Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wypowiedzi po meczu Jadaru i Politechniki

Wypowiedzi po meczu Jadaru i Politechniki

To był 'Rybak show' - ograł nas jeden człowiek – tak określił wczorajszy pojedynek z J.W. Construction AZS Politechniką Warszawską, Dariusz Luks, trener Jadaru Radom.

Edward Skorek (trener J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Bardzo cieszę się ze zwycięstwa. Tym bardziej, że po sukcesie – w tym przypadku zwycięstwie nad AZS Częstochowa – następuje rozluźnienie. Należy pomyśleć, że to spotkanie w Częstochowie jest historią, a są nowe wyzwania. Mieliśmy mało czasu, żeby zgrać nowe ustawienia. Postawiliśmy na lepsze przyjęcie i to zafunkcjonowało. Chciałbym pogratulować i podziękować chłopakom, szczególnie Radkowi Rybakowi, który wziął na siebie ciężar gry. Także Grzesiowi Łomaczowi, który wszedł i ruszył ten zespół – grał nie tylko na Radka, ale i uruchomił środek. Gra stała się bardziej urozmaicona. Cieszę się przede wszystkim z trzech punktów. Dzięki woli walki i determinacji udało się wygrać. Mamy powody do radości, bo gramy przecież bez dwóch podstawowych zawodników. Obaj powoli wracają do zdrowia. Pavel Chudik dwa dni temu był na USG, torebka stawowa jest jeszcze nie zrośnięta. Czeka go tydzień, może dwa niedyspozycji. A Mark Siebeck ma delikatnie naderwane włókna mięśnia łydki, potrzeba tu jeszcze minimum dwóch tygodni, żeby się zaleczyło.

Tomasz Drzyzga (libero J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Na pewno był to bardzo zacięty mecz, nie był może piękny, bo oba zespoły popełniały dużo błędów, ale mógł się podobać. W tym spotkaniu głównie liczyły się punkty, gdyż oba zespoły chciały ugrać komplet punktów. Nam się ta szuka udała, bardzo się z tego cieszymy i oby tak dalej. Początek rozgrywek nie był dla nas udany, ale teraz chcemy się odbudować. Nie zwracamy uwagi na nasze problemy zdrowotne tylko walczymy z każdym jak równy z równym, nie tłumaczymy się niczym, nie szukamy wymówek tylko chcemy walczyć w każdym meczu, gdyż każde punkty są nam potrzebne. Mamy nadzieję, że następna runda będzie dużo, dużo lepsza. W dzisiejszym spotkaniu bardzo dobrze zaprezentował się Radek Rybak, znowu zagrał kapitalne spotkanie. Kończył wszystkie ciężkie piłki. Dobrze zagraliśmy też blokiem. Sporą rolę odegrali dziś także zmiennicy, głównie Grzesiek Łomacz, który bardzo dobrze rozgrywał.



Piotr Szulc (kapitan J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Od początku było wiadomo, że nie będzie to najłatwiejszy mecz z tego względu, że mamy mało punktów w tabeli. Bardzo byśmy chcieli wygrywać i zdobywać kolejne punkty, więc ten mecz dzisiaj był przełomowy. Myślę, że za tydzień we Wrocławiu postawimy kropkę nad i, a potem będziemy spokojnie grali i walczyli z każdym. Nie ukrywam, że ten sezon zaczął się dla nas fatalnie. W drugim, przegranym secie, do połowy partii to my prowadziliśmy, potem gra przestała się kleić, nie mogliśmy skończyć żadnego ataku i w tym był nasz problem. Dostaliśmy 3 czy 4 asy z zagrywki i zamiast spokojnie kontrolować dalszy przebieg tego seta i wygrać, to my go przegraliśmy dosyć gładko. Ale dobrze, że akurat tego drugiego a nie trzeciego czy czwartego, bo potem już zespół wziął się do roboty. Trzecią partię wygraliśmy kontrolując już sytuację, a w czwartym secie to była już walka nerwów. Część zawodników przestawiła się na zagrywki stacjonarne i staraliśmy się nie psuć piłek a raczej skoncentrować się na bloku. I ta taktyka nam zaprocentowała i okazała się strzałem w dziesiątkę, gdyż raz że nie psuliśmy zagrywek, a dwa zawodnicy Radomia często nadziewali się na nasz blok i atakowali w aut. Radek Rybak zagrał dziś bardzo dobrze i widać, że od samego początku sezonu ciągnie ten nasz „wózek”. Ja się cieszę, że mamy takiego zawodnika, który ma taką formę. Należy też dziś wyróżnić Grzesia Łomacza, który wszedł bardzo dobrze, zaczął ładnie rozgrywać piłkę i między innymi dzięki niemu wygraliśmy to spotkanie.

Tomasz Kowalczyk (środkowy J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Przede wszystkim cieszą nasz trzy punkty zdobyte w meczu z Jadarem. Dziś było sporo nerwówki. Wynika to z tego, że zaczęły się dla nas mecze o „być albo nie być”, w których nie możemy sobie pozwolić na stratę punktów. Takie mecze bardzo ciężko się gra. Trzy dni temu w Częstochowie wyszliśmy na totalnym luzie i udało się nam pokazać, iż wszystko co najlepsze, a w dzisiejszym byliśmy trochę spięci. Nie powinno tak być, gdyż mamy bardzo doświadczony zespół. Szkoda drugiego seta, w którym przez cały czas prowadziliśmy, jednak przegraliśmy końcówkę. Ten mecz mieliśmy wygrać 3:0.

Wojciech Jurkiewicz (środkowy J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Odbiliśmy się od dna w meczu z Częstochowie. Seria sześciu porażek z rzędu pozostawiła w nas pewien ślad. To zwycięstwo przed tak ważnymi dla nas meczami jak dzisiejszy z Jadarem było bardzo ważne. Wygrywając za trzy punkty z takimi zespołami jak Jadar czy Gwardia praktycznie na nowo zaczynamy liczyć się w „ósemce” – póki co na razie o to nam chodzi, gdyż play-off rządzi się swoimi prawami i w nich może być różnie. Dzisiejszym meczem udowodniliśmy sobie, że potrafimy grać. Było to o tyle istotne spotkanie, iż przegrywając na własnym parkiecie praktycznie skazywaliśmy się na grę w barażach. Niestety ze składu na jakiś czas wypadł Mark Siebeck. Wydaje się, że mamy coś już poukładane, gramy coraz lepiej i nagle znowu coś się rozsypuje. Po przegranym drugim secie zaczęliśmy trochę na siebie „krzywo” patrzeć, w trzecią partię rozpoczęliśmy od stanu 0:3, jednak na szczęście się opamiętaliśmy i wygraliśmy to spotkanie 3:1.

Radosław Maciejewicz (przyjmujący J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Bardzo się cieszymy, że udało się nam zdobyć trzy punkty. Było to bardzo dramatyczne spotkanie, grane na przewagi. Graliśmy u siebie i to zadecydowało, że wygraliśmy. Bardzo dobrze zagraliśmy w przyjęciu, poza tym w wyśmienitej formie był Radek Rybak, który kończył wszystkie piłki, bez względu na to gdzie je dostawał. Myślę, że dziś zabrakło nam zagrywki, mogliśmy troszkę lepiej zagrać „z tyłu”, zbyt mało piłek podbiliśmy. Jeśli udałoby się lepiej zagrywać i grać w obronie, ten mecz z pewnością byłby mniej nerwowy.

Grzegorz Łomacz (rozgrywający J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska): Był to dla nas na pewno ciężki mecz, mecz walki. Chcieliśmy wygrać za trzy punkty i robiliśmy wszystko, żeby tak się stało. Łatwo nie było, ale udało się. Bardzo się z tego powodu cieszymy. Dziś trener Skorek dał mi szansę zaprezentowania swoich umiejętności. Ciężko mi oceniać samego siebie. Dałem z siebie wszystko, starałem się grać jak najlepiej. Sety, w których zagrałem akurat wygraliśmy, ale to zasługa całego zespołu. Dzięki temu awansowaliśmy w ligowej tabeli. Nie będziemy już ani ostatni, ani przedostatni. Nie pozostaje nam nic innego niż piąć się jeszcze wyżej.


Dariusz Luks (trener KS Jadar Radom): Chciałbym pogratulować trenerowi i zawodnikom Politechniki wygranej za trzy punkty. Spotkanie na gospodarzach wywarło dużo większe ciśnienie niż na nas. Oni grali u siebie, musieli to wygrać. Dodatkowo grali bez dwóch podstawowych zawodników. Był to mecz walki, w którym okazaliśmy się słabsi. Trzeba przyznać, że zagraliśmy słabo, bojaźliwie. Mogę też śmiało powiedzieć, że praktycznie był to ‚Rybak show’- ograł nas jeden człowiek.

Sebastian Pęcherz (przyjmujący KS Jadar Radom): Zarówno dla nas, jak i dla Politechniki był to bardzo ciężki mecz. Daliśmy z siebie wszystko, walczyliśmy w każdym z setów. Pierwszego seta minimalnie przegraliśmy, ale w drugim już byliśmy lepsi. W trzecim secie od początku na parkiecie istniał jeden zawodnik – Radosław Rybak. Zagrał kapitalnie, nie potrafiliśmy go powstrzymać. Zastawialiśmy się na niego w bloku, ale i tak sobie radził. Dziś był jego dzień, nie poradziliśmy sobie z jego atakami i kontrami, z których Politechnika zdobywała decydujące punkty.

Marcin Kocik (przyjmujący KS Jadar Radom): Byliśmy słabsi w każdym z elementów. Politechnika wygrała zasłużenie. Ze świetnej strony pokazał się Radek Rybak. W ataku wykazał się bardzo dużą skutecznością i to on w głównej mierze poprowadził gospodarzy do zwycięstwa. Kończył prawie wszystkie piłki, a my nie potrafiliśmy go zablokować. Dodatkowo nie potrafiliśmy kończyć piłek w najważniejszych momentach setów, stąd ta porażka.

Krzysztof Makaryk (środkowy KS Jadar Radom): Mecz z Politechniką rozgrywał się tak jakby na dwóch płaszczyznach. Pierwsze dwa sety były dość wyrównane, w trzeciej i czwartej partii już nam Warszawa odskoczyła i nie za bardzo mogliśmy znaleźć receptę na zatrzymanie ich ataków. Doskonale wiedzieliśmy, że w tych ważnych momentach Politechnika będzie grać do Radka Rybaka, ale my nie potrafiliśmy go mimo to zatrzymać. Wiedzieliśmy jak Radek atakuje, oglądaliśmy wcześniejsze mecze, ale niestety na wiele się to nie zdało. Nawet jak postawiliśmy dwublok, to on i tak się przebijał, a my w całym spotkaniu mieliśmy dosłownie kilka punktowych bloków. Do tego dochodziły liczne własne błędy i mecz potoczył się nie po naszej myśli.

Marcin Owczarski (atakujący KS Jadar Radom): Spotkanie z naszej strony nie wyglądało najlepiej, powiedziałbym nawet, że dosyć frajersko to przegraliśmy. Myślę, że nie zagraliśmy dziś takiej otwartej siatkówki, zagraliśmy zbyt zachowawczo i to się zemściło. Mieliśmy sporo kontr, których nie wykorzystaliśmy, a rywalizację punkt za punkt lepiej zniósł psychicznie zespół gospodarzy. Dzisiaj nawet mało znający się na siatkówce kibic mógł zauważyć, że w zasadzie grał tylko Radek Rybak i co najśmieszniejsze byliśmy przygotowani na to, żeby spróbować Radka powstrzymać, ale niestety nie udało się. Może i momentami prowadziliśmy w ataku, ale co z tego jeśli siatkówka ma to do siebie, że zespół który popełnia mniej błędów wygrywa i to my tych błędów popełniliśmy dziś za dużo i możemy mieć pretensje tylko do siebie. Nie za bardzo wiem jak te błędy wyeliminować, bo w zasadzie nie możemy się ich ustrzec. I to nawet nie ryzykując za bardzo w grze. Zrobiliśmy dziś masę błędów. Można by to usprawiedliwić gdybyśmy zagrali bardziej ostro, bardziej ryzykownie, wówczas można by te błędy wkalkulować. Ale my nie dość, że graliśmy słabo, to jeszcze popełniliśmy za dużo błędów własnych. Na zakończenie pierwszej rundy mamy bardzo słaby bilans, zaledwie 6 punktów. Większość meczy z zespołami, które są w naszym zasięgu graliśmy u siebie. W zasadzie tyko wyjeżdżaliśmy do Warszawy, więc tych punktów powinniśmy mieć dużo więcej. Druga runda będzie dla nas zdecydowanie trudniejsza. Na dole tabeli cały czas trwa walka i tutaj żaden zespół nie odpuści i będzie chciał nam zabrać punkty.

źródło: inf. prasowa, inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved