Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Krzysztof Kowalczyk: Do dziś mam przez to kłopoty

Krzysztof Kowalczyk: Do dziś mam przez to kłopoty

PZPS od ponad półtora roku nie chce zapłacić za 20 miesięcy pracy Krzysztofowi Kowalczykowi. Człowiekowi, który na potrzeby męskiej reprezentacji pracował nawet po kilkanaście godzin na dobę przez ostatnich 12 lat.

Chodzi o poważną kwotę – ponad 100 tysięcy złotych. Ponieważ Kowalczyk za swą pracę wystawił związkowi fakturę, dawno musiał zapłacił podatek VAT i dochodowy – niemal połowę całej sumy.

Do dziś mam przez to kłopoty z wyjściem na finansową prostą – mówi człowiek, o którym chyba każdy, kto choć trochę wie o siatkówce, może powiedzieć bez krzty przesady – wzór pracowitości, zaangażowania i sumienności. – Nigdy nie miałem do niego żadnych, najmniejszych zastrzeżeń – mówi szef wyszkolenia związku Andrzej Warych.



Wiele się od niego nauczyłem – dodaje były trener kadry Igor Prielożny. – Na olimpiadzie w Atenach Krzysiek pracował po kilkanaście godzin dziennie. W trakcie przygotowań do tych zawodów niewiele mniej.

Zaczynał u Kreboka

Kowalczyk ma 39 lat. Jest absolwentem warszawskiej AWF. Na potrzeby reprezentacji pracuje od 1994 r., gdy jej szkoleniowcem był Wiktor Krebok. Zaczynał od przygotowywania testów wydolnościowych dla zawodników. Szybko zajął się statystyką i tak zostało do końca jego pracy dla PZPS. Gdy reprezentację objął Waldemar Wspaniały, został jego asystentem. Był też menedżerem drużyny, gdy ta grała w Lidze Światowej. PZPS nie chce mu zapłacić za ostatnie półtora roku jego pracy – od 1 sierpnia 2003 do 31 marca 2005 r. Dlaczego? No właśnie. Tu zaczyna się problem.

Według nas Krzysztof Kowalczyk nie wypełnił kontraktu. Którego punktu? To przedstawimy przed sądem polubownym, do którego wniosek skierował sam Kowalczyk – mówi wiceprezes PZPS Bogusław Adamski, który swego czasu zaproponował „ugodowe załatwienie sprawy”.

Proponowali mi 30 procent całej sumy. Nie zgodziłem się. Nie starczyłoby na podatki – mówi Kowalczyk. – Wersji czego nie dopełniłem, jest kilka. Gdy jednak ponad rok temu poprosiłem, aby związek na piśmie przedstawił mi moje rzekome niedociągnięcia, nie doczekałem się odpowiedzi do dziś. Prawnik związku oświadczył, że ja dla nich jestem czarną ścianą, że nie ma po mojej pracy żadnego śladu.

Rozmowie przysłuchiwał się Bogusław Adamski, który w czasie gdy byłem statystykiem kadry, był wiceprezesem związku. Wcześniej, gdy wysyłałem do PZPS wezwania do zapłaty, dyrektor finansowy zadzwonił do mnie i zapytał mnie, kim ja jestem. Jakie mam podstawy do roszczeń. Odesłałem go do wiceprezesa Wspaniałego, by ten mu powiedział, za co chcę pieniędzy. Dostałem odpowiedź, że Waldek nic o mojej sprawie nie wie – dodaje wzburzony Kowalczyk.

Po jego pracy nie ma żadnego śladu. Miał obowiązek zostawić w związku swoje opracowania. Nie ma tego. Nie ma żadnej dyskietki, programu, zapisu wideo – krzyczy Waldemar Wspaniały, dla którego, wedle wielu świadków, Kowalczyk napisał wszystkie sprawozdania, które w związku składał jako główny trener kadry.

źródło: Życie Warszawy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved