Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marian Kardas: Myślę, że dziewczyny szybko się podniosą

Marian Kardas: Myślę, że dziewczyny szybko się podniosą

Brakuje nam drugiej skutecznej atakującej i tu musimy się poprawić. Nawet nie chodzi o jakąś wielką rewolucję, wystarczy, jak nasze skrzydłowe skończą dwie, trzy piłki więcej - mówi trener Pronaru Zeto Astwy po sobotniej porażce.

Tomasz Piekarski: Czego zabrakło, żeby w sobotę pokonać Aluprof Bielsko-Biała?

Marian Kardas: Trzeba było w pierwszym i drugim secie dwa razy skutecznie zaatakować, a trener powinien trzymać nerwy na wodzy (śmiech). Wydaje się takie proste, ale się nie udało.



Dlaczego w końcówce pierwszego seta dwie ważne piłki zostały rozegrane do Kingi Baran, która w ataku nie radzi sobie dobrze, a nie do bardzo skutecznie atakującej Eleny Hendzel?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To ciężkie do wytłumaczenia, ponieważ założenia były inne. Mieliśmy jak najszybciej zagrać przez prawe skrzydło, czyli posłać piłkę do Hendzel, żeby ta mogła zaatakować na »lecącym« bloku rywalek. Ponadto pierwszy atak Baran to była piłka sytuacyjna, którą musiała wystawiać Dominika Koczorowska. W drugim przypadku nie wiem, czemu tak się stało.

Hendzel spisuje się coraz lepiej, ale ciągle brakuje drugiej zawodniczki, która równie skutecznie potrafiłaby skończyć akcję na skrzydle. Czy taką siatkarką ma być Karolina Kosek, która przeciwko Aluprofowi wyszła w podstawowym składzie?

Zobaczymy. Mamy trzy zawodniczki, które mogą spełniać ten warunek [Kosek, Elżbieta Skowrońska, Joanna Szeszko -red.]. W meczach sparingowych z Minczanką Mińsk dobrze prezentowały się Skowrońska i Kosek, dlatego one zagrały na przyjęciu. Niestety, to, co było dobre w sparingu, nie znalazło przełożenia w meczu z Bielskiem. Na pewno naszą piętą achillesową jest brak drugiej skutecznej atakującej i tu musimy się poprawić. Nawet nie chodzi o jakąś wielką rewolucję, wystarczy, jak nasze skrzydłowe skończą dwie, trzy piłki więcej.

Czemu Skowrońska i Szeszko wciąż dobre momenty przeplatają z bardzo słabymi?

Szeszko powoli przestawia się na nową dla siebie pozycję, czyli przyjęcie. Wcześniej grała jako atakująca, a mając już ponad 30 lat, nie jest łatwo zmienić przyzwyczajenia. Z kolei w przypadku Skowrońskiej powiązane są dwa elementy – jeżeli słabiej spisuje się w przyjęciu, to tak samo jest z jej atakiem. Po prostu nieudane przyjęcie pociąga za sobą nieudany atak i stąd te wahania.

Skoro w meczach sparingowych w tygodniu było tak dobrze, to dlaczego podobnie nie było już w spotkaniu ligowym?

Ponieważ różnica klas między czołowym zespołem z Białorusi a Bielskiem jest duża. Mam nadzieję, że te sparingi znajdą przełożenie w meczach z zespołami z dolnej części tabeli, które prezentują podobny poziom jak Minczanka. Jeżeli podobnie jak w sparingach zagramy w czterech najbliższych czekających nas meczach z drużynami z Wrocławia, Gdańska, Mielca i Poznania, to powinno być dobrze.

Ale zwycięstwa w tych spotkaniach zagwarantować Pan chyba nie może?

Oczywiście, że nie. Nie ma takiej osoby na świecie, która przed meczem gwarantowałaby wygraną. Jestem jednak przekonany, że jesteśmy w stanie pokonać te rywalki.

Jeżeli myślicie o opuszczeniu ostatniej pozycji w tabeli Ligi Siatkówki Kobiet, musicie też poprawić zagrywkę. Oprócz Marty Pluty i Sylwii Pyci serwis pozostałych zawodniczek nie sprawia rywalkom kłopotów.

Nie jest tak do końca, przecież w meczu z Bielskiem asami popisały się i Koczorowska, i Skowrońska. Nam nie chodzi o to, by zdobywać bezpośrednio punkty z zagrywki. Przede wszystkim swą zagrywką chcemy osłabić atak rywalek. Musimy tak serwować, aby przeciwniczki nie potrafiły wyprowadzić ataku z pierwszego tempa, wtedy uda nam się ustawić skuteczny blok.

Dlaczego w końcówkach wyrównanych pierwszego i drugiego seta nie zdecydował się Pan wprowadzić Pluty na zagrywkę? Gdy pojawiła się na boisku w trzeciej partii, zaserwowała dwa asy.

Teraz to jest takie gdybanie. Równie dobrze Marta mogła wejść, popsuć serwis i wtedy wszyscy zastanawialiby się, dlaczego tak postąpiłem. Nie jest łatwo wejść z ławki i od razu zaserwować asa. Marta zanim pojawiła się w polu zagrywki w trzecim secie, rozegrała dwie akcje.

Dlaczego w kolejnym spotkaniu stawia Pan na rozegraniu na Olgę Palczewską, a nie na Plutę?

Ponieważ Olga gra równiej, a poza tym lepiej spisuje się w ataku z pierwszego tempa.

A co się dzieje z dyspozycją Pyci? Po środkowej reprezentacji Polski można oczekiwać znacznie więcej.

Sylwia ma za sobą bardzo ciężki sezon. Wcześniej grała w kadrze i nie miała czasu, żeby odpocząć, zregenerować siły, jest przemęczona. Poza tym atakująca zawsze bazuje na rozegraniu – jeżeli nie dostanie dobrej piłki, to jej nie skończy. Ponadto Sylwia jest zamknięta w sobie, każdą nieudaną akcję przeżywa ze zdwojoną siłą, a to też nie jest najlepsze.

Po porażce z Aluprofem zawodniczki długo nie podnosiły się z boiska, płakały, wyglądały na rozbite psychicznie. Czy jest Pan w stanie odbudować morale zespołu przed najbliższym spotkaniem w sobotę we Wrocławiu?

Jeżeli przegrywa się 0:3 po dobrej grze, to zawsze jest jakiś żal i załamanie. Inaczej, kiedy rywal bombarduje nas raz za razem atakiem i kompletnie rozbija. Myślę, że dziewczyny szybko się podniosą, są bowiem wkurzone, że dobrze grały, a mimo to przegrały.

* Z Marianem Kardasem rozmawiał Tomasz Piekarski

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved