Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Politechnika przed meczem w Częstochowie

Politechnika przed meczem w Częstochowie

W czwartek rano J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska jedzie do Częstochowy, gdzie dzień później – w piątek, 2 lutego o godz. 17:00, zagra z Wkręt-Metem Domex AZS.

Będzie to ostatnie z serii spotkań z drużynami z tzw. „wielkiej czwórki”. Czy dla warszawian udane?

Mecz przeciwko siatkarzom spod Jasnej Góry będzie wyzwaniem dla trenera Politechniki – Edwarda Skorka. Skorek jeszcze niedawno prowadził właśnie częstochowian. Po ostatnim sezonie został jednak zwolniony, bo na jego miejsce zatrudniono szkoleniowca światowej sławy – Arie Brookinga.



Meczu z Częstochową nie traktuję jako czegoś wyjątkowego. Prowadziłem zespół z Częstochowy, ale to było, minęło… – mówi Skorek. – Teraz mam nową drużynę, a ekipę z Częstochowy traktuję jak każdy inny zespół, jako przeciwnika, z którym trzeba grać o punkty.

Na pewno, dzięki temu, że pracowałem w Częstochowie tyle lat, znam dobre i złe strony zawodników spod Jasnej Góry – kontynuuje Skorek. – Nie można tu jednak mówić, że z tego powodu spotkanie będzie łatwiejsze. W naszej sytuacji nawet nie wypada mówić o łatwiejszych do wygrania spotkaniach, bo jak dotychczas nie wygraliśmy nic. Cały czas wykonujemy plan, który sobie założyłem, analizując grę poszczególnych zawodników, z myślą o czekających nas meczach ze słabszymi drużynami. AZS Częstochowa do nich nie należy, mecz z nimi będzie więc kolejnym sprawdzianem dla moich podopiecznych. Nie zamierzamy mimo wszystko tego meczu odpuszczać, bo dla nas każde spotkanie jest ważne. Każdemu jesteśmy w stanie urwać punkty. Tym bardziej, że od kilku kolejek mój zespół gra coraz lepiej i prezentuje się naprawdę dobrze. Chłopcy walczą i dają z siebie wszystko. W Częstochowie na pewno będzie tak samo. Należy spodziewać się ciekawego widowiska.

Z Częstochowy dochodzą wiadomości o kontuzjach i chorobach tamtejszych graczy. Dopiero przeziębienie wyleczyli Piotr Gacek i Adrian Patucha, a rozchorował się Robert Szczerbaniuk. Infekcję od ponad tygodnia leczy Marcin Wika. Razem ze Szczerbaniukiem dzień przed meczem z Politechniką wybierają się na kontrole do lekarza i wtedy okaże się, czy będą mogli wystąpić w piątkowym meczu. W ekipie ze stolicy na szczęście nie ma aż tak wielu problemów zdrowotnych. Urazy leczą ciągle Pavel Chudik i Tomasz Wieczorek.

Pavel Chudik nadal odpoczywa i powoli wraca do zdrowia. Wznowił już treningi, ale nie chcę go za wcześnie wpuścić na boisko – mówi trener Skorek. – Nie zamierzam ryzykować zdrowia zawodnika, bo będzie nam on potrzebny o wiele bardziej w następnych spotkaniach. Poza tym pojawiła się kolejna kontuzja. Urazu nabawił się Tomasz Wieczorek, który przechodzi teraz leczenie. Miejmy nadzieję, że szybko wróci do zdrowia.

Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa to zespół, który słynie przede wszystkim z dobrego, stabilnego przyjęcia oraz skutecznych atakujących. W tym elemencie bryluje przede wszystkim amerykański prawoskrzydłowy – Brook Billings. Amerykanin znany jest z efektownych „gwoździ”, jakie wbija rywalom, gdy ma tylko dobrze rozegraną piłkę. A z dokładnym rozegraniem nie powinno być problemów, bo odpowiedzialna jest za to dwójka Andrzej Stelmach – Paweł Woicki. Częściej w pierwszym składzie pojawia się Stelmach, jednak Woicki nie ustępuje umiejętnościami starszemu koledze i w każdej chwili może wejść na parkiet i pokierować drużyną.

Zespół z Częstochowy bardzo dobrze prezentuje się w ataku. Meczem z nimi zamykamy serię spotkań z „wielką czwórką” – mówi libero Politechniki, Tomasz Drzyzga. – Kibiców czeka na pewno ciekawe widowisko, bo nasi rywale na swojej hali czują się bardzo mocni. My pokazaliśmy, że potrafimy grać z czołówką, ale zawsze czegoś brakuje. Częstochowa postawi ciężkie warunki i musimy dać z siebie wszystko – wspiąć się na wyżyny naszych umiejętności, aby tym razem czegoś nie zabrakło. Mamy szansę urwać im punkty, bo gramy coraz lepiej. Poza tym wypadałoby zakończyć serię spotkań z czołowymi zespołami chociaż z jednym punktem zdobytym w pojedynkach z nimi.

Myślę, że cały czas brakuje nam szczęścia – kontynuuje Drzyzga. – Gramy lepiej we wszystkich elementach, nasza gra wygląda poprawnie. Jednak jest dziwna prawidłowość, że klasowe zespoły, z którymi przyszło nam grać, zdobywają najważniejsze punkty w końcówkach, które my z kolei rozgrywamy słabo i zbyt często się mylimy. Szczęściu trzeba też pomóc. Trzeba dołożyć więcej wiary w swoje umiejętności i możliwości, a będzie dobrze.

Jak wielokrotnie podkreślał trener, zespoły z górnej półki traktujemy jako dobrych sparingpartnerów – opowiada Tomek. – W ostatnich tygodniach bardzo ciężko trenowaliśmy, spotykaliśmy się dwa razy dziennie. Teraz stopniowo ta intensywność treningowa się zmniejsza, będziemy trenować rzadziej. Mecze będą rozgrywane środa-sobota, także czasu na trening będzie coraz mniej. Nie chcemy się w ten sposób usprawiedliwiać, ale w trzecim-czwartym secie, kiedy prowadzimy wyrównaną walkę, w końcówkach jednak czegoś brakuje. Może tu właśnie przejawia się nasz wysiłek treningowy. Podczas meczu nie myśli się jednak o zmęczeniu. Daje się z siebie wszystko, rzuca się na szalę swoje wszystkie umiejętności.

Tomek Drzyzga, zapytany, czy nie obawia się szalejącego w ataku Billingsa, odpowiedział: – To na pewno bardzo dobry zawodnik. W tym sezonie potwierdza, że jest czołowym atakującym w Polskiej Lidze Siatkówki. Częstochowa to jednak nie tylko Billings. Mają poza atakiem bardzo dobre przyjęcie. Jest Gacek, jest i Gierczyński. Środek także jest ich atutem. Eatherton ze Szczerbaniukiem są jedną z najlepszych par środkowych w Polsce. Jak widać Wkręt-Met na każdej pozycji ma klasowych zawodników. Nam nie pozostaje nic innego, jak wyjść na boisko i walczyć, pokazać, że wcale nie jesteśmy gorsi.

Nie od dziś wiadomo, że dodatkową siłą ekipy spod Jasnej Góry są kibice.

Hala „Polonia” to ciężkie terytorium. Tamtejsi kibice bardzo głośno dopingują swój zespół. Dobrą grą możemy jednak spowodować, że kibice ci będą wywierać presję na swoim zespole i to nam będzie łatwiej. Jeżeli jednak pozwolimy się miejscowym rozegrać, to kibice będą ich siódmym zawodnikiem – kończy Tomasz Drzyzga.

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-02-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved