Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Kinga Kasprzak: Będziemy grać o jak najwyższą pozycję

Kinga Kasprzak: Będziemy grać o jak najwyższą pozycję

fot. archiwum

Nic nie jest jeszcze stracone. Żywym tego przykładem jest Muszynianka Muszyna, która będąc na piątym miejscu, zdobyła tytuł mistrza Polski. Nam niestety uciekły ważne punkty i teraz będziemy grać z nożem na gardle - powidziała o szansach Piasta jego kapitan Kinga Kasprzak.

Wygrana z KSZO przyszła łatwo. Jak wytłumaczysz przegrane na wyjazdach?

 

Kinga Kasprzak: Nie zlekceważyłyśmy przeciwników, bo do każdego – niezależnie czy jest to pierwsza, czy ostatnia ekipa ligi – podchodzimy tak samo. Porażki były spowodowane konfliktami w zespole. Poza tym brakuje nam koncentracji w końcówkach setów. Potrafiłyśmy prowadzić 19:11, odpuścić i kończyło się przegraniem seta. Nie ma wytłumaczenia dla tych porażek. Podczas dzisiejszego meczu spory nie istniały, nareszcie byłyśmy zespołem. Widać było ambicję.



 

To efekt rozmów w gronie drużyny?

 

Rozmowy były trudne, ale pomogły. Wyglądało to tak, że wyłożyłyśmy kawę na ławę. Każda powiedziała to, co myśli, czego oczekuje od trenera. Szkoleniowiec też jasno określił swoje wymagania. Wymiana zdań była ostra, ale konieczna, by oczyścić atmosferę.

 

Konflikty się nie powtórzą?

 

– Między nami jest za duża różnica charakterów. Niektóre dziewczyny nie są w stanie się dogadać, a to przekłada się na boisko. Jeżeli jednak chcemy myśleć o wygrywaniu, to na parkiecie musimy być zespołem. Wiadomo, że kogoś lubi się bardziej, kogoś mniej, ale nie może mieć to wpływu na grę. Za każdym razem musimy udowadniać kibicom, że Piast to nie zlepek indywidualności, a solidna drużyna. To, co się dzieje między nami, nie ma prawa wpływać na poziom gry. Jeżeli znajdą się osoby na tyle odważne, żeby pójść i powiedzieć prosto w oczy, że coś jest nie tak, to spory nie powinny się już kumulować. Moim zdaniem jasne postawienie sprawy jest najlepszym rozwiązaniem, bo plotkowanie po kątach daleko nas nie zaprowadzi.

 

Czego oczekujecie od trenera?

 

– Przede wszystkim chciałybyśmy, żeby treningi były bardziej wyczerpujące. Trener musi czasami na nas krzyknąć, a nie tylko chwalić. Niektórych dziewczyn nie można tylko głaskać, bo to ich nie zmobilizuje. Widać już zmiany. Do tej pory było tak, że kiedy któraś z nas wykonywała coś źle, trener mówił, że nic się nie stało. Teraz potrafi już w ostrzejszy sposób zwrócić uwagę. Problemem było to, że trener od niedawna jest z zespołem. Traktował nas zbyt łagodnie. Nie zdążył jeszcze poznać wszystkich charakterów, a każda z nas potrzebuje innego typu motywacji.

 

Nie wahałaś się objąć funkcji kapitana?

 

– Może nie było tego po mnie widać, ale to była spora presja i stres. Musiałam przeanalizować w domu na spokojnie, na czym powinna polegać rola kapitana i jakie są jego obowiązki. Cieszę się, że zarząd i trener obdarzyli mnie zaufaniem. Teraz muszę wypracować sobie zaufanie u dziewczyn. Chcę wiedzieć, jak odpowiednio do nich podejść, żeby w razie czego zagrzewać je do walki. Od siebie będę wymagać tego, by w kiepskich sytuacjach wziąć ciężar gry na siebie.

 

Dzisiaj zagrałaś na własną odpowiedzialność.

 

– Uraz mięśni brzucha odnowił mi się już trzeci raz. Grałam z bandażami i to pomogło, bo nic mnie nie bolało. Miałam półtora tygodnia przerwy i starałam się jak najmniej obciążać mięśnie. Początkowo planowałam zaleczyć kontuzję do końca, bo wiem, że ten uraz może kiedyś wrócić i będą z tego poważniejsze problemy. Decyzję zmieniłam po meczu z Legionovią, kiedy zadzwoniła do mnie Paulina Dutkiewicz. Zrelacjonowała mi przebieg spotkania. Byłam w szoku i postanowiłam zagrać. Nie jest jednak tak, że jestem niezastąpiona. W składzie są dziewczyny, które mogą mnie zastąpić i też musimy od nich tego wymagać.

 

Awans jest nadal możliwy?

 

Nic nie jest jeszcze stracone. Żywym tego przykładem jest Muszynianka Muszyna, która będąc na piątym miejscu, zdobyła tytuł mistrza Polski. Nam niestety uciekły ważne punkty i teraz będziemy grać z nożem na gardle. Początkowo celem było zajęcie pierwszej lokaty, później drugiej, ale szybko straciłyśmy możliwość zajęcia tych miejsc. Wygląda na to, że jeżeli szybko się nie pozbieramy, to będziemy bić się o miejsce w pierwszej szóstce. Szanse na awans do elity są. Wszystko siedzi w naszych głowach, dlatego w możliwość wywalczenia awansu trzeba po prostu uwierzyć. Szóste miejsce przed play-off nas nie satysfakcjonuje. Będziemy grać o jak najwyższą pozycję.

 

Masz jakieś obawy dotyczące przyszłości Piasta?

 

– Dla mnie awans do LSK byłby najlepszym rozwiązaniem. Wtedy mogłabym nadal być blisko domu. Mam kilka propozycji z innych klubów, ale są to tak odległe miejscowości, że aż strach tam jechać i zaczynać wszystko od nowa. Zresztą przenosząc się do klubów ekstraklasy, nie można być pewnym tego, czy uda się wywalczyć miejsce w pierwszym składzie. Powiedziałam już prezesowi, że jeżeli awansujemy, zostanę w Szczecinie, bo widzę perspektywy przed tym zespołem.

 

Z Kinga Kasprzak rozmawiała Natalia Jąder – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl, ligowiec.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved