Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Delecta wykorzystała pierwszą szansę

Delecta wykorzystała pierwszą szansę

Walczyć do upadłego w każdym momencie. To jest nasz jedyny sposób na zwycięstwa - mówi Krzysztof Kocik, najlepszy siatkarz bydgoskiej Delecty w meczu z J.W. Construction AZS Politechniką Warszawską.

Zaczęły się wreszcie mecze, w których bydgoscy siatkarze mają szanse na punkty i zwycięstwa. Spotkanie z warszawianami pokazało, że są to nadzieje całkowicie realne, oczywiście jeśli spełni się warunek Kocika. – Punkty były nam bardzo potrzebne. Do tej pory może udawało się nam fajnie grać w jednym, czy drugim secie w poprzednich spotkaniach, ale na koncie w lidze ciągle mieliśmy zero punktów. Spotkanie z warszawianami było trudne, bo spoczywała na nas większa odpowiedzialność niż w meczach z Jastrzębiem, Olsztynem i Częstochową. Oczekiwano wreszcie zwycięstwa – mówi szkoleniowiec Wiesław Popik. I wygrana, trzy punkty oraz awans w tabeli na ósme miejsce jest nagrodą za ambicję Delecty.

Trener AZS Politechniki Edward Skorek i jego zawodnicy narzekali wprawdzie na sędziowanie w Łuczniczce. Po meczu Skorek pokazywał, że piłka, która według sędziego liniowego trafiła w antenkę, uderzyła w taśmę, pół metra dalej. Kapitan AZS Politechniki Piotr Szulc, który sam atakował w tej feralnej akcji mówi: To był błąd sędziego.



Narzekać jednak warszawianie powinni głównie na samych siebie. Zespołowi ze stolicy zabrakło bowiem tego, co było kluczem do zwycięstwa Delecty – determinacji i woli wygranej. – To musi być nasz sposób na grę – mówił po spotkaniu Kocik. Siatkarze Skorka dali się dwa razy doścignąć bydgoszczanom, mimo wysokiego prowadzenia w pierwszym i drugim secie.

To kolejna pozytywna strona tego spotkania w wykonaniu bydgoskich siatkarzy. W męskiej lidze to bowiem rzecz niespotykana, żeby udało się przechylić na swoją szalę partię, w której przegrywa się aż 21:24. Delekcie pomogły w tym fatalne błędy warszawian, którzy je popełniali, posyłali piłkę w aut albo przekraczali w ataku linię trzech metrów. Najważniejsze jednak, że to bydgoszczanie sami sobie pomogli w takich beznadziejnych wydawało się sytuacjach. Po pierwsze nie poddali się, a po drugie umieli wykorzystać swoje atuty.

W pojedynku z Politechniką, co akurat nie jest żadną niespodzianką, najsilniejszą kartą Delecty w ataku był Krzysztof Kocik. To jeden z najlepszych zawodników występujących w PLS na pozycji przyjmującego pod względem ilości zdobytych punktów w ataku (wyprzedza go tylko Piotr Gruszka ze Skry Bełchatów). – Moim zdaniem Krzysztof był MVP naszego meczu z Politechniką – ocenia Krzysztof Janczak, który w niedzielę zadebiutował w barwach Delecty. Obserwując tylko same statystyki, można dojść do wniosku, że jego debiut był średnio udany, np. w pierwszym secie aż cztery razy popełnił błędy w ataku. Jednak w decydujących momentach nie zawodził. Zakończył drugą partię, a w końcówce trzeciej zaliczył asa serwisowego.

Krzysiek odbył z nami ledwie trzy treningi, z tego jeden niemal prosto po wyjściu z samochodu. Jego skuteczność nie była imponująca. Będzie jednak coraz lepiej. Trzymałem go na boisku, bo musi się z nami ogrywać. Czekają nas ważne mecze, w których się przyda – komentuje Popik. Kolejną wartością Janczaka jest, że rozgrywający Tomasz Borczyński ma kolejny wybór pod siatką. Można też było zaobserwować, że na parkiecie przydaje się wielkie doświadczenie Janczaka. Rozmawia z partnerami, potrafi im doradzić na boisku – niewątpliwie to będzie z dnia na dzień zawodnik coraz bardziej przydatny. Potrafi skutecznie zagrać też blokiem. W spotkaniu z AZS Politechniką bydgoszczanie wreszcie pokazali się przyzwoicie i w tym elemencie gry. Do tej pory była to ich pięta achillesowa (Delecta była najsłabszym zespołem PLS pod tym względem). Wprawdzie trzej pierwsi rywale byli bardzo mocni, ale bydgoszczanie mieli średnio mniej niż jeden punktowy blok w secie. W niedzielę zdobyli blokiem już przyzwoite pięć punktów.

Osobną wartością potwierdzoną w meczu z AZS Politechniką jest frekwencja w hali Łuczniczka. Prawie 4 tys. widzów na trybunach to dowód, że bydgoscy kibice polubili siatkówkę w męskim wydaniu. Nie odstraszyły ich trzy pierwsze porażki „chemików” i w niedzielę zostali za to nagrodzeni.

Autorem tekstu jest Wojciech Borakiewicz – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved