Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: PZU AZS vs. Resovia – mecz z wielką historią

PLS: PZU AZS vs. Resovia – mecz z wielką historią

Kiedyś mecze tych ekip elektryzowały Polskę i rozstrzygały o mistrzowskim tytule. Po latach przerwy znów mecz Olsztyna z Rzeszowem zwiastuje emocje, choć faworyt jest jeden...

Pojedynek olsztynian z Resovią, według terminarza, miał się odbyć w ramach ostatniej kolejki rundy zasadniczej, ale na prośbę akademików został przełożony. Olsztynianie nie dysponowali bowiem halą w pierwotnie ustalonym terminie i za zgodą rzeszowian przenieśli spotkanie na wtorek. – Początkowo nie chciałem się na to zgodzić, bo uważam, że mecze ostatniej kolejki powinny się odbywać o tej samej porze. Później jednak to zaakceptowałem, bo przez przełożenie meczu będziemy mieli więcej czasu na przygotowanie się do play-offu – mówił o zmianie terminu szkoleniowiec Resovii.

Rzeszowianie w pierwszej rundzie sprawili sporą niespodziankę, wygrywając we własnej hali z PZU AZS 3:2. Wtedy jednak byli rewelacją rozgrywek, a teraz, już od kilku spotkań, nie mogą złapać właściwego rytmu. Zdecydowanym faworytem tego pojedynku będą więc gospodarze. Olsztynianie cały czas walczą jeszcze o pierwsze miejsce w tabeli, a poza tym są żądni rewanżu za porażkę w Rzeszowie. – Mnie jednak nie interesuje wynik, tylko dobra gra zespołu – zapowiada trener Such. – Podobnie będzie w Bełchatowie [kolejny mecz Resovii – sobota, godz. 15 – przyp. red.]. Te mecze będą służyły obserwacji drużyny. Chcę zobaczyć, na jakim etapie jesteśmy, by móc zdecydować o dalszych przygotowanich do play-offów – dodaje.



Ewentualne punkty zdobyte w Olsztynie zapewniłyby Resovii piąte miejsce przed play-offami, bowiem teoretycznie jeszcze wyprzedzić może ją Mostostal. – Nie sądzę, żeby Mostostal był w stanie wygrać dwa mecze. Na 99 proc. mamy więc piąte miejsce i w play-offach trafimy na Częstochowę – uważa trener Such.

Bez Kaczmarka, ale z Łuką

W Olsztynie w zespole Resovii zabraknie Michała Kaczmarka, który został w Rzeszowie. Trener Such będzie miał więc do dyspozycji jedenastu graczy. Do drużyny wrócił bowiem Piotr Łuka. – Piotrek będzie trenował przez dwa dni i wtedy zadecydujemy, czy zagra. Myślę jednak, że wyjdzie w szóstce, żeby mógł znowu się ogrywać – twierdzi trener Resovii. – Michał z kolei został, by zrobić badania, ma bowiem przeciążone kolano – dodaje.

Sytuacja kadrowa wymusi więc na trenerze zmiany w podstawowej szóstce. Kaczmarka na środku zastąpi Sławomir Szczygieł, a na ataku najprawdopodobniej zostanie sprawdzony Norweg Geir Eithun. – Po wyjeździe Tomka Kamudy chcę mieć alternatywę dla Tomka Józefackiego – wyjaśnia Such. – Geir ostatnio powrócił do wysokiej formy, podobnie jak nasz libero Dusan Kubica, i to cieszy – zakończył rzeszowski szkoleniowiec.


Jednak drużyny AZS i Resovii łączy znacznie więcej niż tylko szczebel siatkarskich rozgrywek. To właśnie pojedynki tych dwóch drużyn tworzyły historię polskiej siatkówki lat 70. Pierwsze spotkanie ligowe akademików z Resovią rozegrane zostało już w 1969 roku, a biletów na nie zabrakło na wiele dni przed meczem. I nie ma się co temu dziwić, ponieważ w zespole z Rzeszowa występowali wówczas Stanisław Gościniak (olimpijczyk z Meksyku), Marek Karbarz, Bronisław Bebel czy Jan Such. Dla olsztyniaków nie miało to jednak znaczenia i w historycznym meczu bez problemów pokonali gości 3:0, a do zwycięstwa poprowadził ich wtedy bezbłędny w ataku Maciej Tyborowski.

To spotkanie było również początkiem wieloletnich potyczek o prymat w siatkarskim świecie. Rok później AZS Olsztyn pod wodzą trenera Leszka Dorosza wywalczył swój pierwszy Puchar Polski, zwany jeszcze wówczas Pucharem Sportowca. Po tym sukcesie nastąpiły tłuste lata, ale dla rzeszowskiego klubu, co przełożyło się na tytuły mistrza Polski w 1971 i 1972 roku. Dopiero w 1973, kiedy barw AZS-u bronili m.in. Stanisław Iwaniak, Zbigniew Lubiejewski, Tomasz Miller czy Jan Bielmacz, udało się przerwać dominację Resovii i zdobyć pierwsze w historii złoto mistrzostw Polski dla Olsztyna.

Wówczas graliśmy w małej salce przy dzisiejszej pływalni na ul. Głowackiego, a dostać bilet na mecz AZS-u z Resovią graniczyło z cudem – mówi Zbigniew Lubiejewski, złoty medalista Igrzysk Olimpijskich z Montrealu, były siatkarz AZS Olsztyn. – A trzeba dodać, że do tej salki wchodziło i tak dwa razy więcej kibiców niż powinno. Całe miasto żyło tym spotkaniem już na tydzień przed pojedynkiem, o niczym innym się nie mówiło. To była niezwykle zacięta rywalizacja, nigdy nie było wiadomo kto wygra. Szczególnie w pamięć zapadł mi jeden z pojedynków z Resovią w latach 70. Żeby zdobyć mistrzostwo Polski musieliśmy wygrać bez starty seta, byliśmy zdeterminowani, ale kiedy rzeszowianie zwyciężyli pierwszą partię, a my straciliśmy szanse na złoto, powietrze zupełnie z nas zeszło i ulegliśmy 1:3. Co do najbliższego meczu, to mimo wszystko zdecydowanym faworytem jest PZU AZS, ponieważ pokazał w ostatnich meczach, że gra równo w każdym elemencie siatkówki i jest dobrze poukładany.

Mimo upływu trzydziestu lat, doskonale pamiętam pojedynki z Olsztynem – mówi Marek Karbarz, mistrz świata z 1974, olimpijczyk z Montrealu, były siatkarz Resovii. – Rzeszów miał wówczas jedną z najlepszych drużyn w kraju, a nasze mecze bez względu na to, gdzie były rozgrywane, przyciągały tłumy kibiców. Kiedyś nie było takich hal sportowych jak dzisiaj. Wiem, o którym meczu wspomniał Zbigniew, to my zdobyliśmy wtedy złoto, ponieważ potrafiliśmy dobrze grać w każdym ustawieniu. Jednego można było się zawsze spodziewać po pojedynkach Resovii z AZS-em – tego, że nie skończą się w trzech setach.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved