Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Komentarz bez ściemy: Dzień Świstaka

Komentarz bez ściemy: Dzień Świstaka

fot. archiwum

Co wspólnego ma komedia Harolda Ramisa pt. "Dzień Świstaka" z polską siatkówką? Okazuje się, że to porównanie ma zastosowanie, czego dowodzi najnowszy tekst Marka Bobakowskiego z cyklu "Komentarz bez ściemy".

Pamiętacie perypetie pewnego telewizyjnego prezentera pogody – Phila Connorsa? Bohater słynnego „Dnia Świstaka” budził się zawsze o tej samej porze, a co najważniejsze kalendarz pokazywał za każdym razem ten sam dzień! I tak w kółko.

Swój Dzień Świstaka mają pracownicy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Codziennie rano sprawdzają pocztę elektroniczną, a tam pusto! Trenerzy nie spieszą się do nadsyłania zgłoszeń do konkursu na stanowisko selekcjonera naszych siatkarek. Co bardziej złośliwi ironizują, że tak będzie do końca stycznia i byłe „Złotka” zostaną bez opiekuna. Z drugiej strony, tylko naiwni wierzą w falę zagranicznych trenerów płynącą do ojczyzny. Przecież według różnych szacunków w okresie ostatnich dwóch lat z Polski wyemigrowało nawet do dwóch milionów ludzi. Dlaczego siatkarscy trenerzy mieliby obrać odwrotny kierunek?

Dzień Świstaka dręczy również kibiców. Jak bumerang wracają pytania Janusza Biesiady. Były prezes siatkarskiej centrali, który od kilku miesięcy regularnie stawia się na kolejnych rozprawach sądowych, we wrześniu ubiegłego roku zażądał od obecnego szefa naszej siatkówki odpowiedzi na wiele zagadnień. Czy to prawda, że Witold Roman, Waldemar Wspaniały i Bogusław Adamski (wiceprezesi PZPS) zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie? Czy to prawda, że Mirosław Przedpełski jeździ luksusowym Volvo zakupionym ze środków finansowych związku? Czy to prawda, że „zaprzyjaźnionym” firmom wypłacane są wysokie prowizje od umów sponsorskich, reklamowych i barterowych?



To tylko trzy pytania z długiej listy obejmującej 31 zagadnień. Delikatnie pisząc nigdy nie byłem zwolennikiem Biesiady i zgadzam się z opinią obecnie rządzących, że ten człowiek jest ostatnim, który ma prawo pytać o takie sprawy, ale… Faktem jednak jest, iż Przedpełski i jego ludzie obejmowali władzę pod hasłem pełnej jawności. A od września ubiegłego roku nie znaleźli jednak czasu, aby dokładnie i wyczerpująco odpowiedzieć na 31 pytań. Nic więc dziwnego, że słynna już „lista Biesiady” krąży między kibicami siatkówki, którzy z dnia na dzień tracą zaufanie do obecnie rządzących. Panowie działacze, przerwijcie w końcu milczenie i w ten sposób zakończcie ten cholerny Dzień Świstaka. Wyjdzie to na dobre przede wszystkim polskiej siatkówce. A przecież nam wszystkim (kibicom, dziennikarzom, działaczom) powinno na tym zależeć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, Komentarz bez ściemy

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved