Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Jak Dawid z Goliatem

PLS: Jak Dawid z Goliatem

PZU AZS Olsztyn w sobotę w Uranii zmierzy się z beniaminkiem Polskiej Ligi Siatkówki - zespołem Chemika Bydgoszcz, który teraz, po jedenastu kolejkach, osiadł na dnie tabeli.

Wynik inny niż gładkie zwycięstwo olsztynian byłby niewątpliwie sensacją. I nie ma w tym krzty przesady, o czym wiedzą nie tylko kibice, ale także bukmacherzy.

Wszystko wskazuje na to, że sobotnie spotkanie będzie jednostronnym widowiskiem z happy endem dla gospodarzy. Strata choćby jednego punktu, nie mówiąc o porażce brązowych medalistów, byłaby szokiem. Oba kluby bowiem prócz ośmiu miejsc w tabeli dzieli również przepaść potencjałów zawodników, historii klubów czy samych budżetów.



Podczas gdy olsztynianie robią wszystko, by po 14 latach przerwy tytuł mistrzowski powrócił do Olsztyna, bydgoszczanie starają się, by wywalczony w ubiegłym roku awans do Polskiej Ligi Siatkówki nie był tylko jednorazową przygodą. Jak ciężko siatkarzom Chemika będzie zrealizować ten cel, widać po poziomie rozgrywek, które jeszcze nigdy nie były tak wyrównane i dostarczały tylu niespodziewanych wyników. Podopieczni Wiesława Popika po jedenastu kolejkach zdołali uzbierać zaledwie cztery punkty – trzy po zwycięstwie z AZS Warszawa 3:0, jeden kiedy ulegli Jadarowi Radom 2:3.

Nie oznacza to wcale, że bydgoszczanie są z góry skazani na porażkę w Uranii. Trener Ireneusz Mazur zdaje sobie sprawę, że w tak wyczerpującym sezonie jedną szóstką zawodników nie można rozgrywać wszystkich spotkań (24 lutego czeka ich wyjazdowy mecz ze Skrą Bełchatów), czego najlepszym dowodem są coraz częstsze występy Michał Ruciaka, Patryka Czarnowskiego, Piotra Lipińskiego czy Marcina Lubiejewskiego. Dla ostatniego z nich mecze z Chemikiem mają wyjątkowe znaczenie, ponieważ to barw tego klubu jeszcze w ubiegłym sezonie sam bronił.

Zawsze występ przeciwko swojej byłej drużynie dostarcza dodatkowych emocji, bo chociaż skład uległ poważnym zmianom, to wciąż w Bydgoszczy mam wielu znajomych – mówi Marcin Lubiejewski, mierzący 205 cm wzrostu, atakujący PZU AZS. – To jednak może być równie dobrze powód, przez który w sobotę nie zagram, ponieważ Chemik może mieć mnie dobrze rozpracowanego. Ciężko więc powiedzieć, czy będę miał okazję wystąpić od początku spotkania. To wie tylko trener Ireneusz Mazur. Jak spojrzeć na ostatnie nasze mecze, z Gwardią Wrocław czy w Kędzierzynie-Koźlu, to wydaje się, że taka szansa jest, ale wszystko okaże się dopiero w sobotę. W meczu z Mostostalem szkoleniowiec w niekorzystnym dla drużyny momencie (4:10) wpuścił na boisko mnie, Lipińskiego oraz Ruciaka. Udowodniliśmy, że jesteśmy w niezłej dyspozycji i odrobiliśmy straty (20:21). Zdaję sobie jednak sprawę, że moim głównym zadaniem w drużynie jest odciążenie w ataku Pawła Papke i to, czy wystąpię, jest uzależnione od tego, czy będzie wymagała tego sytuacja.

Marcin Lubiejewski, który po kontuzji stawu kolanowego powraca do gry, z meczu na mecz czuje się w drużynie coraz pewniej. – Rzeczywiście, bardzo potrzebuję minut spędzonych na parkiecie, bo przecież mecz z Gwardią Wrocław był pierwszym od dziewięciu miesięcy, w którym grałem w podstawowym składzie. Ostatnio taką okazję miałem w play-off pierwszej ligi, kiedy z Chemikiem walczyliśmy o awans do PLS – dodaje.

Złudzeń co do wyniku sobotniej konfrontacji nie mają bukmacherzy, którzy za zwycięstwo olsztynian ustalili stawkę 1,03 złotego, podczas gdy na za porażkę 7,50.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved