Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Wielkie emocje w „Łuczniczce”

PLS: Wielkie emocje w „Łuczniczce”

Delecta Bydgoszcz bez najmniejszego respektu podeszła do spotkania ze Skrą Bełchatów. Gospodarze ulegli mistrzom Polski 1:3, jednak walczyli i pozostawili po sobie dobre wrażenie.

Bełchatowianie przystąpili do meczu wyraźnie rozluźnieni. Na twarzach zawodników nie było widać totalnej koncentracji, na zmiany w składzie pozwolił sobie trener Daniel Castellani. I tak na rozegraniu wystąpił Bartłomiej Neroj, który zmienił odczuwającego jeszcze ból w nodze Macieja Dobrowolskiego, w pierwszej szóstce wyszli też m.in. Dan Lewis i Radosław Wnuk. Po raz pierwszy w wyjściowym składzie nie było za to Janne Heikinnena.

Na początku meczu gospodarze wyszli na kilkupunktowe prowadzenie, jednak już przed drugą przerwą techniczną bełchatowianie ich doszli i choć wygrali tego seta tylko dwoma punktami, to wynik nie był zagrożony. Podobnie było w drugiej partii, tyle że mistrzowie Polski od początku kontrolowali sytuację. Dzięki temu na boisku po raz pierwszy po długiej kontuzji pojawił się w defensywie Robert Milczarek.



Mecz nie stał na wysokim poziomie, a po obu stronach było sporo błędów. W drużynie Chemika niepokojąco dobrze zaczynał się jednak prezentować Krzysztof Janczak, a wśród gości słabo poczynał sobie sam Mariusz Wlazły.

W trzecim secie gospodarze wykorzystali schematyczne rozgrywanie Bartłomieja Neroja i jego powtarzające się błędy. Na dodatek w końcówce partii Wlazłego znów zaczęły łapać skurcze. Zastąpił go Paweł Maciejewicz. Janczak robił natomiast swoje. Bardzo często wykorzystywany przez rozgrywającego przebijał się przez obronę Skry i bydgoszczanie oszaleli z radości.

Naprawdę niewiele brakowało, żeby siatkarze Delecty byli sprawcami wielkiej sensacji i doprowadzili do piątego seta. W czwartej partii przeważali. Po asie rozgrywającego Artura Hoffmanna było 12:10. Ta akcja wyprowadziła siatkarzy Skry z równowagi. Mieli pretensje, że piłka uderzyła w taśmę po stronie Delecty i potem przetoczyła się na stronę gości. Po tej akcji dalej trwała ofensywa gospodarzy. W Skrze fatalne błędy popełniał Maciejewicz. Rezerwowy atakujący Bełchatowa posłał dwa razy piłkę w aut i zrobiło się 16:12. Znakomity poziom utrzymywał Janczak, który straszył Skrę bombami nie do obrony. Cóż z tego, skoro wizja szansy na piątego seta i punkt jakby przestraszyła Delectę. Goście odrobili straty i zaczął się nerwowy pojedynek na przewagi. Bydgoszczanie zagrywali jednak zbyt lekko, a to kończyło się bezpardonowymi uderzeniami w wykonaniu środkowych Skry. W ostatniej akcji bydgoszczanie się zagapili i lekkie uderzenie rozgrywającego Macieja Dobrowolskiego spadło na parkiet kończąc spotkanie. – Z boku oglądałem trzy sety i widziałem jak chłopakom było ciężko. Od samego początku starałem się jednak rozgrzewać bo czułem, że to nie skończy się na trzech setach – powiedział Dobrowolski, który wyszedł na parkiet dopiero w czwartej partii.

Artur Hoffmann rozgrywający Delekty: – Są dwie teorie w takich sytuacjach. Samemu ryzykować, albo zagrać łatwo, żeby przeciwnik popełnił błąd. Niestety oni nie chcieli się pomylić.

Środkowy Delekty Adam Nowik nie mógł pogodzić się z porażką – Co z tego, że zagraliśmy ładnie i stworzyliśmy emocjonujące widowisko. Za to punktów nikt nie doda do tabeli.

A w niej bydgoszczanie ciągle są niestety na ostatnim miejscu. Jeśli jednak w innych meczach, nawet z tuzami PLS takimi jak Jastrzębnski Węgiel, PZU AZS Olsztyn czy AZS Częstochowa zagrają na podobnym poziomie, jak wczoraj, bo przecież w każdym z tych przegranych wczoraj setów tylko detale i drobne błędy jak np. niewykorzystany jeden kontratak, zdecydowały o porażkach, mogą się pokusić o niespodziankę. – Ale tylko pod warunkiem, że wszyscy zagrają na maksimum możliwości. Dziś brakowało nam w ataku Krzysia Kocika. Sam Janczak nie mógł wystarczyć na Skrę – ocenił szkoleniowiec Delecty Wiesław Popik.

Delecta Bydgoszcz – BOT Skra Bełchatów 1:3

(23:25, 23:25, 27:25, 27:29)

Składy zespołów:

Skra: Neroj, Lewis, Iwanow, Wlazły, Gruszka, Wnuk, Ignaczak (libero) oraz Milczarek, Heikinnen, Milczarek, Stelmach, Dobrowolski

Chemik: Borczyński, Nowik, Kaźmierczak, Kocik, Janczak, Kacprzak, Kwasowski (libero) oraz Hoffmann, Matusiak, Grant, Knasiecki


Tomasz Borczyński, kapitan Delecty:

Jeden punkt nam się dziś należał. Wspólnie z mistrzem Polski pokazaliśmy dobre widowisko. Nie byliśmy tylko tłem dla nich. Niestety tego punktu nie zdobyliśmy i znowu to wina naszych błędów w końcówce czwartego seta. Nie daliśmy im szansy się pomylić, ale sami strzelaliśmy po autach. Może lepiej się nam gra z faworytami, takimi jak Skra. bo wtedy nie ciąży na nas presja. Z Bełchatowem nic przecież nie musieliśmy. Role były rozpisane przed meczem. Tym bardziej szkoda utraconej okazji.

Piotr Gruszka, przyjmujący Skry:

Jestem zły na siebie bo przed meczem wzajemnie się ostrzegaliśmy przed Bydgoszczą. Mimo to nasza słabsza dyspozycja spowodowała, że Delecta złapała wiatr w żagle. Nie było po niej widać, że jest ostatnią drużyną w tabeli i walczy o inne cele. Musieliśmy naprawdę ostro walczyć o końcowy rezultat, wspaniała postawa Krzysztofa Janczaka także miała swoją wymowę.

Jako kapitan zgłaszałem sędziemu zasłanianie zagrywki przez przeciwnika, a on sobie z tego nic nie robił. To samo komisarz, czy tak powinno być? Nerwy sięgnęły zenitu, bo sędziowie są od tego, żeby przestrzegać zasad a według mnie tego nie robili.

Rozmawiał: Michał Rogoziński

Zobacz również:

Wyniki 9. kolejki oraz tabela Polskiej Ligi Siatkówki

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved