Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Arie Brokking musi zaryzykować, inaczej będzie klapa

Arie Brokking musi zaryzykować, inaczej będzie klapa

Gracze Wkręt-Metu dbają o to, aby ich kibice nie byli za długo w dobrych humorach. Po udanych występach ze Skrą i Jastrzębskim Węglem, w piątek polegli z kretesem z PZU AZS-em Olsztyn i atmosfera wokół drużyny znowu zgęstniała.

Częstochowianie z tygodnia na tydzień mieli grać coraz lepiej, a najwyższą formę przygotować na play-off. Może i tak się stanie, ale póki co trudno o optymizm. W grze drużyny widać sporo felerów i raczej nie da się ich wyeliminować bez podejmowania trudnych, ryzykownych decyzji. A i tak nie ma pewności, że przyniosą one spodziewane efekty.

Wkręt-Met jest drużyną, która gra najprościej spośród zespołów z czołówki. Praktycznie wszystko, co dotychczas zdobyła, zawdzięcza skuteczności skrzydłowych oraz Brooka Billingsa . Jak to zmienić? Końcówka rundy zasadniczej nie jest najlepszym momentem na zmianę rozgrywającego, ale to chyba ostatni moment, aby podjąć taką decyzję. Andrzej Stelmach miał wystarczająco dużo czasu, by udowodnić, że zasługuje na miano tego pierwszego. Raz grał lepiej (ostatnio w wygranym meczu w Jastrzębiu), raz gorzej (m.in. w piątek przeciwko Olsztynowi), ale w sumie do siebie nie przekonał. Wygląda na to, że nie tylko kibiców, ale również zawodników. Krzysztof Gierczyński stwierdził ostatnio, że drużyna gra zbyt prosto i jeżeli podobnie będzie w play-off, nie wygra nic. Kapitan wie, co mówi. To on dostawał dotychczas najwięcej piłek. Wywiązywał się ze swojej roli najlepiej, jak mógł. Widać to zresztą po statystykach. Z tym że rywale zorientowali się, że siła Wkręt-Metu leży w rękach Gierczyńskiego, Billingsa i zaskakująco dobrze grającego w tym sezonie Marcina Wiki . Olsztynianie "zapomnieli" w piątek o środkowych, postawili wysoki blok na skrzydłach i choć ogólnie spisywali się co najwyżej przeciętnie, spokojnie zdobyli w Polonii trzy punkty.

Częstochowianie mogą mówić o pechu, o tym, że gdyby w końcówkach uśmiechnęło się do nich szczęście, wynik mógł być odwrotny. Nie był i może dobrze, że się tak stało. Bo jest jeszcze trochę czasu, aby trener Arie Brokking spróbował coś zmienić. Holender na początku sezonu częściej wprowadzał Pawła Woickiego . "Mały" pokazał kilka razy, że ma spory potencjał, ale później im więcej czasu spędzał na ławce rezerwowych, tym bardziej gasł. Teraz wchodzi na podwójne zmiany i niczym wielkim nie imponuje. Chyba poczuł się już żelaznym rezerwowym. Jednak decyzja Brokkinga może jeszcze odmienić Woickiego. I wydaje się, że doświadczenie, dokładność i centymetry Stelmacha warto spróbować zamienić na młodzieńczą fantazję Woickiego. 24-latek trzy lata temu został rzucony na głębokie wody i spisał się na medal. Otarł się nawet o reprezentację Polski. To świadczy o tym, że możliwości ma wielkie, musi tylko dostać szansę, żeby je pokazać.



Oczywiście można się obawiać, że Woicki sobie nie poradzi. Poza tym problem AZS-u to nie tylko czytelne rozegranie, ale również przeciętna zagrywka i słabszy, niż można się było spodziewać, blok. Ryzyko jednak trzeba podjąć. Inaczej pozostanie nam oswajać się z myślą, że na zakończenie sezonu przeżyjemy kolejne rozczarowanie.

autor tekstu: Tadeusz Iwanicki (gazeta.pl)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved