Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: BOT Skra Bełchatów znów gra o awans do play-off

LM: BOT Skra Bełchatów znów gra o awans do play-off

Mimo kłopotów kadrowych, wszyscy w klubie wierzą w jutrzejsze zwycięstwo BOT Skry nad mistrzem Belgii. - Nie będziemy czekać na wyniki innych meczów w grupie - mówią siatkarze.

Po losowaniu Ligi Mistrzów wydawało się, że pierwsze miejsce w grupie C zarezerwowane jest dla Lube Banki Macerata, drugie – dla BOT Skry, a o trzecie powinny walczyć Knack Randstad Roeselare, Olympiakos Pireus i Lewski Sofia. Dwie kolejki przed końcem pierwszej fazy awans zapewnili sobie Belgowie, a o kolejne dwa miejsca rywalizują mistrzowie Polski, Włoch i Bułgarii.

Dla nas najważniejszy był mecz z Lewskim. Wygrana w Sofii dawała nam awans, niezależnie od pozostałych wyników. Niestety, nie udało się – żałuje Jacek Nawrocki, drugi trener BOT Skry. – Dlatego koniecznie trzeba pokonać Roeselare.



Jak już pisaliśmy wczoraj, niewykluczone, że nawet porażki w dwóch ostatnich spotkaniach pozwolą bełchatowianom zakończyć rozgrywki na trzecim miejscu, gwarantującym wyjście z grupy. Warunek jest jeden – Lewski też nie może odnieść zwycięstwa. Wczoraj okazało się, że szefowie sofijskiego klubu nie wierzą w awans, bo sprzedali swojego lidera – Bojana Jordanowa. Najskuteczniejszy zawodnik Ligi Mistrzów od czwartku przechodzi do Olympiakosu. Tak więc zdąży dziś zagrać w wyjazdowym spotkaniu z Maceratą. Ale w greckim zespole będzie mógł występować jedynie w tamtejszej lidze. A zastąpienie go w Lewskim będzie bardzo trudne, chyba nawet niemożliwe.

Wracając jednak do Skry, to jej szkoleniowcom nie brakuje kłopotów. Przede wszystkich chorzy są dwaj zawodnicy – Piotr Gruszka i Paweł Maciejewicz. W klubie liczą, że obaj na tyle wrócą do zdrowia, że będą mogli dziś wystąpić.

Pozostali są zdrowi, choć niemal wszyscy narzekają na zmęczenie sezonem i przede wszystkim znużenie dużą liczbą meczów, m.in. Mariusz Wlazły. – Ale to mój zawód, więc się nie skarżę. Dziennikarzom też czasami nie chce się iść do pracy, a muszą – twierdzi atakujący BOT Skry. – Na szczęście fizycznie czuję się nieźle, choć bywało już lepiej.

Roeselare to drużyna niedoceniana. Nie ma w niej wielkich gwiazd, ale za to ma bardzo wyrównany skład. – Budowana jest od dawna, bardzo konsekwentnie – mówił Wadim Piwowarow, rosyjski siatkarz, który występował w polskiej lidze, a teraz mieszka w Belgii. – Zawodnicy dobierani są tak, by grali bardzo szybko.

Według Nawrockiego na sukcesy mistrza Belgii największy wpływ mają dwie rzeczy: – Po pierwsze bardzo dobre przyjęcie zagrywki i atak z lewego skrzydła po szybkim rozegraniu [w wykonaniu przyjmujących: Frantiska Ogurcaka i Bena Hardy’ego – red.]. Drugi atut to zagrywka. Świadczy o tym to, że wszystkie grające przeciwko Roeselare drużyny słabo przyjmowały – opowiada trener.

Tak więc dużo będzie zależało od skrzydłowych – Gruszki, Dana Lewisa czy Krzysztofa Stelmacha, a także libero Krzysztofa Ignaczaka. Wlazły zapowiada, że Skra zagra lepiej niż na wyjeździe, gdzie przegrała 1:3. – Wtedy niepotrzebnie daliśmy się sprowokować po błędach sędziów – przypomina. Po spotkaniu z Belgii Ewgieni Iwanow został zawieszony na jedno spotkanie.

Początek pojedynku BOT Skry z Roeselare o godz. 18:00 (transmisja w Polsacie Sport).


Rozmowa z Krzysztofem Ignaczakiem

Rywale robią wszystko, by ułatwić Wam wyjście z grupy. Lewski Sofia sprzedał swojego najlepszego zawodnika…

Nie ma co patrzeć na przeciwników. Musimy sami przypieczętować awans, wygrywając z Roeselare.

Nie będzie to łatwe, bo Belgowie dotychczas przegrali tylko z Olympiakosem.

Ta drużyna prezentuje się bardzo dobrze. Jej siłą jest konsekwencja taktyczna. Mają swój szablon rozegrania, który ciągle realizują. Może w jej składzie nie ma wielkich gwiazd, ale wszyscy zawodnicy z pierwszej szóstki są reprezentantami. Może nie są to najsilniejsze kraje w siatkówce, ale na pewno liczące się. O klasie Roeselare świadczy to, że w silnej grupie jako pierwsi zapewnili sobie awans.

Trener Jacek Nawrocki twierdzi, że atutem Waszego przeciwnika jest zagrywka. Co Pan, libero, o tym sądzi?

Serwują bardzo dobrze. Marquez i Hardy bardzo mocno, zaś Estończyk [Pajusalu – red.], niekonwencjonalnie. Będzie ciężko, ale musimy jednak sobie poradzić.

Mecz w Belgii był bardzo nerwowy.

Bo daliśmy się sprowokować. Dlatego właśnie przegraliśmy. Jeśli w środę zagramy na swoim normalnym poziomie, to powinniśmy dać sobie radę. W ostatnich dniach poświęciliśmy Roeselare wiele czasu, a poza tym usiedliśmy i porozmawialiśmy sobie. Myślę, że po tym wszystkim duch walki w zespole jest wielki. A poza tym spotkań o takim znaczeniu gramy niewiele, więc nie trzeba martwić się o mobilizację.

Czuje Pan już trudy gry co trzy dni?

Tak duża liczba spotkań powoduje zmęczenie psychiczne. Nie zawsze jesteśmy w stanie wyjść na boisko dostatecznie umotywowani. Ale teraz nie musimy się o to martwić. Szkoda tylko, że co chwila ktoś wypada nam ze składu z powodu chorób i kontuzji. Ale nie wolno narzekać, bo rolą mistrza Polski jest reprezentowanie kraju w pucharach. A po drugie Belgowie też mogą być zmęczeni, dlatego jestem optymistą.

Jarosław Bińczyk (gazeta.pl) rozmawiał z Krztsztofem Ignaczakiem i jest autorem całego tekstu.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved