Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Arkadiusz Kamiński: Nie będę nic obiecywał

Arkadiusz Kamiński: Nie będę nic obiecywał

- Gdy wejdziemy do szóstki, możemy jeszcze znaleźć się w czwórce. Nie będę jednak nic obiecywał. To dla nas też jest dziwny sezon - mówi Arkadiusz Kamiński, jedyny gorzowianin w podstawowej szóstce GTPS..

Ekipa GTPS skręciła z drogi do baraży na trochę spokojniejszą ścieżkę. Gorzowianie wygrali z Inotelem Poznań za 3 pkt i awansowali na szóstą pozycję w tabeli I ligi, ostatnią gwarantującą utrzymanie i walkę o wyższe cele. Zwycięstwo w ważnej potyczce dała m.in. świetna gra w ataku i bloku młodego środkowego Arkadiusza Kamińskiego.

Kamil Siałkowski: W środowym spotkaniu aż 10 pkt zdobyłeś po atakach, do tego na wysokiej skuteczności, bo skończyłeś 10 z 12 prób. W tym elemencie widać wyraźną poprawę w porównaniu z grą na początku sezonu, gdy miałeś spore problemy właśnie z kończeniem piłek.



Arkadiusz Kamiński: Trochę się obawiałem tego meczu, na początku, na zagrywce ręka mi drżała i dwa razy zaserwowałem w siatkę. Na szczęście później przyszedł luz i w ataku swobodnie mijałem blok rywali. Przed meczem trener Jerzy Taczała powiedział nam, że właśnie na środkowych będzie ciążyła duża odpowiedzialność. Wszystko dlatego, że znów problemy z barkiem ma Maciek Wołosz. Razem z Pawłem Kupiszem mieliśmy dać punkty, których nie mógł dołożyć Maciek. Przede mną jeszcze sporo pracy, muszę nauczyć się atakować na swoim pełnym zasięgu. Cały czas poprawiam też nad siłą ataku. Widać już efekty. Ale najbardziej cieszę się, że coraz częściej spełniam się w bloku.

Gra w bloku to powinien być Twój największy atut. Zostałeś przecież obdarzony przez naturę świetnymi warunkami fizycznymi – 207 cm wzrostu. Wystarczy tylko trochę podskoczyć, ułożyć ręce i zatrzymać rywala.

Moja pozycja na boisku to środkowy bloku, a nie ataku. Kończenie piłek jest przyjemne, ale nic nie daje takiej satysfakcji jak blok na rozpędzonym przeciwniku. Przed meczem z rezerwami Skry Bełchatów, w połowie stycznia, miałem pierwszą poważną rozmowę z naszym trenerem o mojej roli na boisku, o zatrzymywaniu ataków rywali. W nocy przed spotkaniem z wrażenia nie mogłem spać, na szczęście na boisku wszystko wychodziło tak jak chciał tego trener Taczała, tak jak ja chciałem.

Wciąż nadrabiasz stracony czas, bo przecież jeszcze pięć lat temu trenowałeś wioślarstwo. Trudno było się przestawić na siatkówkę?

Faktycznie, zacząłem trenować siatkówkę w trzeciej klasie w liceum, miałem wtedy 17 lat. Co ciekawe, przestawić się z wioślarstwa nie było jakoś specjalnie trudno. Najcięższe dla mnie były późniejsze starania o akceptację w drużynie. Kiedy pojawiłem się w zespole koledzy byli już rozwinięci siatkarsko. Ja nic nie potrafiłem. Nie umiałem zagrać piłki palcami do rozgrywającego, a co dopiero zaatakować. Na początku głównie klepałem piłkę o ścianę. Siatkówki wciąż się uczę, jeszcze mam sporo pracy do wykonania, ale z roku na rok jest lepiej. Warto było zmienić dyscyplinę.

Zwycięstwo z Inotelem przedłuża wasze nadzieje na czołową szóstkę. O miejsce w górnej części tabeli, chroniącej przed barażami, będzie jednak bardzo ciężko.

W środę zrobiliśmy dobry początek. Wygraliśmy kolejny mecz z gatunku ostatniej szansy. Ile było już takich spotkań w tym sezonie… Teraz, w sobotę w Zduńskiej Woli i później u siebie z ekipą ze Spały, musimy ugrać po 3 pkt. (w sobotę GTPS przegrał z SPS Zduńska Wola 2:3 – przyp. redakcji) Potem przyjdą mecze z bardzo mocnymi rywalami [GTPS zagra w Sosnowcu, u siebie z Piłą, w Nysie i u siebie z Jaworznem – przyp. red.], ale jeśli nie uwierzymy w możliwość urwania im choćby punktu, to lepiej w ogóle nie wychodzić na boisko. Nie wolno się poddawać.

Mieliście walczyć o czwórkę, a tymczasem tracicie punkty z zespołami z dołu tabeli. Co jest w GTPS nie tak?

Jakbyśmy to wiedzieli, to byśmy pewnie coś zmienili. Tyle mam do powiedzenia.

A nie sądzisz, że przed sezonem w składzie doszło do zbyt dużej rotacji? Może ekipie GTPS potrzeba było tylko kosmetycznych zmian?

Tak byłoby najlepiej, ale jestem przekonany, że nikt nie chciał zmieniać drużyny całkowicie. To wszystko wyszło w praniu. Zawodnicy odchodzili od nas sami, nikt ich nie wyganiał. Przed następnym sezonem nie może być kolejnej wielkiej wymiany.

Jaki finał sezonu dla GTPS przewidujesz?

Mimo tego, że przeżywamy teraz ciężkie chwile, wciąż realne są przedsezonowe założenia. Gdy wejdziemy do szóstki, możemy jeszcze znaleźć się w czwórce. Nie będę jednak nic obiecywał. To dla nas też jest dziwny sezon.

Z zawodnikiem rozmawiał Kamil Siałkowski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved