Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Gwardia się nie poddaje

Gwardia się nie poddaje

Budżet w granicach 2 milionów złotych, brak gwiazd, znaczących obcokrajowców. A jednak - po zwycięstwie 3:2 z Politechniką siatkarze EnergiiPro Gwardii są coraz bliżej zachowania miejsca w PLS. Nie trzeba dodawać, że byłaby to jedna z większych niespodzianek całej ligi.

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu trener gwardzistów Jacek Grabowski, najwyraźniej będąc pod wrażeniem występu polskiej reprezentacji na mistrzostwach, przyznał: Dla nas mistrzostwem świata będzie utrzymanie się w lidze. Ta wypowiedź mówi wszystko. Gwardię niemal wszyscy skazywali bowiem na pewną degradację, znacznie wyżej stawiając akcje takich zespołów jak Delecta Bydgoszcz czy Jadar Radom. Tymczasem rzeczywistość okazała się troszeczkę inna.

Po dziesięciu kolejkach ekipa Jacka Grabowskiego ma na swoim koncie dziewięć punktów – trzy zdobyła na Politechnice (2:3 w Warszawie i 3:2 we Wrocławiu), do tego pokonała we Wrocławiu Delectę (3:1) i Mostostal w Kędzierzynie (3:0). Teraz wystarczy, że w najbliższy piątek rozprawi się Jadarem Radom w Orbicie i wówczas będzie już bardzo bliska awansu do pierwszej ósemki. To o tyle zaskakujący scenariusz, że skład personalny wrocławian jest w tym sezonie wyjątkowo przeciętny. Po odejściu Markiewicza, Chudika, Poskrobki i Szczurowskiego jedynymi siatkarzami z solidną przeszłością w PLS są Maciej Krupnik oraz dwójka sprowadzona w lecie z Kędzierzyna – Aleksander Januszkiewicz i Martin Sopko. Pozostali, nie licząc Dutkiewicza, Ciesielskiego czy Gulczyńskiego, nie mieli w zasadzie żadnego ogrania. A jednak trenerowi Grabowskiemu udało się w krótkim czasie poukładać zespół wokół nowego rozgrywającego, jakim z konieczności został Mariusz Dutkiewicz. I choć „Mały” nie jest już tak wszechstronny jak Chudik (co przejawia się choćby w słabszej formie w ataku Gulczyńskiego), to spełnia swoją rolę. Ważne, że w porę zgrał się z Bartoszem Janeczkiem, który jest atakującym numer jeden Gwardii. Sprowadzony z II-ligowego Delic Polu Częstochowa 20-letni debiutant gra bez kompleksów, a jego indywidualne błędy wynikają niemal wyłącznie z małego doświadczenia. – Trudno, byśmy na nim już teraz opierali całą grę – komentuje trener Grabowski. – Bartkowi może przytrafić się słabszy mecz, to normalne w tym wieku. Ważne, że ewentualne niepowodzenia nie działają na niego deprymująco.



Podobnie jest z przyjmującym Marcinem Ciesielskim, który jeszcze kilka lat temu grał w… prowincjonalnej Bielawiance. Można się czepiać jego niedostatków technicznych, nie sposób jednak nie zauważyć kolosalnego postępu, jaki poczynił. Już nie jest tym samym przyjmującym, w którego obce ekipy zwykle celowały zagrywką. Poprawił grę w obronie, kończy też ataki na skrzydle. Kapitalnie spisał się już w spotkaniu z Delectą Bydgoszcz, a w niedzielnej konfrontacji przeciwko Politechnice Warszawa znów nie bał się wziąć na siebie ciężaru wykańczania akcji. Gdy na skrzydle warszawianie dość często zaczęli „łapać w bloku” Martina Sopkę, Dutkiewicz odważnie posyłał piłki do Ciesielskiego, a ten zwykle się nie mylił.

Właściwie jedynym problemem Gwardii od początku sezonu jest brak wartościowych zmienników, bo do pierwszej „szóstki” nie można mieć większych zastrzeżeń. Zmiennicy jednak zawodzą. Słowak Karol Sramek na razie nie spełnia wymogów PLS, choć ostatnio gra już znacznie lepiej niż w swoich pierwszych meczach. Roman Gulczyński również ma słabszy sezon. Gorzej, że minął już termin zatrudniania nowych siatkarzy i Gwardia nie ma już żadnego pola manewru.

Analizując jednak sytuację klubu z Krupniczej, wypada zauważyć, że jest on w znacznie lepszej sytuacji finansowej niż jeszcze w ubiegłym sezonie. Wówczas budżet sekcji ledwo przekraczał milion złotych (nieoficjalnie mówiło się o kwocie 1,2 miliona). Teraz po pozyskaniu strategicznego sponsora, koncernu energetycznego EnergiaPro, dobija on do kwoty 2 milionów. Oczywiście, wciąż jest on nieporównywalnie mniejszy od tych, z jakimi grają tuzy PLS, ale przynajmniej pozwala na wypłacalność i spokojną egzystencję. Dla porównania jednak Mostostal Kędzierzyn dysponuje kwotą 3,2 miliona zł, a budżet czołówki PLS (PZU AZS Olsztyn, Jastrzębie, Skra Bełchatów) oscyluje wokół sześciu milionów. Choćby z tego powodu ostatnie wyniki Gwardii naprawdę muszą budzić szacunek.

* Autor tekstu: Jakub Michalak (gazeta.pl)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved