Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Paulina Maj: Wszystko przede mną

Paulina Maj: Wszystko przede mną

Jej kariera w 2006 roku nabrała wielkiego tempa. Jako reprezentantka Polski, mając 19 lat, wystąpiła na mistrzostwach świata w Japonii i pokazała się tam ze świetnej strony. W BKS-ie, gdzie gra na co dzień, wywalczyła sobie miejsce w podstawowym składzie.

Czytelnicy portalu Strefa Siatkówki okrzyknęli ją nawet siatkarskim objawieniem ubiegłego roku. Dlaczego ostatnio jest tylko rezerwową BKS i jakie wobec tego ma plany na przyszłość? Z Pauliną Maj rozmawiał Wojciech Trela.



Wiem, że nie jesteś rodowitą bielszczanką. Jak trafiłaś do Bielska-Białej?

Paulina Maj: Pochodzę ze Złotowa, to jest mała miejscowość koło Piły w województwie wielkopolskim. W trzeciej klasie gimnazjum trafiłam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, a już po drugiej klasie liceum dostałam ofertę przejścia do BKS-u. W Sosnowcu trenował mnie trener Łobacz, który polecił mnie trenerowi Krzyżanowskiemu. Maturę zdałam już w Liceum im. Asnyka w Bielsku.

Jak wspominasz to liceum?

Bardzo miło, dlatego, że miałam bardzo fajną klasę. Z niektórymi osobami z tej klasy do tej pory utrzymuję kontakty, przyjaźnimy się. Niektórych nauczycieli też miło wspominam, no… niektórych mniej.

Jak to jest być najmłodszą w drużynie? Jesteś traktowana przez starsze koleżanki „z góry”?

Nie, wszystkie są w porządku. Moje relacje z Mariolą Wojtowicz (dotychczasowa libero zespołu – przyp. red.) uważam, że też dobrze się układają. Nie odczułam z jej strony żadnych nieprzyjemności. Mam nadzieję, że ona też nie odczuła nic takiego z mojej strony.

Od kogo dowiedziałaś się, że internauci, czytelnicy portalu Strefa Siatkówki wybrali Cię objawieniem siatkarskim 2006 roku?

Dowiedziałam się od rodziców, bo to rodzice śledzą wiadomości o mnie w Internecie. Ja strony o siatkówce odwiedzam bardzo rzadko, bo nie chcę się denerwować. Wiadomo, że jak idzie mi dobrze, to wszystko jest w porządku, ale jak już idzie źle, to padają przykre słowa pod moim adresem. Po rodzicach pogratulowały mi dziewczyny z zespołu. Byłam bardzo mile zaskoczona, bo nie wiedziałam w ogóle, że taki plebiscyt jest organizowany. To miłe wyróżnienie.

Jaki był dla Ciebie 2006 rok?

Mogę go zapisać do udanych, bo dużo dobrych rzeczy się w nim wydarzyło. Trafiłam do kadry Polski i zaczęłam grać w podstawowym składzie BKS-u. W końcu włożona praca zaczyna się opłacać i przynosić efekty.

Jak przyjęłaś wiadomość, że trener Skrok odchodzi, a waszym nowym szkoleniowcem będzie Wiktor Krebok? Ucieszyłaś się?

To nie tak. Miałam za złe trenerowi Skrokowi, że mi nie wytłumaczył, dlaczego zostałam odsunięta od gry na pozycji libero, chociaż prezentowałam taką samą dyspozycję jak Mariola (Wojtowicz) w tamtym czasie i uważam, że nie przegrałam z nią rywalizacji.

Pojawił się trener Krebok. Jak układa się wasza współpraca?

Na razie dobrze, bo wygrywamy. Chociaż nadal nie wróciłam do pierwszego składu, to daję z siebie wszystko na treningach i walczę o miejsce pierwszej libero. Jeżeli dostanę szansę na pokazanie swoich możliwości podczas meczu, to ją wykorzystam.

Czym różnią się zajęcia z trenerem Krebokiem od tych prowadzonych jeszcze przez trenera Skroka?

Nie chodzimy na siłownię, ale mamy za to więcej ćwiczeń szybkościowych. Nie narzekamy na trenera Kreboka. Dobrze, że jest wymagający na treningach. Krzyczy czasami, ale na meczach jest spokój.

Jak długo zamierzasz grać w Bielsku-Białej?

Mam jeszcze półtoraroczny kontrakt. A później zobaczymy…

A gdyby przyszła propozycja np. z ligi rosyjskiej?

W Rosji jest trochę za zimno. Raczej bym się tam nie wybrała. Na razie spokojnie, gram dopiero pierwszy sezon na swojej pozycji, więc wszystko przede mną.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: sportowebeskidy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved