Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Politechnika przed meczem z AZS Olsztyn

Politechnika przed meczem z AZS Olsztyn

W najbliższy piątek J.W. Construction AZS Politechnika Warszawska zagra u siebie z drużyną PZU AZS Olsztyn. Spotkania tych ekip od zawsze budzą ogromne zainteresowanie kibiców.

Nie inaczej będzie i tym razem. Organizatorzy spodziewają się wypełnionej po brzegi hali. PZU AZS Olsztyn będzie dla Politechniki na pewno bardzo trudnym rywalem. Stołeczni, jak zgodnie zapowiadają, nie zamierzają jednak przegrać go w szatni. Wyjdą na parkiet z podniesionymi głowami i dadzą z siebie wszystko.

W dalszym ciągu szukamy optymalnego składu i próbujemy różnych zawodników – mówi trener „Inżynierów”, Edward Skorek. – Mecze z „wielką czwórką” to dla nas poligon doświadczalny. Nie można ukryć, że jest to właśnie najlepszy sprawdzian dla zespołu. Jednak zawsze gramy też, aby coś ugrać. Będziemy walczyli o każdy set, co może przynieść nam korzyści w postaci punktów.



Cały czas spisujemy się słabo w ataku. Poprawiliśmy znacznie przyjęcie, ale atak nadal nam nie idzie – dodaje szkoleniowiec. – Przyjęcie jest poprawne – w granicach 65-70%. Skuteczność w ataku jest dużo słabsza. Wynika ona z kilku czynników, na przykład z niedogrania piłki. Mamy nowych rozgrywających, każdy z nich inaczej rozgrywa, a każdy atakujący wymaga inaczej dogranej piłki. Poza tym część chłopaków jest kontuzjowanych, więc trening nie zawsze wygląda tak, jak powinien.

W Jastrzębiu obaj rozgrywający spisali się dobrze. Obydwaj mogli się sprawdzić – twierdzi Skorek. – Grzesiek Łomacz pierwszy raz zagrał w tak poważnym meczu i wywiązał się ze swojego zadania – zagrał poprawnie. Jednak część chłopaków grała już wcześniej, nawet w poprzednim sezonie, z Marcinem Drabkowskim. W Jastrzębiu też im to pasowało, gra układała się lepiej. Ale muszę zaznaczyć, że Grzesiek nie jest na straconej pozycji.

Drugi trener zespołu ze stolicy – Marcin Drabkowski, podkreśla ciężką pracę drużyny na treningach. Jak twierdzi, na pewno przyniesie ona rezultaty. – Będzie to dla nas na pewno ciężki mecz. Ale dla drużyny z Olsztyna również będzie trudny. Ich ostatnie trzy spotkania to porażki po 3:2, więc będą trochę podmęczeni. Do tego nam z Olsztynem w hali „Koło” zawsze grało się dobrze, kilka razy udało się wygrać. Jedno jest pewne: będzie to mecz walki.

Na treningach ciężko pracujemy, ćwiczymy po dwa razy dziennie – mamy taki mikrocykl. Akurat układ meczów jest taki, że trafiło teraz na „wielką czwórkę”. Jest to dla nas okres przygotowań do następnych meczów – dodaje popularny Drabek.

Drabkowski, zapytany o swój dobry występ w spotkaniu przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi, odpowiedział: Grałem kilka lat na pozycji rozgrywającego, jednak przed spotkaniem z Jastrzębiem trenowałem tylko cztery dni. Wszyscy twierdzą, że zagrałem dobrze, ja nie oceniam. Widocznie doświadczenie wzięło górę i stąd te pozytywne oceny.

Największym atutem ekipy z Olsztyna będzie właśnie rozegranie. Paweł Zagumny został przecież najlepszym rozgrywającym mistrzostw świata – kontynuuje. – Mają również bardzo mocny środek: Marcin Możdżonek i Wojtek Grzyb, oraz prawy atak – Paweł Papke. Nie zagłębiając się w szczegóły, Olsztyn na każdej pozycji ma dobrego zawodnika. Musimy po prostu ich powstrzymać – mówi Marcin Drabkowski.

Na koniec dodaje, że jego koledzy z drużyny zrobią wszystko, aby ugrać chociaż punkt. – Do każdego meczu podchodzimy z dobrym nastawieniem. Zawsze jest szansa na trzy punkty, bo tyle jest do podjęcia. A ile się uda zdobyć? Zobaczymy – tajemniczo uśmiecha się Marcin Drabkowski. – Na pewno hala będzie pełna. Trudno jednak powiedzieć, czy ten doping nam pomoże, bo… Patrząc na ostatnie spotkania czujemy się w Warszawie jak na wyjeździe. Publiczność dopinguje drużyny przyjezdne. Wiadomo, że są tam gwiazdy, uczestnicy mistrzostw świata, ale nie zmienia to faktu, że u siebie chcielibyśmy czuć się, jak u siebie. Miejmy nadzieję, że tym razem publiczność nam pomoże.

O zdanie na temat piątkowego meczu i szansy na punkty zapytaliśmy też kolejnego rozgrywającego – Grzegorza Łomacza. Grzesiek jest optymistą. W żaden sposób nie obawia się dużo silniejszego i naszpikowanego reprezentantami PZU AZS Olsztyn. – Na temat spotkania z Olsztynem jeszcze nie rozmawialiśmy. Będzie to nasz następny trudny rywal, kolejny kandydat do złota. Na pewno jednak się nie położymy, ale wyjdziemy na parkiet po to, aby walczyć na tyle, ile potrafimy – zapewnia Grzesiek.

Jesteśmy z góry skazywani na porażkę, co nie dziwi po naszych dotychczasowych wynikach. Ale zrobimy wszystko, żeby zdobyć chociaż punkt – dodaje młody rozgrywający.

Mimo że jestem młodym zawodnikiem, wychodząc na boisko przeciw znanym nazwiskom, nie odczuwam żadnej presji. Same nazwiska nie grają, nie są dla mnie ważne. Stojąc pod siatką myślę tylko o tym, aby dobrze zagrać, aby cały zespół zagrał jak najlepiej i powalczył o punkty do ligowej tabeli – kończy Grzegorz Łomacz.

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved