Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wielka czwórka w dwa tygodnie

Wielka czwórka w dwa tygodnie

Po serii pięciu kolejnych zwycięstw siatkarzy Resovii, którzy przewodzą ligowej tabeli, czeka teraz prawdziwe wyzwanie. W czternaście dni zagrają cztery spotkania z głównymi faworytami ligi. Pierwszy z nich już w sobotę, kiedy to rzeszowianie podejmą Skrę Bełchatów.

Po spotkaniu z bełchatowianami resoviaków czekają jeszcze pojedynki z Jastrzębskim Węglem (3 lutego), PZU AZS-em Olsztyn (7 lutego) i Wkręt-Metem Domex AZS Częstochowa (9 lutego). W żadnych z tych spotkań nikt nie będzie stawiał rzeszowian w roli faworytów. – Fakt. Teraz czekają nas cięższe mecze, ale grając na luzie, możemy w nich coś osiągnąć – mówi kapitan Resovii Grzegorz Pilarz. – To przeciwnicy muszą z nami wygrywać, a my, jeśli zdobędziemy jakieś punkty, to będzie tylko na plus dla nas – dodaje. Z częstochowianami resoviacy grali już w pierwszej rundzie i w Częstochowie zdobyli jeden punkt. Teraz, gdy akademicy na równi walczą z pozostałymi zespołami z tzw. wielkiej czwórki, widać, że nasi siatkarze nie muszą być bez szans w zbliżających się meczach. – Te spotkania pokażą nam, czy mamy szansę na walkę o zajęcie miejsca od 1. do 4. na koniec sezonu. Jeśli nie uda się zdobyć punktów, to zaczniemy się przygotowywać do play-offów – tłumaczy z kolei trener Resovii Jan Such.

Zrealizowali plan z nawiązką



Dotychczasowe występy Resovii napawają ich kibiców optymizmem. 14 punktów w sześciu meczach i pierwsze miejsce w tabeli mówią same za siebie. – Wszyscy twierdzą, że to dzięki terminarzowi, ale nikt nie patrzy na to, że cztery z tych sześciu spotkań graliśmy na wyjeździe. Zdobyliśmy w nich przecież dziewięć punktów – wylicza trener Such. – Nasza zdobycz punktowa to więcej niż zakładałem, bo przyznam się szczerze, że liczyłem na trzy zwycięstwa i jakieś 10-11 punktów, a mamy ich przecież 14 – dodaje. – Założyliśmy sobie, że chcemy wygrywać z zespołami, które są w naszym zasięgu, i ten plan wykonaliśmy. Dodatkowo zdobyliśmy jeszcze punkt w Częstochowie – analizuje z kolei Pilarz. – W sumie zrealizowaliśmy plan punktowy na całą rundę i teraz możemy grać na luzie – dodaje.

Skutecznie w Bydgoszczy

Pozycję lidera rzeszowianie zapewnili sobie dzięki pewnej wygranej w Bydgoszczy z Delectą i porażce PZU AZS-u Olsztyn. W sobotnim spotkaniu znowu okazało się, że siła Resovii tkwi w wyrównanym składzie i długiej ławce rezerwowych. – Wypadły nam w tym meczu dwa ogniwa. Słabiej zagrał Tomek Józefacki i Karel Kvasnićka. Za nich weszli Tomek Kamuda i Geir Eithun i gra się poprawiła – relacjonuje rzeszowski szkoleniowiec, którego szczególnie cieszy dobra postawa norweskiego przyjmującego, mającego wcześniej problemy z aklimatyzacją w polskiej lidze. – Zagrał doskonale w obronie i bardzo dobrze w ataku i przyjęciu. Niestety źle się spisywał na zagrywce i w tym tygodniu będzie indywidualnie nad nią pracował po treningach. Jeśli ją poprawi, to ma duże szanse na wyjście w pierwszym składzie przeciwko Skrze – mówi trener Such. – Geir pokazał się w Bydgoszczy z dobrej strony, ale ja wiem, że ma on jeszcze duże rezerwy. Jak już się całkiem odblokuje psychicznie, to myślę, że będziemy mieli z niego duży pożytek – komplementuje z kolei kolegę z drużyny Grzegorz Pilarz.

Bardzo dobry mecz zanotowali także w Bydgoszczy rzeszowscy środkowi. – Obaj mieli bardzo wysoką skuteczność ataku. Do tego w przeciągu trzech setów zanotowaliśmy aż 11 bloków – cieszy się Jan Such.

W sobotę na szczycie, biletów brak

Kolejnym rywalem Resovii będzie w sobotę mistrz Polski i wicelider Skra Bełchatów. Bełchatowianie przegrywają w tabeli z resoviakami tylko gorszym stosunkiem setów. W ich składzie jest trzech medalistów ostatnich mistrzostw świata i wielu reprezentantów kraju, dlatego też to oni będą faworytem pojedynku. – Na pewno nie wystraszymy się wicemistrzów świata. Będziemy starali się wcześniej nie myśleć o spotkaniu, tylko wyjść i zagrać to, co potrafimy. Kibice na pewno nie będą zawiedzeni – deklaruje Grzegorz Pilarz. – Zaraz po meczu w Bydgoszczy powtarzałem zawodnikom, że kibice na pewno nam nie wybaczą, jeśli się poddamy. Jeśli zagramy dobrze i przegramy, nic się nie stanie, a jeśli wygramy, to będzie euforia, a hala powinna być pełna – mówi z kolei trener Such. Słowa rzeszowskiego szkoleniowca sprawdzą się na pewno, bowiem już w poniedziałek wyprzedano wszystkie wejściówki na to spotkanie.

Rzeszowscy kibice mają jednak w pamięci spotkanie z bełchatowianami sprzed roku, kiedy to resoviacy przegrali mecz w szatni, nie podejmując walki z utytułowanym rywalem. – Teraz wiem, że tak nie będzie. Chłopcy są mocniejsi psychicznie i na pewno się nie wystraszą. Mam nadzieję i wierzę w to, że zespół wyjdzie odblokowany i zagra na luzie – mówi Such. – Oni już żyją tym meczem. W tym sezonie po prostu zapracowali sobie na to, żeby grać w spotkaniu na szczycie – zakończył rzeszowski szkoleniowiec.

Autor tekstu: Marcin Lew – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved