Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wicelider z Rzeszowa

Wicelider z Rzeszowa

Dziewięć punktów w czterech meczach i drugie miejsce w tabeli. Tak dobrego początku rozgrywek Resovia jeszcze nie miała. W tamtym roku, po czterech kolejkach byliśmy na siódmym miejscu z trzema "oczkami", a taki dorobek jak dziś resoviacy mieli po pierwszej rundzie.

Trzeba pamiętać, że w tamtym roku graliśmy bez rozgrywających i ciągle mieliśmy problemy z kontuzjami – zauważa szkoleniowiec Resovii Jan Such. – Ten wynik jest jednak bardzo dobry. Gramy bez gwiazd i wszystko zdobywamy ciężką pracą – dodaje. Trener Resovii. Nie przejmuje się też opiniami, jakoby na pozycję Resovii miał wpływ tylko dobry układ gier. – Przecież graliśmy już w Częstochowie i zdobyliśmy tam punkt. Do tego, patrząc teraz na tabelę, to Gwardia i Jadar są drużynami jej środka, a w obu przypadkach wygraliśmy na wyjedzie – mówi i dodaje: – Niech sobie mówią co chcą. Nam nie zależy na opiniach innych, a grą pokazujemy na co nas stać.

Podobnego zdania, zaraz po ostatnim meczu w Radomiu, był także kapitan i rozgrywający Resovii Grzegorz Pilarz. – Punktujemy w każdym meczu, a przecież trzy z nich zagraliśmy na wyjeździe – mówił.



W Radomiu resoviakom nie udało się jednak zdobyć kompletu punktów. – Wygraliśmy ten mecz i to jest najważniejsze. Mały niedosyt jednak jest, bowiem jechaliśmy po komplet. Wtedy bylibyśmy liderem… Ale nie o to chodzi. Poza tym czujemy niedosyt gry, bowiem nie mieliśmy skrzydeł, poza Tomkiem Józefackim – analizuje szkoleniowiec. – [q]I znowu będę miał dylemat, na kogo postawić w następnym meczu na przyjęciu i lewym skrzydle – dodaje.

Rzeszowianie piątkowe spotkanie z Jadarem zaczęli źle, tracąc szereg punktów po błędach w przyjęciu. – Przed sezonem w Radomiu nie radziliśmy sobie zupełnie z ich zagrywką. Teraz było lepiej. Jadar zagrywał bardzo mocno i dużo ryzykował. Zresztą tam, w hali, naszym zawodnikom nie gra się najlepiej – tłumaczy trener Such. – Sądzę jednak, że w Radomiu jeszcze niejedna drużyna może stracić punkty – dodaje.

Bez wątpienia ojcem zwycięstwa z Jadarem był atakujący Resovii Tomasz Józefacki. – Tomek był ogromnie zmęczony po meczu. Zdobył zresztą 28 punktów. To mówi samo za siebie. On jest zawodowcem w każdym calu – i na boisku, i poza nim. Nie jest zbyt wysoki, ale wszystko to nadrabia i radzi sobie na podwójnym czy potrójnym bloku – chwali zawodnika szkoleniowiec.

Teraz przed siatkarzami Resovii dwa kolejne mecze, w których stać ich na zdobycze punktowe. W najbliższy piątek do Rzeszowa przyjeżdża Mostostal, a tydzień później rzeszowianie zagrają w Bydgoszczy, z kolejnym beniaminkiem, Delectą. – Na Mostostal trzeba uważać. Kiedyś na pewno się odbuduje, ale mam nadzieję, że nie w meczu z nami. Na pewno niczym nas nie zaskoczy, tak jak zrobił to Radom, wymieniając trzech zawodników w szóstce – analizuje Jan Such. – Później też nie jesteśmy bez szans w meczach z trzema najlepszymi drużynami. Na pewno faworytami będą rywale, ale my nie zamierzamy się poddać – dodaje trener.

Szkoleniowiec Resovii podkreśla także, że siła jego zespołu nie tkwi w gwiazdach, ale w zespołowości i ciężkiej pracy. – Nikt nie zwraca uwagi na to, że Radom, Warszawa czy Mostostal mają nie tylko większe od nas budżety, ale także i zawodników, którzy mogą uchodzić za gwiazdy. To jednak nie znaczy, że mają z nami wygrywać – zaznacza trener Such. – My budujemy spokojnie zespół od trzech lat i widać, że z niezłym skutkiem. Przez dwa ostatnie sety w Radomiu graliśmy przecież szóstką zawodników, którzy byli u nas już w tamtym sezonie – zakończył rzeszowski szkoleniowiec.

Autorem artykułu jest Marcin Lew

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved