Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Stanisław Pieczonka: Najważniejsze będzie zaufanie

Stanisław Pieczonka: Najważniejsze będzie zaufanie

28-letni Stanisław Pieczonka w czwartek rozwiązał kontrakt z I-ligowym Jokerem Piła. Dzień później trenował już z zespołem Delecty Bydgoszcz.

W niedzielę trener Wiesław Popik wystawił go w wyjściowym składzie w ligowym spotkaniu Polskiej Ligi Siatkówki, w którym ostatni zespół tabeli uległ 0:3 Jastrzębskiemu Węglowi.

Waldemar Wojtkowiak: Chyba spodziewał się pan innego debiutu w zespole Delecty?



Stanisław Pieczonka: No, rzeczywiście mecz nam nie wyszedł. Graliśmy z mocnym rywalem, a poza tym w moim przypadku można jeszcze mówić o niezgraniu z drużyną. Przede wszystkim z rozgrywającymi. Atakowałem zaledwie dziewięć razy, a to w sumie niewiele. Oczywiście nie jest to żaden zarzut. Wspólne treningi na pewno to zaufanie zwiększą.

Wyjście w pierwszej „szóstce” było niespodzianką?

Tak, i to dużą. W drużynie na pozycji przyjmującego są Krzysztof Kocik i Stanislav Vartovnik. To doświadczeni gracze, w dodatku trenują z drużyną już od kilku miesięcy, czy nawet lat, w przypadku Krzysia.

Długo dał pan się namawiać na grę w Bydgoszczy?

To były bardzo szybkie rozmowy. Dostałem konkretną propozycję i nie widziałem powodu, by jej nie przyjąć.

Głośno było o pana odejściu z Piły. Jakie były powody rozstania z Jokerem?

Szczerze mówiąc, to sam chciałbym to wiedzieć. Powstało już kilka wersji na ten temat. Prezes opowiada, że miałem być kluczowym graczem i stanowić pięćdziesiąt procent siły drużyny. Trudno, by jeden zawodnik grał za połowę zespołu. Niestety, mam wrażenie, że szuka się kozła ofiarnego i padło na mnie.

Podobno nie przykładał się pan do treningów.

Takie rzeczy też już słyszałem. To wszystko jest bardzo dziwne. Przecież jeśli były do mnie jakieś zarzuty, to chyba najpierw należało o tym porozmawiać, a nie stawiać mnie przed faktem dokonanym. Chyba istnieje jakiś regulamin. Poza tym mówiono, że to koledzy z zespołu nie chcieli ze mną grać. Tymczasem już po decyzji o rozwiązaniu ze mną umowy przedstawiciele drużyny dwa razy byli u prezesa w mojej sprawie. Wiem, że drużyna była ze mną. Tymczasem ktoś opowiada coś zupełnie innego.

Oglądał pan jakieś mecze Delecty przed przybyciem do Bydgoszczy?

Tak, widziałem m.in. spotkanie ze Skrą Bełchatów. Bardzo pechowo było przegrane. Naprawdę nie było aż tak wielu błędów. Zabrakło chyba doświadczenia.

Zna pan jakichś siatkarzy Delecty?

Grałem w jednym zespole z Adamem Nowikiem. Poza tym z Krzysztofem Kocikiem graliśmy razem w reprezentacji Polski kadetów, a z Rafałem Matusiakiem przez rok uczyliśmy się w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Nie mam zatem żadnych problemów z aklimatyzacją. Potrzeba mi tylko zgrania i większego zaufania ze strony rozgrywających. Chcę pomóc tej drużynie zwyciężać.

* Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved