Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Brook Billings: Lubię Polskę

Brook Billings: Lubię Polskę

Brook Billings wyrasta na lidera Wkręt-metu. A jeszcze nie tak dawno temu zastanawiano się, czy powinien pozostać w Częstochowie. Dziś ma szansę potwierdzić swą dobrą dyspozycję w meczu z Cimone Modena.

Dziś o godzinie 19.30 w częstochowskiej hali „Polonia” dojdzie do rewanżowego spotkania pomiędzy Wkręt-metem Domeksem AZS Częstochowa a Cimone Modena w Pucharze Top Teams. Przypomnijmy, że pierwsze zakończyło się zwycięstwem siatkarzy spod Jasnej Góry 3:1. Mimo takiego rezultatu nic nie zostało jeszcze przesądzone, bowiem według regulaminu CEV do dalszej fazy rozgrywek awansuje zwycięzca obu spotkań. W przypadku, gdy oba zespoły podzielą się zwycięstwami będziemy świadkami dodatkowego, decydującego seta rozgrywanego do 25 punktów.

Mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie – mówi Brook Billings, który chce wprowadzić swój zespół do dalszej fazy rozgrywek. W wyjazdowym meczu z Modeną siatkarz był najskuteczniejszym zawodnikiem na boisku. Jest też mocnym punktem drużyny w meczach ligowych, a jeszcze nie tak dawno temu były wątpliwości, czy nadal powinien reprezentować barwy AZS-u.



– Jako reprezentant Stanów Zjednoczonych na pewno miał pan kilka propozycji z zagranicznych klubów. Dlaczego zdecydował się pan pozostać w Polsce?

Brook Billings: Może to zabrzmi dziwnie, ale lubię Polskę. To bardzo ładny kraj i czuję się tu dobrze. Ludzie są bardzo przyjaźnie nastawieni, no i fani – jedyni i niepowtarzalni.

– W zespole prócz pana jest dwóch innych Amerykanów. Trzymacie się razem?

Tak. To tutaj moi najlepsi przyjaciele. Znamy się już od pięciu-sześciu lat. Spotykamy się bardzo często, właściwie spędzamy ze sobą większość czasu. Chodzimy razem na przyjęcia czy imprezy. Mamy nawet w Częstochowie blisko siebie mieszkania.

– Ciężko jest grać tutaj w Polsce, z dala od rodziny?

Na początku było bardzo trudno, z czasem wszystko jednak zaczęło się układać. Zacząłem traktować Częstochowę jak drugi dom. Poznałem wielu nowych i ciekawych ludzi. Z wieloma się zaprzyjaźniłem. Podoba mi się tu i czuję się szczęśliwy. A rodzinę widuję podczas letnich wakacji. Trudniejsze chwile pojawiają się głównie podczas świąt. np. Bożego Narodzenia, ale jakoś daję sobie z tym radę.

– Jakim typem człowieka jest wasz nowy trener, Harry Brokking?

To świetny facet i doskonały selekcjoner. Był związany z siatkówką przez wiele lat i wie wszystko na jej temat. Zna zasady, metody szkoleniowe i potrafi je wprowadzić w życie tak, by przynosiły efekty.

– Może go pan w jakiś sposób porównać do poprzedniego selekcjonera, Edwarda Skorka?

To bardzo trudne, bowiem obydwaj reprezentowali zupełnie inne podejście do gry i treningów. To zupełnie inni trenerzy.

– Także pod względem charakterów?

Edward Skorek często się śmiał i żartował z naszych wpadek. Harry Brokking jest przez większą część czasu poważny, co nie znaczy, że brak mu poczucia humoru. Wręcz przeciwnie, ale to dwie różne osobowości.

– Czuje się pan liderem zespołu? Wielu bowiem twierdzi, że zdecydowanie pan nim w tej chwili jest.

W jakimś stopniu tak, bo to wynika z mojej pozycji na boisku. To właśnie do atakującego są zazwyczaj posyłane decydujące piłki w kluczowych momentach spotkania, albo wtedy, gdy jest bardzo ciężko. Ale moim zdaniem na miano lidera bardziej zasługuje Krzysztof Gierczyński. Z drugiej strony są też Andrzej Stelmach i Robert Szczerbaniuk. Szczególnie wiele zależy od tego pierwszego, rozgrywającego, bo to on cały czas kontroluje grę naszego zespołu.

– W meczu z Bełchatowem upadł pan na boisko. Wyglądało to groźnie. Czy wszystko jest już w porządku?

Tak. Na szczęście był to tylko mały skurcz łydki. To jednorazowa sprawa, nie tak jak u Mariusza Wlazłego, bo dotąd ze skurczami nie miałem problemów. Zaraz po meczu zrobiono mi badania, które potwierdziły, że nic się nie stało.

– Dziś znowu musicie pokonać Cimone Modena. Jak zamierzacie tego dokonać?

Przede wszystkim musimy zagrać lepiej, niż w sobotnim meczu z Jastrzębskim Węglem. I po prostu grać swoje! To wystarczy, żeby ich pokonać. Oni wcale nie są od nas lepsi.

– Częstochowska hala będzie jednym z waszych atutów. Takiego dopingu pewnie Włosi nie znają.

Polscy kibice są najlepsi na świecie. Ale jestem też przekonany, że łatwo nie będzie, bo Modena przyjedzie na mecz do Częstochowy znacznie lepiej przygotowana, niż to było w pierwszym spotkaniu. Wcześniej nie byliśmy chyba dobrze przez nich rozpracowani. Nie wiem z czego to wynikało. Jednak i tak musimy walczyć, bowiem nic nie jest jeszcze przesądzone.

– No właśnie. Co myśli pan o rozgrywaniu dodatkowego, decydującego seta w przypadku podzielenia się zwycięstwami?

Wcale mi się to nie podoba, ale co mogę zrobić. Reguła jest regułą. Zdecydowano o takiej formie rozgrywek, a my możemy się tylko dostosować. Ale mam nadzieję, że nie będziemy musieli go rozgrywać.

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved