Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Kto, komu i co udowodni w Olsztynie?

PLS: Kto, komu i co udowodni w Olsztynie?

To powinien być mecz na szczycie. Choć po tym, jak obydwa zespoły zagrały poprzednią kolejkę poniżej oczekiwań i najbardziej zagorzali kibice nie są w stanie przewidzieć scenariusza.

Przed meczem z radomskim Jadarem, kapitan wicemistrzów Polski, Daniel Pliński zapewniał, że o problemach w drużynie Jastrzębskiego Węgla należy mówić wyłącznie w czasie przeszłym. Słowa te nie znalazły jednak odniesienia w rzeczywistości. Drużyna pojechała po trzy punkty do Radomia i… wróciła z jednym, ciężko wywalczonym. Trudno prorokować w jakim stopniu przyczyniła się do tego choroba Pawła Siezieniewskiego, który od początku sezonu pokazuje wysoki, dużo bardziej ustabilizowany od swoich bardziej doświadczonych kolegów, poziom gry. W Radomiu Siezieniewski nie zagrał, a w jego miejscu pojawił się boisku Przemysław Michalczyk. Trzeba przyznać, że trener Ryszard Bosek znów zaskoczył kibiców swojego zespołu. Wszyscy wiedzą jak wielkie zasługi dla tego zespołu ma ten zawodnik, warto jednak dodać, całkowicie zdrowy zawodnik. W kwadracie do gry pali się młody Igor Yudin, a jeśli trzymać się słów szkoleniowca, który powtarza o potencjale Australijczyka, dodając jednoczenie, że musi się uczyć, to warto byłoby zapytać kiedy ma to zrobić, jeśli nie w meczach w beniaminkiem ligi? – Czekam na moment, w którym trener Bosek da mi szansę zagrać spotkanie od początku – mówi Yudin. – Uczę się, podpatruję, ale chciałbym również mięć tę możliwość aby coś samemu pokazać. Wejście w meczu z Piacenzą skończyło się dla Yudina trzema czapami, jakiegoż jednak cudu miał dokonać ten młody zawodnik, gdy jego doświadczeni koledzy przegrywali seta do 11.

Bułgarski rozgrywający również nie zachwyca, bo też nie ma ku temu częstych okazji. Kibice szepcą, że gra Nikolaj Iwanow „do pierwszego błędu”, później trenerzy sięgają po Jakuba Bednaruka. Żaden z graczy nie ma poczucia bycia pierwszym i nie wpływa to dobrze na dyspozycję obydwu. Bednaruk gra dobrze zaraz po wejściu z ławki, ale również do pewnego momentu. – Wszystko weryfikuje boisko, bo przecież nie jest powiedziane, że Iwanow jest pierwszy, a Bednaruk drugi. – twierdzi Iwanow i trudno się z taką opinią nie zgodzić. W ostatnim meczu z Jadarem, trener Bosek rozpoczął mecz z Bednarukiem w pierwszej szóstce, aby w połowie spotkania wprowadzić na boisko Iwanowa. Efekt końcowy ten sam. Może więc warto się zastanowić, nad innymi przyczynami tkwiącymi w słabej postawie zespołu, skoro tak z Bednarukiem jak i Iwanowem, którzy przecież kierują grą, drużyna nie gra na poziomie oczekiwań.



Kibiców trwożą kłótnie pomiędzy zawodnikami podczas meczu. Przoduje w nich znany z wybuchowego charakteru Łukasz Kadziewicz, swoje niezadowolenie wyrażając na, warto dodać, młodszych kolegach.

Olsztynianie po porażce z bełchatowską Skrą również nie mają powodów do zadowolenia. Sprowadzony z Turcji Sinan Tanik gra coraz słabiej, z meczu na meczu odkrywając swoje mankamenty. Już wszystkie zespoły wiedzą, że należy posyłać z niego zagrywkę. – Mecz w Bełchatowie po prostu nam nie wyszedł. Nic nie współgrało ze sobą. – twierdzi Tanik. – Byliśmy przygotowani, że może zagrać Maciejewicz a mimo to nie mogliśmy skutecznie zatrzymać bełchatowian. Jak przyznaje sam zawodnik, w spotkaniu z Jastrzębiem zespół będzie chciał zrehabilitować się kibicom za ostatnia porażkę a także, a może przede wszystkim, odbudować własne morale i poczucie wartości. – Potrzebujemy zwycięstw, również dla nas samych. – mówi.

Brązowi medaliści ubiegłego sezonu nie mają dobrego bilansu w starciu z jastrzębianami. Pokonali ich co prawda w pierwszym spotkaniu, które rozegrane zostało w Szerokiej 3:1, jednak wcześniej dwukrotnie ulegli podopiecznym Ryszarda Boska w rozgrywkach pucharu CEV, w tym również we własnej hali Urania. – Pamiętając jeszcze nasze spotkanie z Mostostalem, gdy udało nam się odrobić ogromną stratę wierzymy, że z każdych tarapatów jesteśmy w stanie wyjść obronną ręką. Liczę jednak, że jutro takich tarapatów po prostu nie będzie – twierdzi libero olsztyńskich Akademików, Richard Lambourne. On również „dostosował się poziomem” do swoich kolegów podczas ostatniego spotkania w Bełchatowie i jego obrony nie były już na tyle skuteczne jak we wcześniejszych spotkaniach.

Różnica pomiędzy obydwoma zespołami na pewno jest na pozycji rozgrywającego. Nie ma wątpliwości, kto kieruje grą i nawet jeśli trener Mazur zdejmuje swojego asa w trakcie meczu to tylko na chwilę aby ten spojrzał na mecz z innej perspektywy. Paweł Zagumny ma komfort grania, wie, że gra opiera się na nim, co na pewno pomaga uznanemu za najlepszego rozgrywającego mistrzostw świata zawodnikowi.

Obydwa zespoły, potocznie mówiąc „mają coś do udowodnienia” kibicom, a przede wszystkim sobie. Jastrzębianie walczą o pierwszą trojkę przed play-offami, Olsztyn widziałby siebie na pozycji lidera. Czyje marzenia się spełnią? Częściową odpowiedź przyniesie na pewno środowa konfrontacja w Olsztynie. Start o 18.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved