Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Przed zaległym meczem PLS w Jastrzębiu

Przed zaległym meczem PLS w Jastrzębiu

Siatkarze PZU AZS Olsztyn już po raz trzeci w nowym roku zmierzą się z Jastrzębskim Węglem. Aż dwukrotnie z boiska pokonani schodzili jednak olsztynianie. Jak będzie tym razem?

Czy powiedzenie do trzech razy sztuka sprawdzi się tym razem, a akademicy odzyskają fotel lidera PLS?

Żaden inny klub w ostatnim czasie nie zalazł za skórę PZU AZS bardziej niż Jastrzębski Węgiel. To właśnie podopieczni Ryszarda Boska stanęli olsztynianom na drodze do ćwierćfinału europejskiego Pucharu Konfederacji (CEV). W styczniu w 1/8 finału najpierw pokonali akademików 3:2 w Jastrzębiu Zdroju, by potem w hali Urania, w rewanżu decydującym o awansie nie pozostawić złudzeń, zwyciężając również po tie-breaku.



Rzeczywiście z PZU AZS Olsztyn znamy się jak łyse konie i dwukrotnie ich pokonaliśmy, ale to nie oznacza, że mamy na nich sposób – mówi Ryszard Bosek, trener Jastrzębskiego Węgla. – Czy scenariusz z poprzednich naszych pojedynków powtórzy się również dzisiaj? Nie wiem, jednak na pewno jesteśmy w lepszej sytuacji od olsztynian. Mamy świadomość, że wyeliminowaliśmy ich z Pucharu Konfederacji, a to daje nam przewagę psychologiczną. Z drugiej strony w siatkarzach PZU AZS zebrała się na pewno sportowa złość, która może mieć duży wpływ na ich postawę.

Po odpadnięciu z Pucharu CEV po raz pierwszy w sezonie można było mówić o przemęczeniu siatkarzy z Olsztyna. Statystyki, które nie kłamią, główną odpowiedzialnością obwiniły skuteczność w ataku, która w miarę upływu spotkań (system wtorek-sobota) była coraz słabsza. Kiedy akademicy pokonali aktualnego mistrza Polski – Skrę Bełchatów (3:1 w 3. kolejce PLS), punktowali ze skutecznością 50-procentową, gdy przegrali z AZS Częstochowa (2:3 w 6. kolejce PLS), tracąc pierwsze miejsce w tabeli, skuteczność ta wynosiła niespełna 40 procent. Na taki wynik duży wpływ ma niewątpliwie ilość piłek, jakie otrzymuje Paweł Papke i fakt, że Marcin Lubiejewski, który miał być jego zmiennikiem, wciąż leczy przeciążone stawy kolanowe. – Czy Paweł Zagumny zbyt często zagrywa do „Papkina”? To już nie mój problem – z przekąsem mówi Ryszard Bosek.

Przełamanie passy trzech porażek z rzędu nadeszło dopiero w ubiegłym tygodniu w Warszawie, gdzie PZU AZS po zaciętym pojedynku pokonał gospodarzy 3:1. I choć ogranie ostatniej drużyny Polskiej Ligi Siatkówki brązowym medalistom chwały nie przyniosło, to niewątpliwie podniosło morale drużyny.

Wczoraj wieczorem olsztynianie w komplecie stawili się w Jastrzębiu Zdroju. To o tyle dobra wiadomość, że po raz pierwszy w sezonie trener Ireneusz Mazur będzie mógł skorzystać z usług wszystkich siatkarzy. Po kontuzji powrócili przyjmujący Paweł Kuciński (zszywanie łękotki, skręcenie kostki) oraz środkowy Marcin Możdżonek, który skręcił staw skokowy właśnie w hali na Szerokiej w pierwszym pojedynku 1/8 finału Pucharu Konfederacji – przy prowadzeniu w setach 2:1 i piłce meczowej dla PZU AZS.

Czy powrót do składu Marcina Możdżonka może zaszkodzić nam w pokonaniu akademików po raz trzeci? Nie, ponieważ Patryk Czarnowski, który go zastępuje, spisuje się bardzo dobrze, a cały zespół z Możdżonkiem czy bez niego prezentuje wyrównaną formę – dodaje szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved