Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Anna Rybaczewska: Nie czuję się gwiazdą

Anna Rybaczewska: Nie czuję się gwiazdą

fot. archiwum

Brak ekskluzywnych sklepów, zamiast wielkiego ruchu górska cisza. Do tego najtrudniej jest się przyzwyczaić kapitan siatkarskiej reprezentacji Francji Ani Rybaczewskiej, dzisiaj gwieździe Muszynianki Fakro.

Muszyna to zupełnie inne miejsce niż Melun we Francji, gdzie mieszkałam – przyznaje Ania Rybaczewska . – Początkowo nie mogłam się odnaleźć. Nie ma tu wielu sklepów, za to są góry, chłodne powietrze i cisza. Inny klimat. Ale to ma swój urok.

 

Ciekawa jestem, co powie tata, jak przyjedzie tu na mój mecz? – zastanawia się. – Mówił, że będzie w marcu.



 

Ania już przed rokiem mówiła, że chciałaby grać w Polsce. To w końcu tutaj (w Olsztynie – red.) się urodziła i tutaj jej ojciec, słynny przed laty siatkarz Mirosław Rybaczewski, rozpoczynał swoją wielką karierę (złoto mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich – red.). – O tym, że trafiłam do Polski, nie decydowały jednak względy sentymentalne, a sportowe – przyznaje. – W lidze francuskiej liczyły się tylko dwa zespoły: nasze Melun i RC Cannes. Później była bardzo długa przerwa. A w Polsce co tydzień jest mecz na szczycie – Muszyna, Piła, Bydgoszcz, Bielsko-Biała, Kalisz – tutaj jest o wiele wyższy poziom. Do tytułu mistrza Polski jest długa kolejka. A nasz cel teraz jest jeden: obronić mistrzostwo.

 

Czy czuję się w Muszynie gwiazdą? – Ania kręci głową. – Tu jest dużo dobrych zawodniczek – opowiada. – Natalia Bamber, Ewa Cabajewska, Tina Lipicer.

 

Z koleżankami z drużyny szybko znalazła wspólny język. Choć, jak mówi, niekiedy śmieją się z jej akcentu. – Lepiej mówię po francusku – tłumaczy kapitan siatkarskiej reprezentacji Francji. – To normalne, bo wyjechałam stąd, jak miałam pół roku. Ale po polsku nieźle sobie radzę. W rodzinnym domu obowiązywał tylko polski. Mama i tata bardzo tego przestrzegali.

 

We Francji zostawiła rodziców – Mirosława i Ewę oraz siostrę Małgorzatę. Małgosia nie poszła tak jak Ania śladami ojca. Nie wybrała siatkarskiej drogi. – Jest inżynierem reklamy i komunikacji. To zupełnie inny świat – opowiada.

 

A chłopak? Ania otwarcie przyznaje, że w Paryżu serca nie zostawiła. Zresztą w Polsce, na razie, także mocniej jej nie zabiło. – Nie mam na to czasu – wyznaje. – Treningi, mecze w lidze, w Lidze Mistrzów.

 

Znaleźć czas na życie prywatne jest bardzo ciężko. Teraz koncentruję się tylko na grze. Ale po sezonie – kto wie? Może wtedy ktoś się znajdzie…

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved