Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Plan minimum wykonany

LM: Plan minimum wykonany

Mistrzowie Polski, bełchatowska Skra odpadła wczoraj z Ligi Mistrzów. Jak jednak twierdzi wiceprezes Skry, Konrad Piechocki zespół wypadł w rozgrywkach "prawie" tak dobrze jak rok wcześniej. Prawie robi zwykle różnicę.

– Bardzo jest Pan zawiedziony odpadnięciem z Ligi Mistrzów?

Konrad Piechocki, wiceprezesem BOT Skry: Nie, bo zespół wypadł prawie tak dobrze jak rok temu. Mam natomiast tę satysfakcję, że wyrobiliśmy sobie markę. Wydaje mi się nawet, że bardziej doceniono nas w Europie niż w Polsce.



Po świetnym debiucie w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów liczono jednak na więcej…

Na pewno, ale chcę podkreślić, że minimalny cel, jaki postawiono przed drużyną, został osiągnięty. Było nim wyjście z grupy.

Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Nie chcę się tłumaczyć, ale co mają powiedzieć w Olympiakosie Pireus, który ma większe tradycje od Skry i dużo większy budżet, a został wyeliminowany wcześniej. Przecież Greków stać było na wydanie 400 tys. euro na Bułgara Bojana Jordanowa. W grupie wyprzedziliśmy też Lewskiego Sofia, drużynę od lat grającą praktycznie w tym samym składzie, która budowana jest pod kątem występów w Lidze Mistrzów. Zajęliśmy trzecie miejsce w naprawdę wyrównanej grupie, co jest dużym sukcesem. Rok temu w ćwierćfinale trafiliśmy na Noliko Maaseik, które jest mniej klasowym zespołem od Majorki.

Hiszpanie byli jednak do przejścia…

Tak, ale mieli nad nami jedną przewagę: zawodnicy Portolu w swojej lidze nie mieli takich obciążeń jak nasi. Przede wszystkim tylko jeden zawodnik grał w mistrzostwach świata. Życzę jednak wszystkim polskim drużynom, żeby awansowały do grona 12 najlepszych w Europie.

Gdyby nie grudniowe mistrzostwa świata, szanse Skry byłyby większe?

Rozgrywki reprezentacji, czyli Mundial, Liga Światowa, toczone w tak szalonym tempie jak w tym sezonie zabijają ligi europejskie. Przecież problemy z utrzymaniem wysokiej formy ma nie tylko Mariusz Wlazły. Podobnie jest z innymi zawodnikami, którzy grali w Japonii. Nie stać nas, żeby zrobić tak jak Sisley Treviso, który zgłosił do Ligi Mistrzów 23 siatkarzy. Czytałem ostatnio wywiad z amerykańskim trenerem [Doug Beal – jar.], który mówi, że nasza dyscyplina pędzi w kierunku komercji. Przez to tracą rozgrywki klubowe. Krótka liga nie pozwala na przykład powalczyć o większy budżet. Lepiej byłoby stworzyć klubowy Puchar Świata.

W sobotę przed Skrą kolejny ważny mecz – z PZU AZS Olsztyn. Uda się odpowiednio zmobilizować zawodników?

Dla samopoczucia drużyny dobrze się stało, że wygraliśmy piątego seta z Majorką. Teraz najważniejsza jest regeneracja i odpowiednia koncentracja. Na pewno stać nas na rozegranie dobrego pojedynku. Mecz z Olsztynem jest jednak jednym z wielu i szczególnie się na niego nie nastawiamy. Co prawda może zadecydować o kolejności w tabeli, ale i tak najważniejszy jest play-off.

* Rozmawiał Jarosław Bińczyk – gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved