Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Różne przyczyny porażek siatkarek z Białegostoku

Różne przyczyny porażek siatkarek z Białegostoku

Białostockie siatkarki po słabej grze przegrały w sobotę u siebie ze Stalą Mielec i znowu spadły na ostatnie miejsce w tabeli LSK. To ostatni sygnał, aby poprawić grę zespołu, inaczej przygoda z ekstraklasą może potrwać tylko sezon.

Ludziom wydającym duże pieniądze na ekipę występującą w rozgrywkach pod nazwą Pronar Zeto Astwa marzyły się nawet medale. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania. Mimo to nikt chyba nie spodziewał się aż tak słabych występów ekipy. Czarę goryczy przelały dwie ostatnie porażki z rywalami z dolnej części tabeli: 0:3 w Gdańsku i 1:3 ze Stalą u siebie. Miały być zwycięstwa i marsz w górę tabeli.

Mówienie, że tę drużynę stać na medale, było śmieszne – stwierdza teraz Andrzej Niemczyk. Były selekcjoner mistrzyń Europy często przebywa w Białymstoku i nieraz podpowiada tutejszym działaczom (miał udział przy wyborze Mariana Kardasa na trenera zespołu). – Byłem przy badaniach wydolnościowych dziewcząt przed rozpoczęciem sezonu [kiedy Kardas zastąpił Czesława Tobolskiego na stanowisku trenera – red.] i wtedy już było widać, że nie będzie dobrze. Przygotowania zostały źle przeprowadzone, co teraz wychodzi. Od początku było dla mnie jasne, że ten zespół powalczy tylko i wyłącznie o utrzymanie.



Zaskoczony słabą postawą białostoczanek jest z kolei Jerzy Matlak – trener Nafty Piła, który ma w dorobku 17 medali mistrzostw Polski i był przymierzany do prowadzenia ekipy Pronaru Zeto Astwy. – Trudno mi oceniać ten zespół, ponieważ nie jestem blisko zespołu. Ale pozycją białostoczanek w tabeli jestem zdziwiony – mówi. – Po mocnych zapowiedziach i zakupach znanych zawodniczek wszyscy spodziewali się dużo więcej. Przecież do zespołu dołączyły doświadczone siatkarki, reprezentantki Polski.

Początkowo słabą dyspozycję Pronaru można było tłumaczyć właśnie kompletnie nowym składem. Zawodniczki musiały mieć czas, aby się zgrać. Niestety, czas upływa, a zespół zamiast lepiej, spisuje się coraz słabiej. Co gorsza, nie widać pomysłu na wyjście z impasu. Po porażce ze Stalą działacze znowu zastanawiali się nad zwolnieniem trenera Kardasa, ale ostatecznie postanowili dać mu jeszcze szansę. – Oczywiście, że trener odpowiada za wyniki głową, ale ze swego doświadczenia wiem, że zawsze wina leży po obu stronach. Za słabe wyniki po równo odpowiada szkoleniowiec i zawodniczki – wyjaśnia Matlak. – Nie można zwalać wszystkiego, co złe, na trenera, bo w tym momencie daje się alibi siatkarkom. W zespole musi panować zaufanie. Zawodniczki muszą mieć 100 procent zaufania do trenera i odwrotnie, a tego chyba brakuje w Białymstoku.

Zawodzą zawodniczki, które miały stanowić o sile drużyny. Po grze Sylwii Pyci czy też Marty Pluty (ostatnio poczynaniom zespołu przygląda się z boku boiska) można było spodziewać się dużo więcej. – Tam nie ma wielu doświadczonych zawodniczek – twierdzi Niemczyk. – Jedyna siatkarka, która miała wcześniej pewne miejsce w swoim zespole, to Pycia. Siedzeniem na ławce rezerwowych nie zdobywa się rutyny i to widać w meczach rozgrywanych w Białymstoku. Wtedy jest duża presja, która dobija te dziwczyny.

Mimo największej presji czy nerwów białostoczanki powinny wygrać w sobotę ze Stalą, która jest jednym ze słabszych zespołów w lidze. – Jeżeli zawodniczki z Białegostoku tłumaczą, że przegrały ze Stalą przez nerwy, to niektóre z nich powinny dać sobie spokój z grą i powiesić buty na kołku – mówi z kolei Matlak. – Jeżeli mówię o zespole z Mielca na odprawie przed swoim meczem, to sam za bardzo nie wiem, o kim, bo nie znam tych siatkarek, a w lidze jestem od 30 lat. Zupełnie inaczej jest, kiedy przedstawiam zespół z Białegostoku. Moim zdaniem już od samego początku coś zostało w nim postawione na głowie. Podejrzewam, że te zawodniczki przechodziły do drużyny na dobrych warunkach i powinny zdawać sobie sprawę, czego się od nich wymaga. Jeżeli spisują się poniżej oczekiwań, powinny ponieść za to odpowiedzialność i to nie po spadku, tylko już teraz. Ja bym wiedział, co trzeba zrobić – nie wykonujesz swych obowiązków, to ponosisz konsekwencje i tyle. Zawodniczki powinny zamknąć się teraz ze sobą w pokoju i szczerze porozmawiać. A jeżeli mają jakieś pretensje do kogokolwiek, powinny o tym otwarcie mówić.

Okazję do wyjaśnienia sobie nieporozumień i problemów białostoczanki mają w tym tygodniu. Wczoraj wyjechały na obóz do Rajgrodu, aby tam przygotować się do wyjazdu do Poznania. – Potrzeba im teraz przede wszystkim spokoju. Wszelkie nerwowe ruchy nie mogą przynieść teraz niczego dobrego– twierdzi Niemczyk. – Trudno przypuszczać, aby białostoczanki wygrały w Poznaniu, chociaż to jest sport i wszystko może się zdarzyć – dodaje Matlak. – Moim zdaniem w Białymstoku powinno już się powoli pogodzić z walką o utrzymanie i rozpocząć plan naprawczy. Tak, żeby forma zawodniczek przyszła właśnie na baraże.

Autor: Tomasz Piekarski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved