Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Wiktor Krebok: Powrót po 25-ciu latach

Wiktor Krebok: Powrót po 25-ciu latach

Od 19 stycznia br. na ławce trenerskiej BKS Aluprof zasiada Wiktor Krebok. Z bielską piłką siatkową związany od zawsze. Przez długie lata prowadził męski zespół BBTS „Włókniarz”. Wprowadził bielszczan na ligowe salony. Sięgał po brązowy medal MP i Puchar Polski.

Z bielszczanami uczestniczył w rozgrywkach o europejskie puchary. Prowadził męskie drużyny Beskidu Andrychów i GKS Jastrzębie. Trenerską solidność Wiktora Kreboka docenił m.in. Hubert Wagner proponując współpracę przy prowadzeniu kadry narodowej. Samodzielnie objął reprezentację w 1995 roku, awansując z biało-czerwonymi do finałów Igrzysk Olimpijskich w Atlancie, 1996 roku. Na długich kilka lat opuścił ławkę trenerską, ale nie opuścił siatkówki. Żadne ważne wydarzenie siatkarskie w Bielsku-Białej czy w kraju nie mogło umknąć jego uwadze.

Objęcie funkcji trenera bielszczanek przypomniało nieco zapomniany już fakt. W. Krebok już prowadził bielskie siatkarki, a było to w sezonie 1981/1982. BKS Stal zakończył wówczas rozgrywki na piątym miejscu. Na „odchodne” powiedział wtedy – chętnie wrócę do kobiecej siatkówki, ale po sześćdziesiątce.



Tadeusz Paluch: Żartował pan wtedy, czy była to deklaracja na serio.

Wiktor Krebok: Mówiłem całkiem poważnie. Miałem świadomość, że trenowanie to jest mój zawód, w którym zdobyłem dużo doświadczeń. Prowadziłem kilka klubów w swojej karierze i wiedziałem, że jeśli tylko zdrowie pozwoli to chętnie podjąłbym się jeszcze prowadzenia żeńskiej drużyny. Powiem szczerze, że kobieca siatkówka bardziej podobał mi się od męskiej. Panie są bardziej zaangażowane w pracę i bardziej sumienne w treningu niż faceci. U siatkarzy jest tak. Podnieść jednorazowo jedną tonę, dwie i dość, a kobiety są bardziej systematyczne. Poza tym, przy męskiej siatkówce się „chamieje”. Kolejny plus pracy z siatkarkami jest taki, że tutaj wszystko odbywa się trochę wolniej. Po sześćdziesiątce już refleks nie ten, więc mam czas na analizę i reakcję. Przytoczę taką anegdotę. Odchodząc z BKS-u, trafiłem do Beskidu Andrychów. Na jednym z treningów, wedle nawyków wyniesionych z zajęć z siatkarkami, chodziłem sobie w trakcie wykonywania ćwiczeń wokół boiska. I wtedy Mirek Skotnicki, dwumetrowy chłop o wadze stu kilogramów trafił mnie piłką. Szybko sobie przypomniałem gdzie jest moje trenerskie miejsce u chłopaków. Za słupkiem!

Jest Pan już dzisiaj nastawiony do sportu bardziej refleksyjnie?

– Tak. Każdy powinien mieć trochę przerwy w pracy szkoleniowej. Mieć czas na nabranie dystansu. Kiedyś pracowałem bez przerwy, byłem ambitny, szukałem nowych rozwiązań. Wyszukiwałem chłopaków zdolnych do gry na dobrym poziomie. Udało mi się kilku takich znaleźć. Np. Leszek Dejewski, który z III ligi trafił go kadry. Był Jurek Pawełek, Leszek Górny czy Heniu Kubica – symbol bielskiej siatkówki, nawiasem mówiąc chyba najlepszy rozgrywający w dziejach tej dyscypliny w naszym mieście. Oczywiście o sobie też nie zapominam! Ale poważnie. Chciałem się cały czas doskonalić. Dlatego podjąłem się roli nauczyciela akademickiego na AWF. Poważnie myślałem o doktoracie. To niesamowicie mnie pasjonowało, ale było nie do pogodzenia z pracą trenerską. Boże! Ile ja czasu poświęciłem na badaniu obciążeń treningowych i takiemu ustawianiu zajęć, aby był ciągły postęp. W końcu nasza dyscyplina nie jest taka prosta. To nie jest taki prosty schemat jak nikomu nic nie ujmując np. skok w dal.

Czy nie sądzi Pan, że w Bielsku-Białej jest jakiś szczególny klimat dla siatkówki?

Patrzę na to nieco inaczej. Klimat raz jest, raz go nie ma. Np. przez pryzmat szkolenia młodzieży. Uważam, że w Bielsku powinna powstać publiczna placówka oświatowa – Szkoła Mistrzostwa Sportowego. Koedukacyjna szkoła ukierunkowana na siatkówkę. Są szkoły prywatne, ale to nie to samo. Łatwiej byłoby mając taką szkołę ściągnąć dziewczyny z np. z Żywca, Zwardonia czy Cieszyna. Pod tym względem Częstochowa, Gdańsk czy Szczecin wyprzedzają nas … i to bardzo. A przecież mamy w Bielsku tak wielu szkoleniowców – jak mało gdzie. Nie wyobrażam sobie, aby co roku do pierwszej drużyny BKS Aluprof nie trafiła jedna czy dwie wychowanki. Na szczęście BKS to w pełni ułożony i profesjonalny klub, który już wypracował pewien system.

Nie da się jednak uciec od pytania. W jakim stanie przejął Pan zespół po poprzedniku?

Niełatwa odpowiedź. Jacek Skrok inaczej budował ten zespół, co wcale nie znaczy, że źle. Miał swoją koncepcję i pod nią dobierał zawodniczki. Ja widzę to inaczej, po swojemu. Np. chcę poprawić taktykę gry w obronie. W ogóle w każdej sferze przygotowania jest nad czym pracować. W taktyce, technice, motoryce i psychice. Bynajmniej nie twierdzę, że drużyna jest źle przygotowana., natomiast skład nie został właściwie dobrany pod kątem gier w LSK, Pucharze Polski i europejskich pucharach. Proszę zwrócić uwagę, że nie mam zmiany na przyjęciu. Są tylko Joanna Staniucha-Szczurek i Katarzyna Jaszewska. W ogóle mam znikome możliwości dokonywania zmian. Pod tym względem mam wręcz związane ręce. W końcu ile razy można zmieniać rozgrywające. Przecież nie o to chodzi. W końcu sam byłem rozgrywającym i przyrzekłem sobie wówczas, że kiedy zostanę trenerem nigdy nie krzyknę na gracza na tej pozycji.

Jednak wydaje się, że główny nacisk w pracy z drużyną, kładzie Pan na przygotowanie mentalne.

Dokładnie tak. Tłumaczę dziewczynom, że nie jestem im przeciwny. Mamy przed sobą wspólny cel. Widzę jak się starają, wręcz imponują zaangażowaniem w trening. Ale problemów nie brak. Są kłopoty z komunikacją. Ja znam tylko język polski i rosyjski, a Turczynka Fatma D. Sipahioglu – swój rodzimy i angielski. I już jest kłopot, ale ona u mnie jeszcze zagra.

Kończąc, zapytam o cele na bieżący sezon? Medal, Puchar Polski?

Tego się nie da przewidzieć. Jeszcze się taki trener nie urodził, żeby posiadł taką umiejętność. Mogę za to obiecać, że będziemy walczyć. Postaramy się grać trochę szybciej i nowocześniej. Nie tylko zagranie w górę i na lewy atak. Dlatego też wiele uwagi poświęcam Ani Podolec. Ma niesłychany potencjał. Chcę jej nakreślić wizję gry na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie jako liderki reprezentacyjnego zespołu. To jest naprawdę możliwe.

*Rozmawiał Tadeusz paluch – sportowebeskidy.pl

źródło: sportowebeskidy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved