Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Ireneusz Kłos: Za dużo oddajemy punktów przez własne błędy

Ireneusz Kłos: Za dużo oddajemy punktów przez własne błędy

fot. archiwum

Ireneusz Kłos zastąpił w grudniu Jerzego Taczałę, ale początek pracy z zespołem ma trudny. Piast przegrał ważny mecz z Dąbrową Górniczą oraz stracił punkt w Częstochowie. Straty do najlepszych nie zmalały, a play-off coraz bliżej.

Jakub Lisowski: Czy po miesiącu pracy w Piaście zmienił Pan swój pogląd na temat zespołu?

 

Ireneusz Kłos , trener Piasta: Nie. Raczej nie. Przychodząc do drużyny, od razu stwierdziłem, że czeka nas sporo pracy. Myślałem jednak, że wyniki będą lepsze. Nie były, bo za dużo oddajemy punktów przez własne błędy. To pokazuje, że przed nami dużo pracy: ciężkiej, żmudnej, a nawet nudnej. Ale musimy ją wykonać, jeśli chcemy grać lepiej.



 

Piast miał doskoczyć do Dąbrowy i być blisko Wisły, a dystans nie zmalał. Przegraliśmy ważne spotkanie z Dąbrową.

 

Liczyłem, że to my wygramy za trzy punkty z Dąbrową i odskoczymy od niej w tabeli. Dziewczyny przystąpiły do meczu poddenerwowane. Tak bardzo chciały wygrać, że to je usztywniło i przeszkodziło w pokazaniu normalnej siatkówki. W dwóch setach pokazaliśmy, że potrafimy grać, w dwóch graliśmy dużo słabiej i goniliśmy przeciwnika.

 

Niewiele dobrego pokazaliśmy w tym spotkaniu. Brakowało pomysłu na grę.

 

Mam takie samo wrażenie, ale trudno było cokolwiek zrobić, bo to nie był dobry dzień dla moich dziewczyn. Na treningach one potrafią sporo, wszystko wychodzi bardzo dobrze, a przychodzi mecz i grają parę klas gorzej.

 

Co się zmieni?

 

Jeszcze raz podkreślę, że musimy wypracować zasadniczą zmianę. Za dużo darujemy przeciwnikom punktów w setach. To nas gubi, przez to tracimy sety, a w Częstochowie mimo wygranej – straciliśmy punkt. Nie miałbym do dziewczyn żadnych pretensji za grę, gdybyśmy przegrywali umiejętnościami siatkarskimi. Jakbym widział, że przeciwnik jest lepszy, to inaczej bym pracował nad zespołem. Ale mnie irytują proste błędy zawodniczek, np. podwójne odbicie przy prostej piłce, brak dobrej komunikacji na parkiecie przy odbiorze zagrywki czy psute niemocne zagrywki. Ja nie zabraniam dziewczynom ostro zagrywać, chcę, by podejmowały takie próby. Ale jak ona idzie, serwuje spokojnie i jeszcze to psuje, to się denerwuję. To musi się zmienić.

 

Mogą nastąpić zmiany w zespole?

 

Ciężko o takie, bo dziewczyny grają na swoich pozycjach od wielu lat i są przyzwyczajone do swoich miejsc. Może od następnego sezonu coś zmienimy, ale wtedy będziemy mieli więcej czasu w okresie przygotowawczym. Teraz musimy grać, nawet po trzy mecze w tygodniu. To nie ułatwia pracy, ale jest oszczędnym rozwiązaniem. Łączymy spotkania wyjazdowe, by nie wydawać dużo pieniędzy na wyjazdy po Polsce.

 

Kibice Piasta zobaczą w Szczecinie za niespełna miesiąc. Zobaczą już nowe oblicze drużyny, z mocno odciśniętym śladem Pana pracy?

 

Tak. Bardzo mi na tym zależy i dziewczynom pewnie także. Pracujemy na treningach nad tym. Mam trochę obaw o pogodę. Z doświadczenia wiem, że teraz mogą przyplątać się jakieś wirusy i dziewczyny mogą chorować. A gdy wypada jedna zawodniczka z zajęć, to spada wartość pracy. Jeśli choroby będą nas omijać – powinno być bardzo dobrze. Liczę także, że szybko skończą się kłopoty Kingi Kasprzak z mięśniami brzucha. Jej brak jest widoczny.

 

Forma zespołu będzie teraz szła w górę?

 

Chciałbym, by tak było. Byśmy ustabilizowali ją na dobrym poziomie i nie schodzili już poniżej pewnego dobrego pułapu. Życzę sobie, by szczyt formy był na decydujące mecze w play-offach. Chciałbym do nich przystąpić z drugiego miejsca, bo po co mamy jeździć po Polsce i rozgrywać kilka spotkań więcej. Lepiej w spokoju przygotować się na miejscu do najważniejszych spotkań.

 

Naprawdę wierzy Pan jeszcze w to, że zajmiecie drugą lokatę?

 

Tak, choć zdaję sobie sprawę, że będzie ciężko. Ale Dąbrowa zagra jeszcze w Krakowie i nie sądzę, by wygrała. Ma też kilka innych trudnych spotkań wyjazdowych i może pogubić punkty. My to musimy bezwzględnie wykorzystać i wygrywać za trzy punkty. Naprawdę widzę realne szanse, byśmy na koniec rundy zasadniczej zajęli drugie miejsce. To nasz najbliższy cel.

 

Rozmawiał Jakub Lisowski – gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved