Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Delecta poprawia się w statystykach

Delecta poprawia się w statystykach

Mocni w ataku, słabi w bloku i zagrywce - taki jest obraz gry bydgoskiej Delekty w statystyce - "Nie zawsze liczby mówią prawdę, ale jeśli chodzi o te elementy gry, to dobrze pokazują nasze słabości i atuty" - mówi szkoleniowiec Delekty Wiesław Popik.

Ostatnie dobre występy podopiecznych Wiesława Popika nie tylko spowodowały opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli Polskiej Ligi Siatkówki, ale poprawiły też statystyki indywidualne poszczególnych graczy. – Nie zawsze one jednak w sposób rzetelny oddają obraz gry. Podam przykład – w meczu z Jadarem w Radomiu Stanislavowi Vartovnikowi obliczono 90 procent przyjęcia zagrywki. Gdyby tak było, byłbym szalony ściągając go z boiska. To po prostu kwestia różnej interpretacji i oceny zagrania przez statystyków. Potem wychodzą takie rzeczy, ale statystyki się oczywiście przydają – mówi Popik.

Zdecydowanie najsilniejszą stroną bydgoskiej drużyny jest atak. Pokazują to zarówno statystyki zespołowe i indywidualne. W rankingu drużyn Delecta zajmuje wysokie, czwarte miejsce w tym elemencie gry, Wyprzedzają ją tylko faworyci PLS: Wkręt-Met Częstochowa, PZU AZS Olsztyn i Skra Bełchatów.



Główną siłą bydgoszczan jest dwójka Krzysztof Kocik (6. pod względem najlepiej atakujących w PLS, którą oblicza się dodając zdobyte punktów i procent skuteczności) i Adam Nowik (7. w PLS). Coraz lepiej spisuje się także Krzysztof Janczak, a czwartym zawodnikiem, na którego może liczyć Delecta jest pozyskany jako ostatni Stanisław Pieczonka. Ten kwartet daje Popikowi większą pewność i moc w ataku niż to było na początku sezonu.

Gdyby Wojciech Kaźmierczak i Andrew Grant, blokowali tak samo jak Adam Nowik, bydgoszczanie byliby znacznie wyżej w tabeli PLS. Nowik jest jednym z najlepszych blokujących ekstraklasy (5 miejsce w lidze), ale potem długo już trzeba szukać kolejnego siatkarza Delekty w tej klasyfikacji. I ci następni nie są wcale środkowymi, dla których blok to najważniejsze zadanie na boisku. Kaźmierczak jest 43. w rankingu, a Grant dopiero 74.

W bloku nie wystarczy wzrost. Trzeba mieć „czuja”. Niezbędne jest doświadczenie a Wojtek i Andrew dopiero pierwszy sezon występują w PLS. Niepokoi mnie też liczba dotknięć siatki spowodowana przez Kaźmierczaka. Zamiast spokojnie zastawić, za wszelką cenę stara się zrobić coś więcej i potem popełnia błędy. Dobrze, że w bloku możemy liczyć na Adasia Nowika. Od niego warto się uczyć – tłumaczy trener Popik

Tak jak blok, to element słabo przez nas wykonywany i statystyki nie kłamią – wyjaśnia szkoleniowiec Delekty. Jego zespół jest siódmy w ekstraklasie pod względem skuteczności zagrywki – Kocik i Janczak to dwójka zawodników mocno i dobrze zagrywających. Nieżle to też ostatnio wychodzi Arturowi Hoffmannowi. Jednak to zdecydowanie za mało, żeby poważnie zagrozić zagrywką rywalowi. Inni zawodnicy się starają, ale za dużo jest potem strat punktów przez zepsuccie zagrywki. Czasem warto po prostu dać szansę przeciwnikowi, żeby to on się pomylił w ataku – dodaje Popik.

Na analizę statystyk, które moim zdaniem nie do końca oddają, to co się dzieje na parkiecie, przyjdzie czas po rundzie zasadniczej. Teraz przed nami ważne mecze, które musimy wygrać jeśli marzymy o play-off. – mówi Tomasz Borczyński, kapitan Delekty.

Zarówno jego, jak i pozostałych zawodników Delekty czeka teraz bardzo ważny mecz z Resovią w Rzeszowie. Gospodarze jeszcze do niedawna uznawani byli za rewelację tegorocznego sezonu. Ostatnio jednak drużyna przeżywa kryzys. Z ostatnich pięciu spotkań rzeszowania przegrali aż cztery. Do tego jeszcze urazy mają graczy z wyjściowej szóstki trenera Jana Sucha. W spotkaniu z Delektą na pewno nie zagra Piotr Łuka, która ma naderwany mięsień czworogłowy. – Nie ma co się oszukiwać. Przechodzimy kryzys, ale nie jest to dla mnie niespodzianką. Na początku zdobyliśmy sporo punktów i teraz myślimy już o play-off – powiedział wczoraj.

Obniżka formy nie martwi jednak szkoleniowca Resovii. – Szukamy formy na play-off. Powoli będziemy jednak schodzić z obciążeń i odzyskiwać świeżość – mówi Such i zapowiada, że bydgoszczan na Podkarpaciu czeka ciężka przeprawa. – Wiem, że Delekta gra teraz znacznie lepiej, aniżeli na początku rozgrywek. Rozegrał się Krzysztof Janczak, doszedł Stanisław Pieczonka, który poprawił odbiór. My jednak mamy jeszcze szansę na czwarte miejsce i nie możemy przegrać – dodaje Such. Bydgoszczanie też muszą szukać punktów, żeby ciągle myśleć o ósmym miejscu i udziale w play-off.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved