Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Wojna na trzy bitwy – spotkania Jastrzębia z PZU AZS

Wojna na trzy bitwy – spotkania Jastrzębia z PZU AZS

Trzy mecze w dwa tygodnie. Niezwykle emocjonująco zapowiada się walka pomiędzy Jastrzębskim Węglem a PZU AZS Olsztyn. Dwa pojedynki w ramach Pucharu CEV i niezwykle ważne spotkanie w PLS mogą dostarczyć kibicom, wielu niezapomnianych emocji.

Jastrzębski Węgiel przeszedł jak burza turniej Pucharu CEV w Averbode. W trzech bardzo trudnych pojedynkach stracił tylko dwa sety i z trzema zwycięstwami awansował do 1/8 finału. Co prawda przeciwnicy nie byli zbyt wymagający, ale siatkarze prowadzenie przez Ryszarda Boska musieli stoczyć walkę z największą słabością każdego zawodnika czyli własną mobilizacją. Z bitwy tej wyszli zwycięsko i mogli wrócić do kraju z podniesioną głową. – Turniej nie był najlepiej zorganizowany, pozostawiał wiele do życzenia – skarżył się libero Jastrzębskiego Węgla Paweł Rusek. Przez cały czas mieszkaliśmy w ośrodku przypominającym Spałę, nawet nie było gdzie wyjść na spacer czy zakupy, przez cały czas siedzieliśmy w pokojach. Jednak najważniejsze, że w Averbode udało się nam wygrać trzy mecze i awansować do następnej rundy – mówi Rusek.

PZU AZS Olsztyn swój turniej w ramach eliminacji Pucharu CEV rozgrywał w Sofii. Za przeciwników miał m.in. trzecią drużynę tureckiej ligi – Belediyespor Stambuł, a także bardzo dobrą drużynę z Bułgarii – CSKA Sofia. W obydwu drużynach występują reprezentanci swoich krajów, co dodatkowo utrudniało sprawę graczom brązowego medalisty PLS. Jednak tacy doświadczeni gracze jak Paweł Zagumny, Paweł Papke czy niezastąpiony w tych meczach Marcin Możdżonek pokazali rywalom, że europejskie puchary traktują bardzo serio i podobnie jak Jastrzębski Węgiel tracąc zaledwie dwa sety awansowali do dalszych gier. Tu czekali już na nich wicemistrzowie Polski.



1/8 Pucharu CEV, czyli dwumecz pomiędzy dwoma potęgami Polskiej siatkówki: Jastrzębskim Węglem i PZU AZSem Olsztyn. Obydwie z drużyn przed sezonem wzmocniły się na pozycji przyjmującego. Dawid Murek w Jastrzębskim Węglu oraz Sinan Cem Tanik i Rich Lambourne w PZU AZS stanowią o sile drużyny i są odpowiedzialni za przyjęcie i obronę. Nazwiska tej trójki graczy mogą zobrazować to co będzie działo się na boisku. Zarówno wicemistrz Polski jak i brązowy medalista zapowiadają walkę o każdą piłkę. Dwaj potentaci PLS chcą grać jak najdłużej w europejskich pucharach, a mówi się nawet, że zwycięzca tego pojedynku może dotrzeć do finału tych elitarnych rozgrywek. – Szanse w dwumeczu są 50% na 50% – ocenia libero Jastrzębskiego Węgla. – Olsztynianie są obecnie w wyśmienitej formie m. in. wygrali u siebie ze Skrą. Także w Pucharze Konfederacji nie mieli problemów z awansem do 1/8 finału, a trzeba podkreślić, iż rywali mieli zdecydowanie trudniejszych niż my. W grupie mieli zespół ze Stambułu, Crvena Zvezda Belgrad oraz bardzo groźnych gospodarzy – CSKA Sofia. To będzie bardzo zacięty bój. Mam nadzieję, że uda się nam wygrać u siebie, a także z Olsztyna wywieźć zwycięstwo i awansować do następnej rundy.

Dobrej myśli są także olsztynianie. Ich trener zdaje sobie sprawę, że Jastrzębski Węgiel nie będzie łatwym rywalem, jednak jest przekonany, iż uda im się pokonać wicemistrzów Polski. – Głęboko wierzę w swoją drużynę. Mam nadzieje, że wynik trójmeczu z Jastrzębiem będzie podobny jak nasze ostatnie wyniki w PLS i Pucharze CEV. Na pewno Jastrzębie jest ciężkim i bardzo mocnym przeciwnikiem, ale ja wierze w swoich siatkarzy i wierze w swoją prace. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy kibiców i ogramy Jastrzębie – mówi Ireneusz Mazur.

Wydaje się, że największym atutem wicemistrzów Polski jest ich własna hala. – Własna hala dla każdego gospodarza jest jego atutem – mówi Paweł Rusek. – My w naszej hali czujemy się bardzo dobrze, natomiast nasi rywale przeciwnie – jest to obiekt mający swoje lata, oświetlenie nie jest w nim pierwszej jakości, do tego dochodzi masa zlewających się reklam. Nie dziwię się innym drużyną gdyż w naszej hali gra się naprawdę bardzo ciężko, ale z drugiej strony my też mamy ciężko gdyż wszędzie jeździmy na wielki hale – wyjaśnia popularny „Rufio”.

Oba zespoły powinny wystąpić w swoich najmocniejszych składach. – W zespole wszyscy są zdrowi – zapewnia Rusek. – Do siebie dochodzi także Przemek Michalczyk (doznał urazu barku podczas meczu z PZU AZS Olsztyn w minionym sezonie – przyp. red). Zaczyna już powoli atakować, jednak trudno powiedzieć kiedy wróci na parkiet. Przemek musi bardzo na siebie uważać, aby nie odnowiła się kontuzja, której nabawił się rok temu. Pewnym punktem Jastrzębskiego Węgla będzie powracający do wysokiej formy Paweł Siezieniewski. –Paweł był pierwszoplanową postawią podczas turnieju w Averbode. Bardzo dobrze przyjmował, może nasi rozgrywający nie kierowali do niego wiele piłek, jednak w ataku był nie do zatrzymania – wspomina libero wicemistrzów Polski. – U szczytu formy jest Grzesiek Szymański – chwali swojego atakującego Rusek.

Pewne jest, że w ćwierćfinale Pucharu Konfederacji wystąpi jedna polska drużyna. – Szkoda, że gramy z akademikami z Olsztyna już w 1/8 finału Pucharu Konfederacji, wolałbym trafić na inną drużynę, a z PZU AZS zagrać w dalszej fazie gier tego pucharu – mówi Rusek. Wtóruje mu kapitan jastrzębian, Daniel Pliński – Wolałbym zagrać z AZS – em w finale. Nie ma jednak co marudzić. Jeżeli mierzymy wysoko, trzeba wygrać z każdym. Jednak Paweł Rusek znalazł pozytywny akcent konfrontacji obu zespołów w europejskich pucharach. – Myślę, że jeśli chodzi o wyjazdy, to zarówno AZS jak i my możemy być zadowoleni, gdyż nie musimy wyjeżdżać daleko poza granice naszego kraju. Olsztynianie przyjadą do nas na Śląsk, a później my pojedziemy do nich na Warmie i Mazury.

Poza dwoma meczami w Pucharze CEV, siatkarze obu ekip spotkają się w Jastrzębiu 31 stycznia w ramach zaległej czwartej kolejki PLS. Prowadzący w tabeli PZU AZS na pewno nie będzie chciał przegrać tego jakże ważnego dla niego spotkania. Natomiast Jastrzębski Węgiel, dla którego będzie to już trzeci mecz z zespołem z czołowej czwórki, z pewnością liczy na zwycięstwo, które pozwoli przesunąć się w górę tabeli. Spotkanie zapowiada się bardzo interesująco, zwłaszcza, że obydwaj trenerzy bardzo wierzą w swoje ekipy. Z pewnością będą chcieli udowodnić kto jest lepszy.

Dotychczas oba zespoły w rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki spotkały się ze sobą siedemnaście razy. Każdy mecz tych zespołów wywoływał wiele emocji, a sety często wygrywane były na przewagi. Po raz pierwszy jastrzębianie z siatkarzami ze stolicy Warmii i Mazur zagrali w PLS 14 października 2000 r., wygrywając u siebie 3:0. Wtedy barw zespołu ze Śląska bronił drugi trener Jastrzębskiego Węgla – Leszek Dejewski oraz powracający po kontuzji do zdrowia Przemysław Michalczyk. W Olsztynie grali Wojciech Grzyb oraz obecni zawodnicy zespołu z Szerokiej – Paweł Siezieniewski i Łukasz Kadziewicz. W dotychczasowych potyczkach dwóch pretendujących do mistrzowskiego tytułu zespołów, aż czternaście razy zwycięsko wychodzili jastrzębianie, olsztynianie tylko trzy razy. Halę w Szerokiej, podopiecznym Ireneusza Mazura udało się odczarować tylko raz. Było to jesienią 2004 r., kiedy PZU AZS Olsztyn pokonał ówczesnego mistrza Polski z Jastrzębia 3:1. Jak będzie tym razem? Przekonajmy się. Strefa Siatkówki przeprowadzi szeroką relację z tego spotkania.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved