Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Macerata, Friedrichshafen i Tours „połowicznie” szczęśliwe

LM: Macerata, Friedrichshafen i Tours „połowicznie” szczęśliwe

Pierwsze mecze II rundy play-off Ligi Mistrzów, przyniosły pewne zwycięstwa ekipom Lube Banca Macerata, VfB Friedrichshafen i Tours VB. Droga do moskiewskiego Final Four, biegnie jednak przez parkiety spotkań rewanżowych, które odbędą się w połowie przyszłego tygodnia...

Gdy już wiedzieliśmy, że w II rundzie play-off spotkają się dwaj rywale z tej samej grupy C wcześniejszej fazy rozgrywek – Lube Banca Macerata i Knack Roeselare, pierwsza przychodząca do głowy myśl była taka, że w roli faworyta tego dwumeczu wystąpią Belgowie, bo to oni – grając przez cały sezon rewelacyjnie, dwukrotnie pokonali po 3:0 mistrzów Włoch w fazie grupowej. Przeciwko ekipie Maceraty musiała też przemawiać słaba postawa w Serie A od początku tego sezonu.

Optyka bezpośredniego spotkania, rozegranego na parkiecie w Maceracie, okazała się jednak zgoła odmienna… Mistrzowie Włoch nawet przez moment nie byli zagrożeni. Wygrali pewnie 3:0, zyskując przy tym spory zapas „małych punktów” w każdym secie. To wszystko stawia Maceratę w roli faworyta do awansu do moskiewskiego Final Four, ale nie daje glejtu na zwycięstwo w meczu rewanżowym w Roeselare. Jednak Knack, to naprawdę markowy zespół.



Dodajmy tylko, że w pierwszym meczu na włoskim terenie, grę Maceraty trzymał na swoich barkach zdobywca 24 punktów – Serb Ivan Miljković, zaś Meksykanin Elvis Contreras punktował 16 razy dla Knack Roeselare.

Polskich kibiców może zainteresować fakt, że sędzią głównym meczu był Polak, Andrzej Kiszczak

Lube Banca Marche Macerata (ITA) – Knack Randstad Roeselare (BEL) 3:0

(25:20, 25:21, 25:20)


Gdy o godz. 20:00 w środę 7 marca, w obecności 4000 widzów, na parkiet drużyny VfB Friedrichshafen wbiegli gospodarze, a na przeciwko nich pojawili się siatkarze ubiegłorocznego triumfatora Ligi Mistrzów – Sisleya Treviso, nikt chyba nie przewidywał, że mecz zakończy się pogromem włoskich mistrzów, w trzech szybkich setach.

Prowadzeni przez trenera Steliana Moculescu siatkarze niemieccy, zrobili wielki krok w kierunku Final Four. Jeśli podobnie zagrają w meczu wyjazdowym, w przyszłym tygodniu, Sisley będzie bez szans. Trener Moculescu, tak obrazowo i ekspresyjnie mówił po meczu o tym, jakim zaskoczeniem dla niego samego była postawa jego drużyny: – Gdy zakończył się pierwszy set, myślałem, że zbłądziłem, że trafiłem nie na ten film co chciałem… Ale o dziwo, dalej oglądane obrazy były bardzo podobne. Moja drużyna nie dała się spacyfikować w ataku. Prowadziła swoją grę na parkiecie przez całe 70 minut trwania spotkania.

Zdobywca Pucharu Niemiec rozprawił się więc ze zdobywcą Pucharu Włoch. W perspektywie rewanżu, Sisley nie może dobrze wspominać tego pierwszego meczu. Drużyna straciła swojego czołowego zawodnika – najlepszego siatkarza Europy w 2005 roku – Alberto Cisollę, który już w pierwszym secie doznał kontuzji. To zdarzenie rozbiło włoski monolit. Pojawiło się wyjątkowo dużo błędów w zagrywce, a do końca meczu drużyna nie odzyskała prawidłowego rytmu gry.

VfB Friedrichshafen (GER) – Sisley Treviso (ITA) 3:0

(25:20, 25:21, 25:21)


Ubiegłoroczny finalista Top Teams Cup – hiszpański Drac Palma CV Portoll, ma w swoich szeregach wystarczająco dużo klasowych zawodników, aby poważnie myśleć o sukcesie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Mimo że Hiszpanie na starcie II rundy play-off mieli walczyć na własnym parkiecie, musieli liczyć się z tym, że czeka ich ciężka walka i niepewność końcowego wyniku. Nie mogło być inaczej, gdy w szranki staje się z tego formatu rywalem, co Tours VB.

Francuzi idą „jak burza” przez tegoroczną Ligę Mistrzów. Zaskakują kolejnych rywali i obserwatorów rywalizacji w europejskich pucharach, a zwłaszcza tych, którzy śledząc ich „przeciętną” do niedawna grę w lidze francuskiej, pozbawiali ich prawa do sukcesu na arenie europejskiej. Tym wszystkim sceptykom, trzeba by przypomnieć w tym miejscu, że Tours, to zwycięzca edycji Ligi Mistrzów z sezonu 2004/05.

Trzeba przyznać, że francuski zespół ostatnio bardzo poprawił swoją postawę w rywalizacji krajowej i pnie się w górę tabeli. Wyraz ciągle rosnącej formy dali siatkarze Tours VB w czwartkowym meczu z Drac Palma CV Portoll, na parkiecie Hiszpanów. Zwycięstwo 3:1, to solidna zaliczka przed rewanżem w Tours. Wyróżniającym się graczem Tours VB, był zdobywca 21 punktów – Mehdi Haschemi. Słynny Guillermo Falasca, zdobył dla ekipy Drac Palma CV Portoll 20 punktów.

Drac Palma CV Pórtoll (ESP) – Tours VB (FRA) 1:3

(16:25, 25:17, 18:25, 21:25)


Mecze rewanżowe II rundy play-off zostaną rozegrane w połowie przyszłego tygodnia. Final Four z udziałem zwycięzców powyższych dwumeczów i gospodarza turnieju finałowego – Dinamo Moskwa, odbędzie się w Moskwie, w dniach 31 marca – 1 kwietnia 2007.

źródło: cev.lu, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved