Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Zagumny: PZU AZS Olsztyn to zespół bez gwiazd

Paweł Zagumny: PZU AZS Olsztyn to zespół bez gwiazd

Przyjazd do Radomia ekipy PZU AZS Olsztyn na mecz z Jadarem był znakomitą okazją do rozmowy z byłym zawodnikiem Czarnych Pawłem Zagumnym o przeszłości, teraźniejszości, a także przyszłości polskiej siatkówki.

Jacek Bednarczyk: Mija prawie dwanaście lat, kiedy trafił Pan do Czarnych Radom. Jak z perspektywy czasu wspomina Pan ten okres?

Paweł Zagumny: Czarni byli pierwszym klubem seniorskim, w jakim grałem. Otworzyło mi to drogę do kariery sportowej, bo potem były inne, mocniejsze zespoły i oczywiście reprezentacja. W Radomiu skończyłem liceum, zdawałem też maturę. To okres, który zawsze wspominam z sentymentem.



A może jakieś niuanse z pobytu?

– Pamiętam, że w tym czasie nie miałem jeszcze samochodu. Czarni byli klubem wojskowym, więc działacze załatwili mi mieszkanie w blokach na Sadkowie. Byłem wówczas na… wojskowym wikcie, a od czasu do czasu – jak zgłodniałem – podjadałem w kasynie. Pamiętam też, że często jadąc do szkoły z Sadkowa autobusem miejskim numer jeden albo jeden bis – marzłem. Zdarzało się, że po długich powrotach z meczów ligowych przysypiałem też w ławce, ale nauczyciele byli na ogół wyrozumiali.

Po dwóch sezonach opuszczał Pan Radom w momencie, kiedy do klubu przyszedł możny sponsor, pojawiła się nawet szansa na stworzenie silniejszej drużyny. Dlaczego zdecydował się Pan odejść?

– Jeśli dobrze pamiętam, nikt mi wówczas nie proponował pozostania w Czarnych. Sam nie wiem, czy byłoby to zresztą możliwe. Miałem propozycje z dwóch innych, silniejszych wówczas, klubów.

Reprezentacja, w której Pan gra, zdobyła wicemistrzostwo świata, a Paweł Zagumny został najlepszym rozgrywającym turnieju. To ogromny sukces?

– Trudno sobie wymarzyć inny przebieg kariery. Ten tytuł jest uwieńczeniem wszystkich trudów, jakie od kilkunastu lat związane były i są z uprawianiem siatkówki. Na mistrzostwach obserwowałem na bieżąco ranking najlepszych rozgrywających i nie ukrywam, że spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia. Czułem jednak na plecach oddech Brazylijczyka Ricardo. Po mistrzostwach, wśród wielu gratulacji, były też te od dyrektor liceum im. Tytusa Chałubińskiego Bożenny Stobieckiej.

No właśnie. Sukces jest ogromny, ale w polskich klubach wciąż brakuje dobrych rozgrywających. Jest to zresztą odwieczną bolączką naszej ligi. W czym tkwi problem?

– Sam się nad tym zastanawiałem. Próbowano ściągnąć zawodników z zagranicy, ale nie zawsze były to udane pociągnięcia. Myślę, że problem leży jednak w nieodpowiednim szkoleniu. W PLS-ie gra kilku starszych zawodników, a młodszych nie przybywa. Za pięć, sześć lat może to być poważny problem. W tym wszystkim w równej mierze potrzebny jest talent, jak i praca, choć znam i takich rozgrywających, którzy wiele nad sobą pracują, ale nigdy nie osiągną zadowalającego poziomu i sukcesów. Z tym „czymś” trzeba się urodzić, może mieć dobrych doradców, ale także trzeba umiejętnie kierować swoją karierą.

Były znakomity rozgrywający Czarnych Andrzej Skorupa stwierdził kiedyś, że tak właściwie Pana styl rozgrywania – czy samej zagrywki – nie zmienił się.

– Cenię sobie zdanie Andrzeja, z którym jestem w kontakcie, ale w tym przypadku nie zgodzę się do końca z jego opinią. Gram na pewno szybciej, bo tak to widzi w założeniach taktycznych Raul Lozano. W reprezentacji to nie ja mam przystosować się do upodobań zawodników, tylko oni do takich piłek, jakie im wystawiam. Podobnie jest w klubie.

Teraz reprezentuje Pan barwy brązowego medalisty mistrzostw Polski PZU AZS Olsztyn. Poprawicie wynik z ubiegłego roku?

– Mam taką nadzieję. To zespół bez gwiazd, zgrany. Nawzajem się uzupełniamy, nie ma zbędnych rozmów na parkiecie. Wierzę, że uda nam się zachować wysoką dyspozycję również w fazie play-off.

Graliście już z beniaminkami ligi Jadarem Radom i Delectą Bydgoszcz. Co można powiedzieć o tych zespołach?

– Na podstawie wyników można stwierdzić, że do tej pory drużyny te grały nierówno. Obie ekipy mają teraz lepszy okres, a to oznacza, że końcówka rundy zasadniczej będzie dla nich niezwykle ciekawa.

A co Paweł Zagumny sądzi o zamieszaniu wokół osoby Mariusza Wlazłego?

– Ten temat chyba niepotrzebnie pojawił się w mediach. Myślę, że Mariusz zrozumiał swój błąd, znał trenera, jego zasady, mógł się więc spodziewać określonych reakcji. Na przyszłość zastanowi się, zanim powie coś podobnego.

Co prawda trwa jeszcze sezon, ale wielu kibiców chciałoby wiedzieć, gdzie zagra w przyszłym sezonie najlepszy rozgrywający mistrzostw świata w Japonii.

– Pojawiają się już jakieś propozycje, ale bez konkretów. To nie jest dobry moment, by już teraz zastanawiać się nad tym.

Z Pawłem Zagumnym rozmawiał Jacek Bednarczyk – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved