Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wlazły kontra Mostostal

Wlazły kontra Mostostal

W trzecim secie przy stanie 24:20 dla Mostostalu każdy myślał o czwartej partii. Do czasu gdy, na zagrywce pojawił się Mariusz Wlazły. Bełchatowianie zdobyli 6 punktów z rzędu i wygrali seta, jak i całe spotkanie.

BOT Skra ma w swoim składzie Mariusza Wlazłego. – To zawodnik, który sam potrafi rozstrzygnąć losy meczu. Nie potrafiliśmy dać sobie rady z jego zagrywką. Niestety, w końcówce to on poszedł serwować… – ubolewał trener Mostostalu, Andrzej Kubacki.

Szkoleniowiec mówił o końcówce trzeciego seta, w którym gospodarze mocno się rozluźnili, a gościom zaczęła wychodzić zagrywka. Mostostal prowadził już 21:14 i wszystko wskazywało na to, że kibice obejrzą czwartą partię. – Ja jednak wierzyłem, że jesteśmy w stanie odrobić straty, że potrafimy to robić, pokazaliśmy w spotkaniu z Olympiakosem. Skoro wtedy się udało, to dlaczego teraz miałoby być inaczej – opowiadał trener BOT-u Skry Daniel Castellani. A trzeba przypomnieć, że w środę jego podopieczni w tych samych rozmiarach przegrywali w Pireusie, a jednak ostatecznie zwyciężyli – tak jak w sobotę.



Kędzierzynianie mieli nawet kilka setboli, bo Paweł Maciejewicz zaserwował w siatkę i Mostostal wygrywał już 24:20. W tym momencie swój show rozpoczął jednak Mariusz Wlazły. Najpierw popisał się atomowym atakiem i stanął w polu zagrywki. – To nie ja odebrałem Mostostalowi szansę wygrania seta, ale Janne Heikkinen – tłumaczył. Przy stanie 24:23 dla gości Fin zablokował Marcela Gromadowskiego.

Na początku serwowałem tak, żeby się nie pomylić, ale przy tym maksymalnie utrudnić przyjęcie. Po bloku Janne mogłem już zaryzykować – dodawał atakujący Skry. 25. i 26. punkt Skra zdobyła po jego asach serwisowych – najpierw piłka wyłamała ręce libero kędzierzynian Wojciechowi Serafinowi, a po chwili Bakumowski odbił zagrywkę, lecz tak daleko, że próbujący ratować akcję Marcel Gromadowski przewrócił reklamy. Ale mimo poświęcenia nie dał rady. – Nawet gdyby Mariusz tylko przebił piłkę, to i tak Mostostal nie byłby w stanie nic zrobić. Tak jego siatkarze byli wystraszeni – twierdził Jacek Nawrocki, drugi trener gospodarzy.

Chcieliśmy, by mecz trwał jak najdłużej, bo Skrze kiedyś musiało zabraknąć sił. Nie zabrakło i muszę pogratulować rywalom, że mimo zmęczenia spotkaniami w Lidze Mistrzów i podróżami potrafili się zmobilizować – stwierdził szkoleniowiec z Kędzierzyna. Bełchatowianie 48 godzin wcześniej wrócili z Pireusu i mieli prawo czuć się zmęczeni. Problem w tym, że Mostostal w pierwszych dwóch setach nie zmusił przeciwnika do wysiłku – grał bojaźliwie, jego siatkarze często kiwali i wyglądało, jakby mecz przegrali już w szatni.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved