Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > PZU AZS pokona Jastrzębie albo pożegna się z Pucharem CEV

PZU AZS pokona Jastrzębie albo pożegna się z Pucharem CEV

Już jutro, w Olsztynie, rozstrzygnie się, która z polskich drużyn - PZU AZS czy Jastrzębski Węgiel - awansuje do ćwierćfinału europejskiego Pucharu Konfederacji.

Akademicy w pierwszym wyjazdowym spotkaniu ulegli podopiecznym Ryszarda Boska, ale wciąż mają spore szanse, by w rewanżu wyeliminować wicemistrzów kraju.

Po niezwykle zaciętym pięciosetowym pojedynku w Jastrzębiu Zdroju triumfowali gospodarze 3:2 (21:25, 28:26, 24:26, 30:28, 15:13), ale obie drużyny zdobyły w nim taką samą liczbę małych punktów – 118. Do 1/4 finału Pucharu Konfederacji (CEV) awansuje natomiast zespół, który w dwumeczu będzie miał lepszy stosunek setów (wygranych do przegranych), a jeżeli ten będzie równy – stosunek właśnie małych punktów. Oznacza to, że siatkarze PZU AZS, by zakwalifikować się do kolejnej rundy, dziś w rewanżu muszą zwyciężyć 3:0, 3:1 lub nawet 3:2, byle z przewagą przynajmniej jednego małego punktu.



Olsztynianie, którzy do minionej soboty byli jedynymi niepokonanymi zawodnikami w Polskiej Lidze Siatkówki (ulegli w Uranii AZS Częstochowa 2:3), okazują pierwsze oznaki przemęczenia.

Zmęczenie pojedynkami oczywiście się nawarstwia, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie, ponieważ wszyscy najlepsi grają systemem wtorek – sobota. Dwudniowa przerwa musi nam wystarczyć, by zregenerować siły i na mecz z Jastrzębskim Węglem być gotowym do walki. Na awansie do 1/4 finału Pucharu Konfederacji bardzo nam zależy – podkreśla Wojciech Grzyb, środkowy PZU AZS Olsztyn.

Dla akademików będzie to kolejny mecz, w którym nie będą mogli skorzystać z usług Marcina Możdżonka. Podstawowego środkowego akademików, który jeszcze w ubiegłym tygodniu bardzo liczył, że wykuruje się do wtorkowego rewanżu, kolejny raz będzie musiał zastąpić rezerwowy Patryk Czarnowski. Przypomnijmy, Marcin Możdżonek kontuzji skręcenia stawu skokowego nabawił w pierwszym pojedynku z Jastrzębiem (w trzecim secie przy piłce meczowej dla Olsztyna) w 1/8 finału Pucharu CEV.

Jaka jest szansa, że Możdżonek zagra już dziś z Jastrzębiem? Tak realna, jak to, że spadnie śnieg (uśmiech). A mówiąc poważnie, to dobrze będzie, jak Marcin w tym meczu w ogóle pojawi się na parkiecie – wątpliwości rozwiewa Mariusz Sordyl, drugi trener olsztynian. – W pierwszym spotkaniu rzeczywiście największe problemy sprawiał nam Grzegorz Szymański (zdobył 30 punktów), ale nie on był „sprawcą” naszej porażki. Dlatego przed wtorkowym pojedynkiem bardziej niż na przeciwniku koncentrujemy się na wyeliminowaniu własnych błędów, których zbyt wiele popełniliśmy w Jastrzębiu Zdroju.

Atutem gospodarzy bez wątpienia będzie własna hala i doping niemal 3000 kibiców (wczoraj do nabycia pozostało niespełna sto biletów).

O porażce z AZS Częstochowa nie zapomnieliśmy, ale teraz całą naszą koncentrację i przygotowania skupiamy na pojedynku z Jastrzębskim Węglem. Rzeczywiście ostatnie dwa mecze (z Jastrzębiem w Pucharze CEV, i Wkręt-Metem w PLS) były bardzo męczące, ale we wtorek na pewno nie będzie łatwiej. Tym bardziej że to my przegraliśmy pierwszy mecz na wyjeździe i jeżeli chcemy awansować do kolejnej rundy, to ratuje nas wyłącznie zwycięstwo – twierdzi Michał Ruciak, przyjmujący PZU AZS.

Początek spotkania o być albo nie być w Pucharze Konfederacji – PZU AZS Olsztyn kontra Jastrzębski Węgiel w hali Urania o godzinie 17.30 (transmisja w TVP Sport).

Ostatnie dwa spotkania przegraliśmy, kolejne nie może nam już uciec – dodaje krótko Paweł Papke, kapitan gospodarzy.


W liczbach Jastrzębie lepsze od PZU AZS

Wojciech Todur: Kto jest statystycznie lepszy? Olsztyn czy Jastrzębie?

Bogdan Szczebak, statystyk Jastrzębskiego Węgla: Na papierze wygląda to bardzo podobnie. Myślę, że rozstrzygnie atak… A to my mamy Grześka Szymańskiego. Po kontuzji Marcina Możdżonka możemy też mieć lekką przewagę w bloku. Przyjęcie powinno być na takim samym poziomie…Myślę, że liczby przemawiają jednak za Jastrzębiem.

Po pierwszym meczu zawodnicy JW mówili jednak, że byli słabsi od rywala?

Statystyka to jedno, a dyspozycja dnia drugie. Pierwszy mecz wygraliśmy wolą walki, charakterem. Sety rozgrywały się w końcówkach, na przewagi. Przez większą cześć partii lepszy był AZS, a na koniec to jednak my cieszyliśmy się z wygranej. Statystyka podpowiada, jak ograć rywala, ale nie daje gotowych odpowiedzi.

Siatkarze JW lubią wiedzieć, na jakim procencie atakowali lub przyjmowali zagrywkę rywala?

Pewnie, że tak. Jest kilku, którzy dopytują się o liczby zaraz po zakończeniu meczu. Do tego grona należą m.in. Grzesiek Szymański czy Daniel Pliński. Oni jednak nie muszą się obawiać, bo grają zazwyczaj na wysokim procencie.

Po pierwszym spotkaniu z PZU AZS zawodnicy JW podkreślali, że mieli problemy z przyjęciem zagrywki, a już szczególnie gdy w polu serwisu stał Turek Tanik. Ten z kolei twierdził, że zagrywał słabo. Jak było naprawdę?

Naprawdę Tanik zdobył zagrywką trzy punkty, a dwa serwy miał – jak my to mówimy – trudne. To dobry wynik, biorąc pod uwagę, że w naszej małej hali grał po raz pierwszy. Przez Tanika przemawiała raczej kurtuazja, zagrywał bardzo dobrze. Obawiam się jednak, że w Olsztynie narobi nam jeszcze więcej problemów. Także w ataku! W ostatnim spotkaniu z AZS Częstochowa zbijał piłki z 70-procentową skutecznością, w Jastrzębiu było to tylko 33 procent.

Czy statystyka może pomóc rozszyfrować, gdzie zagra piłkę Paweł Zagumny?

Już mówię (śmiech)… Najczęściej na prawą stronę lub do Pawła Papke. Tak naprawdę o wszystkim decyduje moment przyjęcia. To dobrze odebrana zagrywka daje rozgrywającemu szansę oszukania bloku. W sobotnim spotkaniu z AZS Częstochowa Zagumny rozgrywał przez dwa pierwsze sety. Potem przytrafiały mu się błędy, przestoje. Moim zdaniem za dużo obciążał Papkego, który nie skończył aż 40 ataków!

Wydaje mi się, że rozgrywający JW Nikołaj Iwanow wciąż za mało wykorzystuje Daniela Plińskiego i Łukasza Kadziewicza. Czy jest jakaś liczba, która określa minimum piłek, jakie powinny trafiać do środkowych?

Tego się nie da określić. Można przecież nie zagrać na środek żadnej piłki, a i tak wygrać mecz. Faktem jest, że w pierwszym meczu z AZS Nikołaj grał mało przez Plińskiego, co pewnie wiązało się za słabszym tego dnia przyjęciem.

Ze statystykiem Jastrzębskiego Węgla rozmawiał Wojciech Todur – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved