Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Szymański: Chcemy wygrać za 3 punkty

Grzegorz Szymański: Chcemy wygrać za 3 punkty

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla i AZS-u Olsztyn poznali się już chyba na pamięć. Stawką rozgrywanego dzisiaj w Jastrzębiu spotkania, jest pierwsze miejsce w tabeli ligowej PLS-u.

Kibice pasjonują się rywalizacją obu drużyn od dwóch tygodni. W zaciętych meczach w ramach 1/8 finału Pucharu CEV dwa razy górą był Jastrzębski Węgiel, który za każdym razem potrzebował tie-breaku, żeby uporać się z wymagającym rywalem. Teraz stawką rywalizacji będą już punkty PLS-u. Początek spotkania o godz. 20. Transmisja spotkania w Polsacie Sport.

– Nie śnią się już Panu siatkarze z Olsztyna?



Grzegorz Szymański: A powinni? (śmiech). Nieee…, mam przyjemniejsze sny. Zresztą myślę, że to my powinniśmy się śnić olsztynianom. To w końcu oni przegrali z nami dwa ostatnie mecze.

– Czy po takiej serii trudniej oszukać blok rywala?

To wszystko nie jest takie proste, jak się z boku wydaje. Przecież ja nie skaczę w górę i nie walę na oślep gdzie popadnie. Jeżeli blok już się przyzwyczai do tego, że najczęściej uderzam piłkę po skosie, to zawsze mogę zaatakować po prostej. Tego żaden, nawet najlepszy blokujący, nie przewidzi. Na boisku nie ma miejsca na rutynę.

– Zwycięstwo wywinduje zespół Jastrzębskiego Węgla na pozycję lidera…

I taki jest nasz cel! Nie tylko na ten mecz, ale i na cały ligowy sezon. Do tej pory straciliśmy trzy punkty, a już na pewno dwa, bo w Bełchatowie przegrać nie powinniśmy. Na własnym parkiecie żadna strata punktów nie wchodzi w rachubę! Chcemy wygrać za trzy punkty.

– Liga zbliża się do półmetka. Coś Pana zaskoczyło?

Trudno tak oceniać innych. Czołówka jest podobna do tej sprzed roku, czyli my, Skra Bełchatów oraz AZS Częstochowa i Olsztyn, a dalej inni. Podoba mi się gra Resovii. Przed weekendem zapowiadali, że utrą nosa Skrze i zostaną samodzielnym liderem PLS-u. Teraz wiemy, że te deklaracje były trochę na wyrost, co jednak nie zmienia faktu, że grają dobrze. Podoba mi się też Mostostal Kędzierzyn-Koźle. Kto zawodzi? Politechnika Warszawska. W składzie mają wiele indywidualności, a jednak ciągle są pod kreską. Pewnie brakuje im zgrania.

– A zespół z Jastrzębia jest już zgrany?

Do ideału jeszcze nam daleko. Gdybyśmy się rozumieli lepiej, to na pewno nie oddalibyśmy głupio dwóch setów w Bełchatowie…

– Nie zagrał Pan w ostatnim meczu z Gwardią Wrocław. To wynik przemęczenia mistrzostwami świata i sezonem?

Nie do końca. Byłem przeziębiony, miałem gorączkę. Lekarz wypisał mi dosyć mocne leki, lepiej było zostać w domu. Jak na razie, z zawodników, którzy grali w mistrzostwach, na zmęczenie skarżył się Mariusz Wlazły i on rzeczywiście dostał z tego powodu wolne. Ja na razie czuję się na siłach, żeby grać w każdym spotkaniu. Chociaż grania jest sporo, a mecze często pięciosetowe.

– Wkrótce JW czeka wyjazdowe spotkanie z włoską Piacenzą w ramach Pucharu CEV. Myślicie już o tym meczu?

Powolutku. Najpierw zagrajmy z Olsztynem, potem z Resovią. Zanosi się na naprawdę wyczerpujący miesiąc. W lutym mamy zaplanowanych osiem spotkań, z czego sześć naprawdę trudnych. Przed nami Olsztyn, Skra, dwa razy Piacenza… Wszystko jednak w swoim czasie.

* Z Grzegorzem Szymańskim rozmawiał Wojciech Todur

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved