Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Kryzys pięciu setów w PZU AZS

Kryzys pięciu setów w PZU AZS

W sobotę zawodnicy PZU AZS doznali porażki z AZS Częstochowa, który po zaciętym pojedynku zwyciężył 3:2. Smak przegranej olsztynianie poznali jednak już pięć dni wcześniej w Jastrzębiu, w pierwszym spotkaniu 1/8 finału Pucharu CEV ulegając gospodarzom, również po tie-breaku.

Podopieczni Ireneusza Mazura w rewanżu rozstrzygającym o tym, która z polskich drużyn znajdzie się w ćwierćfinale europejskich rozgrywek, nie stali na straconej pozycji. Awans do następnej rundy dawało im zwycięstwo we własnej hali 3:0, 3:1, a nawet 3:2 z przewagą przynajmniej jednego małego punktu. We wtorek jednak kalkulatory okazały się zbędne, bo jastrzębianie ponownie okazali się lepsi… oczywiście po pięciu setach.

Ten i poprzedni mecz jest odzwierciedleniem pewnych prawd. Dobre przygotowanie, omówienie, taktyka są realizowane tylko do pewnego stopnia, na ile pozwalają umiejętności – twierdzi Ireneusz Mazur, trener akademików.



Po raz kolejny przeciwnicy zagrywką celowali w najsłabiej przyjmującego w PZU AZS – Sinana Tanika. Szkoleniowiec olsztynian szybko musiał zmienić Turka na Michała Ruciaka.

Ruciak prezentował się dobrze, ale mecz jest przegrany. W związku z tym zawsze wraca się do ustawienia z wygranego pojedynku. Słabiej gra Sinan Tanik, który jest chyba zmęczony całą sytuacją wokół naszej siatkówki. Nie sądzę, żeby był do końca do tego przygotowany i to go trochę obciąża. Jest to jednak jedyny zawodnik mogący odciążać nas w ataku – dodaje Ireneusz Mazur.

Walczący o miejsce w pierwszym składzie Michał Ruciak miał szansę zostać bohaterem spotkania z Jastrzębiem – punkty zdobywał ze skrzydeł, z drugiej linii, serwował mocno z wyskoku, a przede wszystkim wprowadził spokój w przyjęciu PZU AZS.

Zarówno w jednym, jak i drugim pojedynku do zwycięstwa zabrakło nam naprawdę niewiele. Szkoda, bo chcieliśmy awansować do kolejnej rundy i spotkać się z Włochami [w pierwszym meczu 1/8 CEV Copra Piacenza pokonała 3:0 słoweński Salonit Anhovo Kanal – red.], jednak to siatkarze z Jastrzębia z nimi zagrają. Co do mojej gry, to oceni ją trener, ale cieszę się, że wchodząc na boisko mogłem pomóc kolegom. Miałem kilka niezłych zagrywek, ale część z nich rywale odbijali i groźnie kontratakowali – mówi Michał Ruciak, przyjmujący PZU AZS.

Kiedy olsztynianie wygrywali w setach 2:1, a w czwartej partii prowadzili 20:17, siatkarze Jastrzębskiego Węgla użyli swojej najsilniejszej broni – skutecznego bloku, odwracając losy meczu.

Wygraliśmy, bo w końcówkach zaryzykowaliśmy też silną zagrywką – wcześniej były momenty, kiedy ten element w ogóle nam nie wychodził. W pierwszych trzech setach to nie olsztynianie nas zaskoczyli, tylko my na parkiecie zaspaliśmy. W pewnym momencie serwy nam nieco siadły i pociągnęliśmy zawodnika, który trochę słabiej sobie z nimi radził [Sinana Tanika – red.] – wyjaśnia Dawid Murek, przyjmujący Jastrzębia.

Akademicy, przegrywając 2:3 w rewanżu, pożegnali się z europejskimi rozgrywkami.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved