Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Szczecińsko-polickie derby

Szczecińsko-polickie derby

fot. archiwum

Faworytkami sobotniego spotkania są szczecinianki, ale siatkarki Mariusza Bujka zapowiadają walkę o punkty na swoim parkiecie. Będą to dopiero drugie derby między tymi zespołami.

Od grudniowego meczu w zespołach zmiany. Chemik stracił miejsce w środku tabeli i w tej chwili nie ma zapewnionego bytu na zapleczu elity. W Piaście doszło do zmiany na ławce trenerskiej. Jerzego Taczałę zastąpił Ireneusz Kłos , ale zmiana szkoleniowca nie uskrzydliła szczecinianek i awans do ekstraklasy znacznie się oddalił. Szczecinianki są na 4. pozycji, policzanki na 9. (15 punktów różnicy). Piast marzy o rehabilitacji za przegraną z Wisłą Kraków. Z Chemikiem jeszcze nie przegrał, ale wcale nie jest pewny swego zwycięstwa.

 

Może być różnie, to w końcu derby, a te, jak wiemy, rządzą się specyficznymi regułami. Zespoły będą walczyły o każdą piłkę – uważa trener Piasta Ireneusz Kłos. – Chemik ociera się o strefę spadkową i za wszelką cenę będzie się starał na dobre od niej odbić. Naszym kosztem. To waleczny i ambitny zespół.



 

Od dwóch tygodni Piast trenuje w okrojonym składzie. Kłopoty z pachwiną mają libero Marta Benderska i przyjmująca Anna Róg . Środkowa Paulina Dutkiewicz nie wyleczyła jeszcze zapalenia gardła.

 

Marta zagra na własną odpowiedzialność. Paulina i Ania zaczęły trenować, ale co to za trening? Nie wiemy jeszcze, czy będą mogły zagrać – martwi się kierownik Robert Białek .

 

Na pewno nie wystąpi Anna Związek , którą kontuzja barku na dłużej wykluczyła z gry. – Szkoda, bo oczekujemy ostrej zagrywki Chemika. Nie wiem, jak poradzimy sobie z przyjęciem, bo nie mamy na tej pozycji dużego wyboru w zespole – uważa szkoleniowiec.

 

Trener obawia się też o organizację gry w swojej drużynie: – To jest u nas w powijakach. Poszczególne elementy w ogóle się nie zazębiają. Staramy się to zmienić. Wierzę w swój zespół i myślę, że tym razem będzie już lepiej – mówi Kłos.

 

Chemikowi również zależy na jak najlepszym wyniku. – Teoretycznie Piast ma więcej atutów, ale czy rzeczywiście tak jest – przekonamy się dopiero na boisku – zapowiada trener Mariusz Bujek .

 

Większość zawodniczek Chemika grała wcześniej w Piaście. Dla wielu jest to druga okazja do cichej zemsty. – Z Piastem dziewczyny walczą jak o życie, ale myśli o zemście muszę wybić im z głów. Mają to traktować jak każdy inny mecz. Inaczej nie pomogą zespołowi w utrzymaniu się – uważa Bujek. – Piastowi życzymy jak najlepiej, bo chcemy mieć zespół w LSK. Kiedy mogliśmy, pomagaliśmy, wygrywając chociażby z Dąbrową. Tym razem nie pomożemy!

 

Mecz rozpocznie się o godz. 18 w hali przy ul. Siedleckiej w Policach.

 


 

Libero Chemika Police i Piasta Szczecin o meczu:

 

Joanna Kuchczyńska :

Jesteśmy zespołami z przeciwnych biegunów tabeli. Naszym celem minimum od początku było utrzymanie się w lidze. Piast snuł ambitne plany i chciał awansować do elity mając zdecydowaną przewagę nad resztą zespołów, w tej chwili te plany znacznie się im pokrzyżowały. Mimo to jest to zespół z górnej półki, a my będziemy się cieszyć z każdego seta, który zdołamy wygrać.

 

Temu spotkaniu będą towarzyszyć emocje. Wszyscy dobrze wiedzą, że na mecz z Piastem motywować nas nie trzeba. Chociaż nie jesteśmy już na etapie udowadniania Piastowi czegokolwiek. Takie myśli mam już za sobą. Teraz interesuje mnie tylko to, że nasza sytuacja nie jest najlepsza i musimy się utrzymać. Każdy punkt jest dla nas na wagę złota, bo może decydować o naszym być albo nie być w pierwszej lidze.

 

Obserwując nas na treningach widzę, że jesteśmy w stanie powalczyć. Jesteśmy zespołem nieobliczalnym i nikt oprócz Wisły Kraków nie może czuć się bezpiecznie w konfrontacji z nami. Czuję, że będziemy miały z tego pojedynku jakiś punkt, zrobimy wszystko, żeby tak się stało. Przed nami szansa, bo Piast nie ma ustabilizowanej formy.

 

Zagramy charakterystyczna dla nas radosną siatkówkę. Udowodniłyśmy już, że potrafimy kąśliwie zagrywać. W ten sposób chcemy utrudnić pracę przyjmującym i Marcie Szymańskiej , która będzie miała problemy z dokładnym dograniem piłki z głębi pola.

 

Marta Benderska :

Ten mecz może być ciekawszy niż z poprzednie. Liga jest w decydującej fazie. Chemik walczy o przetrwanie w lidze. My też mamy swój cel, z walki, o awans jeszcze nie zrezygnowałyśmy. Jestem daleka od lekceważenia Chemika, bo takie podejście może mieć opłakane skutki. Wyjdziemy na parkiet skupione, z chęcią udowodnienia, że potrafimy grać w siatkówkę.

 

Znamy się dobrze. My wiemy o ich słabych stronach, przeciwnicy wiedza o naszych. Pewne jest to, że w tym meczu same warunki fizyczne nie wystarczą. Chemik potrafi walczyć i nie odda nam łatwo pola. My musimy poukładać grę, przemóc się i zagrać na swoim poziomie. To dla nas podstawa do sukcesu, bo niejednokrotnie schodziłyśmy z parkietu ze łzami w oczach, tylko dlatego, że nie umiałyśmy wykorzystać tego, co już umiemy.

 

Komentarze były, są i będą. Musimy się uodpornić. Skutki takiej krytyki mogą być pozytywne, ale nie zawsze tak jest – nie każdy potrafi się do ego zdystansować. Kibice mają prawo do wyrażania swoich opinii . Szkoda tylko, że robią to ze zdwojona energią po przegranych spotkaniach. Mogę ich zapewnić, że jeżeli przegrywamy to nie robimy tego z premedytacją, a każda z nas bez wyjątku na treningach wylewa z siebie siódme poty.

 

Myślę, że mój występ nie jest zagrożony. Do meczu z Wisłą przystąpiłam z marszu i mam sobie dużo do zarzucenia. Teraz chodzę codziennie na zabiegi i widzę poprawę. Czuje się na siłach, żeby wziąć za naszą obronę odpowiedzialność.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved