Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Gedania po przegranym meczu w Pile

Gedania po przegranym meczu w Pile

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal - tę zasadę chciały zastosować siatkarki Energi Gedania, bez walki przegrywając z Naftą. Pech chciał, że w Pile pojawili się gdańscy kibice

Do Piły pojechało 18 kibiców, a także rodzice Natalii Nuszel, którzy przywieźli zawodniczkę wprost z półfinałów mistrzostw Polski juniorów. Ich pomoc była konieczna, bo zespół seniorek został osłabiony przez kontuję Anny Sołodkowicz, a Emilia Reimus grała dopiero pierwszy mecz po przerwie spowodowanej dolegliwościami barku. Trener Leszek Milewski nie miał żadnego pola manewru.

Osłabienie zespołu, ale także to, że Nafta jest drużyną zdecydowanie lepszą od Energi Gedania, usprawiedliwia porażkę gdańszczanek. Zresztą był to jeden z przegranych meczów, które już przed rozpoczęciem sezonu można uznać za „wliczone”. Nafta walczy o mistrzostwo Polski, Gedania marzy o tym, by się utrzymać. Jednak stylu, w jakim porażka została poniesiona, nie usprawiedliwia nic.



Pomijając wynik, mecz wyglądał po prostu tragicznie. Dziewczyny nie wykazały jakiegokolwiek zaangażowania w grę. I to nie pod koniec meczu, gdy wszyscy wiedzieli, że już jest po wszystkim. One grały tak od początku! Na klubowej stronie opublikowaliśmy oświadczenie, że do końca sezonu rezygnujemy z organizacji wyjazdów i na pewno zrobiliśmy to pod wpływem sporych emocji, ale nie wycofujemy się z tego – podkreśla „Kierownik”, obecny na meczu nieformalny szef klubu kibica Gedanii. – Nie oznacza to jednak, że odwrócimy się od zespołu. Taka jest rola kibica, będziemy z dziewczynami na dobre i na złe, ale domagamy się szacunku – dodaje.

Przypomnijmy, Energa Gedania przegrała 0:3, w najlepszym z setów zdobywając zaledwie 16 punktów. – Najgorsze jest jednak to, że jak dziewczyny schodziły do szatni, to wyglądały tak, jakby to po nich spłynęło. Przecież to jest zwyczajne olewanie kibiców, a trzeba pamiętać, że niektórzy z nich byli pierwszy raz na wyjeździe, nie sądzę, by wybrali się na następny – dodaje drugi z kibiców, który oglądał mecz z Naftą.

Trener Leszek Milewski jest wściekły na swoje zawodniczki, ale na razie nie zamierza wyciągać wobec nich konsekwencji. Zresztą i tak nie ma teraz żadnego pola manewru, a w grę wchodzą jedynie kary finansowe, które mogłyby całkowicie popsuć atmosferę w drużynie.

Tego meczu nie należy oceniać, ale można go wycenić – mówi prezes Gedanii Zdzisław Stankiewicz. – Na razie kar finansowych jednak nie będzie, bo trzeba pamiętać o tym, że takich meczów było więcej. Podobnie zespół zagrał w Mielcu i Muszynie. Na ostateczną ocenę poczekamy do końca sezonu, bo najpierw musimy zrealizować nasz najważniejszy cel, czyli utrzymać się w Lidze Siatkówki Kobiet. Potem przyjdzie czas na zsumowanie osiągnięć poszczególnych siatkarek – dodaje Stankiewicz.

Prezes klubu podkreśla także to, że zawodniczki grają tak, jakby nie zdawały sobie sprawy z tego, że po zakończeniu sezonu większość z nich może pożegnać się z klubem. – Jak tak dalej pójdzie, to nie wiem, ilu zawodniczkom zaproponujemy przedłużenie kontraktów – przestrzega prezes Stankiewicz.

Autor tekstu: Michał Sielski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved