Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jerzy Matlak o kompleksach

Jerzy Matlak o kompleksach

- Przystąpiliśmy do gry z całą gamą naszych kompleksów. I one zwyciężyły - mówi trener Nafty Piła Jerzy Matlak. Jego zespół oraz Winiary Kalisz zakończyły przygodę z europejskimi pucharami.

Winiary Kalisz przegrały w Lidze Mistrzów z francuskim RC Cannes 1:3, a Nafta Piła uległa w Pucharze CEV włoskiemu Asystelowi Novara 2:3. Pilanki w pierwszym secie wygrały aż 25:14 i to był jedyny moment obydwu dwumeczów – i rywalizacji Nafty, i Winiar – w którym polski zespół górował nad renomowanym przeciwnikiem.

Przystąpiliśmy do gry z całą gamą naszych polskich kompleksów – uważa trener pilanek Jerzy Matlak. – Tym dziewczynom od najmłodszych lat wkłada się do głów, że z definicji są dużo gorsze od rywali z takich Włoch. Tak zresztą działa cała polska siatkówka, która zakłada z góry, że przecież i tak nie dorówna choćby włoskiej. Dlatego trenera reprezentacji szuka się za granicą, a nasze siatkarki patrzą na rywalki z Włoch jak na jakieś bóstwa.



Trenerem Asystelu Novara jest Alessandro Chiappini, który jest kandydatem do objęcia posady szkoleniowca reprezentacji Polski. – To sympatyczny, zdolny chłopak, ale jestem przekonany, że gdyby miał pracować w takich warunkach, w jakich pracują polscy szkoleniowcy, to by stąd uciekł z krzykiem – mówi Matlak. – Włosi mają sztab statystyków, asystentów, obserwatorów, analityków. Za swoją pracę zarabiają o jedno zero więcej niż my. A my jesteśmy jedynym mistrzem Europy, który rozwiązuje swoją reprezentację.

Matlak ma na myśli także aktualną sytuację w Nafcie, której brakuje pieniędzy: – Wciąż o tym mówię, a efektu nie ma. Nikt nie chce nam pomóc. I teraz się zastanawiam, co z tego, że Agnieszka Bednarek zagra dobry mecz przeciwko Włoszkom? Co z tego wynika dla mnie? Zaraz mi ją ktoś zabierze i ona będzie mnie lała, jak inne siatkarki, które odeszły z Nafty do lepszych klubów.

Czwartkowe mecze były starciem radośnie budowanej w Polsce siatkówki z dobrze opłacanym systemem ligowym. To on pozwala ściągnąć do Serie A właściwie dowolną siatkarkę, która akurat jest trenerowi potrzebna. I żeby było śmieszniej, to na mecze siatkówki w Polsce przychodzi znacznie więcej kibiców niż np. we Włoszech. W efekcie po decydującej rywalizacji pucharowej zostajemy jedynie z jednym setem 25:14 w kieszeni. To musi nas zadowolić. – A ja mam problem, bo muszę się teraz tłumaczyć, dlaczego Novara rozbiła mnie w pierwszym meczu do dwunastu – mówi Matlak. – Nikt się nie zastanawia, jakim cudem w ogóle tak daleko doszliśmy.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved