Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marian Kardas: To jest kabaret

Marian Kardas: To jest kabaret

Już na konferencji prasowej, podsumowującej pierwszą część sezonu, trener Pronar Zeto Astwa AZS Białystok Marian Kardas skarżył się na wrogie podejście reszty siatkarskiej Polski do jego zespołu.

Beniaminek toczył wyrównany bój z faworyzowanym rywalem. Zdaniem trenera podlaskiej ekipy, arbiter wyraźnie sprzyjał drużynie gospodarzy. Główny zarzut dotyczył rozstrzygnięć w zaciętych końcówkach setów.

Ułomny czy złośliwy?



Jak się przegrywa partię 23:25, to wiadomo, że gra cały czas jest na styku i od decyzji sędziego może bardzo dużo zależeć. Dziwnym trafem w Bydgoszczy wszystkie sporne sytuacje były rozstrzygane na korzyść naszego rywala – mówi Kardas. – Wcześniej z poziomem sędziowania bywało różnie, ale z taką dużą ilością błędów jeszcze się nie spotkałem. Nie dość, że wprowadził nerwowość na boisku, to jeszcze popsuł widowisko – dodaje szkoleniowiec.

Zdaniem trenera, spory wpływ na „pomyłki” arbitra miał fakt, iż Broński reprezentuje Poznań, a właśnie między innymi z drużyną z tego miasta – AWF białostoczanki rywalizują o utrzymanie się w ekstraklasie. – Będziemy starali się nakłonić Ligę Siatkówki Kobiet, żeby na nasze mecze nie wyznaczała sędziów z miast, z których kluby są naszymi bezpośrednimi rywalami w tabeli. Nie wiem, czy pan Broński działał celowo, czy raczej to wynik jego ułomności, ale wolę takim sytuacjom zapobiegać, niż później z nimi walczyć – mówi trener.

Spisek reszty stawki

Dwa dni po meczu Kardas uspokoił już emocje, jedna podczas spotkania i po jego zakończeniu ciężko było mu opanować nerwy. – To jest kabaret! – krzyczał do Brońskiego w trakcie potyczki z Centrostalem.

W rozmowie z dziennikarzami ponownie przypomniał o „spisku” przeciwko podlaskiemu zespołowi. Jego zdaniem wszyscy chcą pozbyć się Pronar Zeto Astwa AZS z ekstraklasy, bo na mecz do Białegostoku jest daleko i zespół jest beniaminkiem. Potwierdzeniem jego podejrzeń miało być wyznaczenie sędziego z Poznania.

Dziura w całym

Na zarzuty Kardasa próbował odpowiedzieć Adam Żelazny, wiceprzewodniczący Wydziału Sędziowskiego Polskiego Związku Piłki Siatkowej, odpowiedzialny za wyznaczanie arbitrów. – Zarzuty są absurdalne. Jeżeli za każdym razem patrzyłbym, kto jest z jakiego miasta, to po pewnym czasie zabrakłoby mi ludzi do sędziowania. Pan Kardas szuka dziury w całym. O ile się nie mylę, zespół z Białegostoku przegrał wcześniej kilka innych meczów. Czyżby też przez nieprzychylność arbitrów? – zastanawia się Żelazny.

Wiceprzewodniczący WS PZPS nie wierzy w celowe działanie sędziego na niekorzyść białostockiej drużyny. – Arbiter tej klasy nie pozwoliłby sobie na takie zachowanie. Poza tym ile błędów musiałby popełnić, żeby wypaczyć wynik meczu? To nie piłka nożna, że jedna akcja decyduje o losach potyczki. Wiem, że się powtarzam, ale to wszystko wydaje mi się śmieszne – mówi Żelazny, zaznaczając jednocześnie, że jeśli LSK zwróci się do WS PZPS z wnioskiem o zbadanie sprawy, przyjrzą się pracy Brońskiego.

Arbitrom za poważne uchybienia grożą surowe kary, włącznie z odsunięciem od prowadzenia spotkań. Decyzję podejmujemy po obejrzeniu potyczki na wideo. W tym wypadku nie sądzę jednak, żebyśmy musieli podejmować takie kroki – kończy Żelazny.

Dziś o godz. 18.15 białostoczanki zagrają towarzysko w hali SP nr 50 przy ul. Pułaskiego z białoruską drużyną z Mińska. Wstęp wolny.

* Autorem tekstu jest Adam Gruberski

źródło: poranny.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved