Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Ivan Contreras: Daleka droga do Final Four

Ivan Contreras: Daleka droga do Final Four

Pochodzi z Meksyku, ma 32 lata, jest kapitanem i liderem Knack Roeselare. Ivan Contreras, bo o nim mowa, poprowadził swój zespół do sukcesu w spotkaniu z mistrzem Polski. Był najlepszym punktującym spotkania z dorobkiem 28 punktów.

Chyba nie zaprzeczysz, że zagrałeś świetny mecz, atakowałeś niemal ze 100 procentową skutecznością.

Ivan Contreras: – Oj nie (uśmiech) tak rewelacyjnie nie było. Dziękuje Ci za miłe słowa. Bardzo się cieszę ze zwycięstwa na tak trudnym terenie jakim jest Bełchatów. Mam jednak do siebie pretensje, że w trzecim secie dałem się ponieść emocjom i zepsułem ważną zagrywkę.



Nie przesadzasz z tą skromnością?

OK.! Zagrałem całkiem nieźle, choć popełniałem błędy, myślę że za swoją postawę wstydzić się nie muszą. Jak sądzisz?

Na pewno nie. Przyznasz, że wasz przeciwnik – BOT Skra Bełchatów to dobry zespół?

Oczywiście! Nie mam żadnych wątpliwości, BOT Skra to jeden z lepszych zespołów w Europie. Nie myśl sobie, że staram się podlizać (uśmiech), ale naprawdę tak sądzę. Dziś zanotowali wiele wzlotów i upadków – podobnie jak Knack. W każdym secie decydowały dwie, może trzy piłki. Skra miała szansę na zwycięstwo, jednak z niej nie skorzystała. Tak bywa w siatkówce…

Czy w gronie trzech drużyn, które awansują do kolejnej rundy znajdzie się miejsce dla mistrzów Polski?

Nie wydaje mi się, aby mogło być inaczej. Skra to silny, ambitny zespół. Mistrzowie Polski są zdecydowanie lepszym zespołem od Levskiego Sofia. W mojej opinii bełchatowianie przeżywają lekki kryzys, ale nie jest on na tyle silny by mógł spowodować, że nie awansujecie do fazy play-off. Jestem przekonany, że z grupy C wyjdzie Lube Macerata, Skra Bełchatów i oczywiście mój zespół – Knack Roeselare.

O co tak naprawdę walczycie w obecnej edycji Ligi Mistrzów?

Dla nas każdy mecz ma szczególne znaczenie. Sam zobacz, mamy awans w kieszeni, a mimo to wciąż mobilizujemy się, chcemy wygrywać i wygrywamy. Mam nadzieje, że zwycięską znakomitą passę podtrzymamy przed kolejną rundą. W fazie play-off kończą się żarty, zaczyna się poważna rozgrywka. Losowanie par to jedna wielka loteria.

Myślicie o Final Four?

To by było spełnienie naszych marzeń i wielki sukces belgijskiej siatkówki. Nie ukrywam, że w naszych głowach nie raz przewinęła się myśl awansu do wielkiej czwórki. Ale to wciąż daleka droga. Pożyjemy, zobaczymy…

Przyznasz, że w hali Energia było głośno. Pokusisz się o ocenę bełchatowskich kibiców?

Momentami było wręcz nie do wytrzymania (śmiech). Miejscowi kibice są wspaniali. W Bełchatowie gram pierwszy raz w karierze, ale tak znakomitej atmosfery dawno nie widziałem. To co się działo w Bełchatowie, przechodzi ludzkie pojęcie.

W twoich słowach wyczuwam lekką nutkę zazdrości. Czy mam przez to rozumieć, że chciałbyś zagrać w barwach Skry?

Czemu nie? Swoją drogą byłoby to dla mnie wielkie wyróżnienie. Chyba nie ma siatkarza, który nie chciałby grać dla tak wspaniałej publiczności.

W takim razie do zobaczenia za rok Ivan?

Nie mam nic przeciwko (tajemniczy uśmiech). Do zobaczenia…

Rozmawiał: Sebastian Sobczak – www.skra.pl

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved