Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Rehabilitacja na walizkach

Rehabilitacja na walizkach

Izabela Bełcik przez cztery miesiące będzie najprawdopodobniej mieszkać w hotelu, bo są kłopoty ze znalezieniem dla niej mieszkania. Przed nią jeszcze co najmniej cztery miesiące żmudnej rehabilitacji.

Dwukrotna mistrzyni Europy, rozgrywająca drużyny narodowej i Muszynianki Fakro Muszyna, Izabela Bełcik, po dwóch operacjach: prawego kolana i lewego achillesa, które przeprowadzono na początku roku w warszawskiej klinice „Carolina”, powoli wraca do sił. – Najgorsze jest dla mnie to, że nie mogę grać, a serce aż rwie się do siatkówki w pełnym tego słowa znaczeniu. Mentalnie czuję się bardzo dobrze, ale niestety do gry jeszcze daleka droga – mówi rozgrywająca.

Reprezentantka Polski najbardziej żałuje tego, że nie może pomóc swoim koleżankom walczyć na parkiecie. – Nie wiem, czy Muszynianka awansowałaby do Ligi Mistrzyń grając ze mną, ale z pewnością zespół mógł zagrać lepiej, mimo że grupa była wymagająca – twierdzi zawodniczka.



Przed nią jeszcze co najmniej cztery miesiące ciężkiej i żmudnej rehabilitacji. – Lekarze mówią, że czasu nie mogą jeszcze dokładnie sprecyzować, ale może ona potrwać nawet pół roku. Miało być krócej, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Gdybym zbyt wcześnie rozpoczęła treningi i wyszła na boisko, kolano i achilles znowu poszłyby pod nóż. Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. I tak żałuję, że tak późno poddano mnie zabiegom, ale dziś nie ma co o tym rozmyślać, bo czasu i tak się nie cofnie – mówi Bełcik, zawieszając głos.

26-latka na razie cierpliwie poddaje się zabiegom. Jakim? Przede wszystkim masażom i elektrostymulacjom na mięśnie, żeby nie zanikały. Podnosi nogę z ciężarkami zamocowanymi na kostce, przez co rozciąga Achillesa, ćwiczy też z 5-kilogramową piłką na kolanie i z gumą zawieszoną o stopę. By wzmocnić mięsnie rąk odbija piłkę. – I tak codziennie przez dwie godziny, czasem trochę dłużej – mówi pani Iza.

Na szczęście prawe kolano może już zginać, ale tylko gdy założy specjalną szynę. Bez niej naruszona zostałaby stabilność chrząstki. – Na zabiegi wozi mnie mój narzeczony Artur; co ja bym bez niego zrobiła – śmieje się. – Cały czas jest ze mną. Gdyby nie on, nawet nie miałabym jak dojechać na rehabilitację, środkami lokomocji miejskiej to by była prawdziwa „męka”, a sama nie dałabym rady kierować samochodem. Sprzęgło, gaz, hamulec – nawet nie zgięłabym nogi.

Siatkarka cały czas mieszka w jednym z warszawskich hoteli, gdzie koszt jednego noclegu wynosi grubo ponad 200 złotych. Dodajmy, że pobyt w stolicy funduje jej Polski Związek Piłki Siatkowej. – Cały czas działacze PZPS chcą wynająć dla mnie mieszkanie w Warszawie, ale jak na razie się to nie udało – mówi Bełcik. Dlaczego? Bowiem właściciele mieszkań, które brane były pod uwagę, chcą wynająć obiekty na co najmniej pół roku. Taka opcja najprawdopodobniej nie będzie wchodzić w grę, bowiem Bełcik wcześniej zakończy rehabilitację. – Dlatego mieszkam w hotelu, ale o nic nie muszę się martwić – wyjaśnia siatkarka.

A jak spędza czas pomiędzy zabiegami? Z Dorotą Świeniewicz! – Dorota zaprasza mnie na obiady i kolacje, jest fajnie. Dobrze się czuje i wkrótce zostanie mamą. Szkoda tylko, że w Warszawie nie ma żadnej żeńskiej drużyny siatkarskiej, wtedy więcej koleżanek by mnie odwiedzało, a tak trochę jest smutno.

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved