Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W Rzeszowie mecz o dużą stawkę

W Rzeszowie mecz o dużą stawkę

Mecz Wkręt-Metu Domeksu AZS-u z rzeszowską Resovią może okazać się bardzo ważny dla układu tabeli na zakończenie rundy zasadniczej.

Rzeszowianie jeszcze niedawno byli liderem rozgrywek PLS-u – na szczyt wspięli się jednak dzięki zwycięstwom nad teoretycznie słabszymi rywalami. Testem prawdy dla zespołu Jana Sucha miały być cztery kolejne spotkania z rywalami z czołówki. Po gładkiej przegranej u siebie ze Skrą Bełchatów wydawało się, że rzeszowianie nie dorośli jeszcze do walki o miejsce w pierwszej czwórce. Szybko jednak udowodnili, że to nieprawda. Pokonali na wyjeździe Jastrzębski Węgiel, a w środę wspierani przez 5 tys. kibiców po tie-breaku ograli PZU AZS Olsztyn.

Teraz już wątpliwości nie ma. Z Resovią trzeba się liczyć, bo ma ona spore szanse na wdarcie się do tzw. wielkiej czwórki. PLS rozpoczyna co prawa dopiero rundę rewanżową i jeszcze wiele się może zdarzyć. Jeśli jednak Wkręt-Met dzisiaj przegrałby dzisiaj w Rzeszowie 0:3 lub 1:3, straty do ekipy Jana Sucha urosną z jednego do czterech punktów i trudno je będzie odrobić. Spotkanie ma więc wielkie znaczenie.



Niestety, AZS nie zagra w najsilniejszym składzie. Zabraknie libero Piotra Gacka, który z powodu choroby nie wystąpił już we Wrocławiu. – Już po przyjeździe do Wrocławia Piotrek źle się poczuł – mówi drugi trener AZS-u Radosław Panas. – Gospodarze pomogli nam szybko zrobić badania, a lekarz stwierdził, że to wirus i kategorycznie zabronił Piotrkowi grać i polecił odizolować go od drużyny.

Po meczu z Gwardią Gacek wrócił do Częstochowy. Dzisiaj ponownie zastąpi go Riley Salmon. W roli przyjmującego obok Krzysztofa Gierczyńskiego wystąpi Marcin Wika. Do Rzeszowa pojechał za to z drużyną Robert Szczerbaniuk. Do autokaru wiozącego ekipę Wkręt-Metu wsiadł wczoraj w Katowicach.

Resovia po dwóch zwycięstwach jest na fali. Doskonale gra cały zespół, ale szczególnie młodzi środkowi Michał Kaczmarek i Łukasz Perłowski. W meczu przeciwko olsztynianom silną bronią rzeszowian była zagrywka. Wcale nie mocna, bita z wyskoku, ale tzw. brazylijka (nazywana też szybującą). To jest poważnie ostrzeżenie dla siatkarzy AZS-u, bo z tego typu serwami nasi siatkarze miewają sporo problemów. Dzisiejszy rywal akademików zaimponował także grą w obronie (głównie Czech Karel Kvasnićka). Zdaniem obserwatorów rzeszowianie coraz lepiej spisują się w ataku – na miarę oczekiwań swoich kibiców zaczął grać Tomasz Józefacki.

Wiemy, w jakiej formie jest Resovia, zdobyła ostatnio pięć punktów w meczach z faworytami, ale jedziemy tam walczyć – mówi Panas. – Pech nas nie opuszcza, bo dawno już nie było nam dane zagrać w pełnym składzie, ale to nie oznacza, że się rywala boimy. Na pewno będzie gorąco, ale postaramy się wygrać.

Resovia pod ręką Sucha powoli pnie się w górę, robiąc postępy z każdym sezonem. – Gramy ze sobą drugi rok z małymi zmianami. Jesteśmy więc już zgranym zespołem i prezentujemy się naprawdę dobrze – mówi Kaczmarek. Częstochowa to teoretycznie słabszy zespół od Olsztyna i Jastrzębia, ale trzeba się bardzo zaangażować w ten mecz, bo są do ogrania. W Częstochowie zaprezentowaliśmy się na pewno gorzej niż teraz gramy.

W Rzeszowie obawiają się trochę o kondycję swojego zespołu, który stoczył ciężki bój z PZU AZS-em.

Do meczu z Częstochową musimy przygotować się przede wszystkim fizycznie, bo ja czuję już w nogach zmęczenie – przyznaje przyjmujący Piotr Łuka. – Jeśli podejdziemy do meczu tak, jak z Olsztynem i Jastrzębiem, to jesteśmy w stanie wygrać. Wtedy to będzie już meganiespodzianka, bo będziemy mieć zwycięstwa z trzema drużynami z wielkiej czwórki.

Mecz w Rzeszowie o godz. 17. Transmisja w Polsacie Sport.

Autor tekstu:Piotr Toborek – Gazeta Wyborcza


Najważniejszy mecz Resovii

Pokonaliśmy Jastrzębie, zdobyliśmy Olsztyn, ale jak wygramy z Częstochową za trzy punkty, to dopiero będzie coś – marzy Jan Such, trener Resovii, która jest rewelacją sezonu. – To dla naszej drużyny najważniejszy mecz!

To dobrze, że w Rzeszowie narodził się „czarny koń” sezonu i rozrabia w czołówce. Przez to rozgrywki są ciekawsze. Cieszę się z postawy rzeszowian – komentuje Leszek Jaźwiecki, dziennikarz „Dziennika Zachodniego”.

Bój o czwórkę

Spotkanie z zespołem z Częstochowy, jest szczególne. Pokaże bowiem czy mamy szanse na miejsce w pierwszej czwórce. Bo to właśnie z częstochowianami rywalizować będziemy o te pozycję – dodaje Such. – Mimo ogromnej wagi pojedynku, musimy podejść do niego bardzo spokojnie. Nerwy trzeba zostawić w szatni.

W Częstochowie, w pierwszym meczu sezonu, akademicy zwyciężyli Resovię dopiero w tie-breaku. Teraz czas na rewanż. Rywali dzieli w tabeli różnica jednego punktu. Resovia (19 pkt.) jest trzecia, a AZS czwarty. Stawka jest więc bardzo wysoka.

Termin meczu

RZESZÓW – piątek (godz. 17:00). Transmisja TV 4 (godz. 17:00).

W pierwszym meczu: AZS – Resovia 3:2. Ekipa spod Jasnej Góry gra w kratkę. Wygrała w Olsztynie (3:2), ale przegrała u siebie z Politechniką Warszawa (2:3). W środę bez problemów ograła we Wrocławiu Gwardię 3:0. Rzeszowianie stoczyli ciężki bój (3:2) z akademikami z Olsztyna. Czy więc nie będą zmęczeni?

Uważam, że ten pięciosetowy pojedynek nie powinien zaważyć na postawie naszej drużyny. Na zmęczenie narzekał tylko trochę Piotr Łuka, dlatego zajął się nim w czwartek masażysta – powiedział Such.

Gacek został w domu

Od trzech tygodni los nas nęka i nie możemy zagrać w najmocniejszym składzie. W Rzeszowie zabraknie Piotra Gacka, którego dopadł jakiś wirus i musiał zostać w domu. Wydobrzał już Robert Szczerbaniuk i zagramy o zwycięstwo. Nieważne czy za dwa, czy za trzy punkty – nie owija w bawełnę Radosław Panas, drugi trener częstochowskiej drużyny. – Chcemy odrobić straty po wpadce u siebie z Politechniką, ale wiemy, że będzie to bardzo trudna sztuka. Resovia gra bardzo dobrze, jest na fali.

Ubierzcie się na biało-czerwono

Resovia może liczyć na wspaniały doping. – Ubierzcie się na biało-czerwono – apeluje do kibiców Tomasz Paulukiewicz z firmy „Promo”. – Niech będzie kolorowo i głośno. Emocje gwarantowane.

Będziemy gotowi na twardy, zacięty bój. Publiczność rzeszowska, o której tyle dobrego słyszeliśmy obejrzy bardzo dobry pojedynek, dwóch sąsiadów w tabeli i dwóch godnych siebie drużyn – zakończył Panas.

Kto jeszcze nie ma biletu, ma szanse, aby obejrzeć na żywo ten najważniejszy mecz 10. kolejki ekstraklasy i zaśpiewać, że „Resovia wygra mecz…”. Pozostało jeszcze 200 biletów. Będą sprzedawane w piątek od godz. 10 w hali Podpromie. Zwycięstwo resoviaków byłoby pięknym prezentem urodzinowym dla trenera Jana Sucha.

Autor tekstu: Marek Bluj (gcnowiny.pl)

źródło: gazeta.pl, gcnowiny.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved