Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jerzy Taczała: Gdy jest cel to jest presja

Jerzy Taczała: Gdy jest cel to jest presja

GTPS marzy o grze w elicie, a to bardzo motywuje do pracy. Każdy trener chce walczyć z drużyną, która ma konkretny, ambitny cel - mówi nowy szkoleniowiec gorzowskiej drużyny siatkarzy.

Po serii porażek i obsunięciu się I-ligowego GTPS Dziewulski Inkaso Team aż na siódme miejsce w tabeli, w gorzowskim klubie siatkarskim został wzmocniony sztab trenerski. Pierwszym szkoleniowcem został szczecinianin Jerzy Taczała, a Maciej Kowalczuk, który dotychczas prowadził zespół, będzie w dalszej części rozgrywek drugim trenerem. Czy to wystarczy, aby gorzowska drużyna awansowała do czołowej szóstki I ligi i wypełniła przedsezonowy cel?

Obejmować drużynę w trakcie rozgrywek to dla trenera najtrudniejsze wyzwanie. Długo wahał się Pan z odpowiedzią na propozycję działaczy GTPS?



Jerzy Taczała: Przede wszystkim czekałem na zgodę z mojej uczelni. Prowadzę zajęcia na Uniwersytecie Szczecińskim i to był mój warunek, aby pogodzić pracę ze studentami i siatkarzami. Z zespołem nie będę tylko na poniedziałkowym treningu. W następnych dniach wszystko udało się dobrze poukładać. Od samego początku mojej kariery trenerskiej z zespołami męskimi zawsze Gorzów i Stilon to były miejsca, do których często przyjeżdżałem. Mam bardzo duży sentyment do tego miasta i klubu, a także ludzi tworzących tutaj siatkówkę. W hali przy Czereśniowej przeżyłem wiele emocjonujących chwil. To wszystko miało wpływ na podjęcie gorzowskiego wyzwania. Bardzo zainteresowały mnie także plany działaczy. W GTPS są ambicje stworzenia silnego zespołu, dla którego szczytem marzeń nie będzie tylko czołówka pierwszej ligi, a skuteczna walka o miejsce w Polskiej Lidze Siatkówki. Taki cel bardzo mobilizuje i motywuje.

Przed sezonem zespół został zupełnie zmieniony. Indywidualnie zawodnicy mają spore możliwości, ale wyniki drużyny są na razie przeciętne. Wie Pan jak to zmienić?

Doświadczenia w budowaniu drużyny mam. Razem z Piastem Szczecin awansowałem po raz pierwszy w historii tego klubu do ekstraklasy. To był zespół kobiecy, ale siatkarskie realia są bardzo podobne. Nie da się jednak wszystkiego załatwić w miesiąc, czy dwa. W składzie GTPS są ludzie utalentowani, ale przede wszystkim młodzi i nowi. Zespołowi budowanemu zupełnie od nowa trzeba dać czas i mieć do niego cierpliwość. Maciek Kowalczuk, który dopiero zaczyna pracę z seniorami, miał bardzo trudne zadanie. Nie potrafię powiedzieć, czy bardziej doświadczony szkoleniowiec w tak krótkim czasie odnosiłby lepsze wyniki. Teraz, po kilku miesiącach wspólnej pracy tej grupy ludzi, powinno być łatwiej. Liczę, że moje nowe spojrzenie z dystansem na drużynę i wykorzystanie wcześniejszych sporych już doświadczeń tylko pomoże.

Nadal gramy o play-off i czołową czwórkę?

Tak. Cele gorzowskiej drużyny są takie same jak przed sezonem. Najpierw musimy być w pierwszej szóstce, aby zagrać w play-off o awans, a tam mamy powalczyć o jak najwyższe miejsce.

Na jak długo związał się Pan z Gorzowem?

Na razie pracuję z drużyną GTPS do maja. Potem wspólnie zdecydujemy co dalej. Zobaczymy jakie będą efekty mojej pracy. Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania są duże i łatwo nie będzie. Kibice chcą jak najlepszej gry i jak najlepszych wyników, a ja też nie przyszedłem do waszej drużyny, aby przegrywać. Jasne postawienie sprawy jest jednak cenne. Przecież tutaj są duże siatkarskie tradycje i wszyscy chcieliby do nich wrócić. Uważam, że Gorzów jest skazany na dobrą siatkówkę. Trudne czasy dosięgały zespoły także w innych miastach. Szczecińskiemu Morzu na razie nie udało się całkiem otrząsnąć z kryzysu nad czym bardzo ubolewam. Inaczej życie potoczyło się w Stilonie, czy teraz w GTPS. Nie było degradacji do drugiej ligi. Jest zaplecze ekstraklasy i ciekawe plany.

Presję wywierają nie tylko kibice, ale i sama liga. Z szóstej pozycji po sezonie zasadniczym można awansować do PLS, a z siódmej spaść do drugiej ligi.

Bardzo dobrze znam temat, bo takim sam regulamin mieliśmy w lidze kobiet, z którą pożegnałem się w grudniu. Doskonale pamiętam takie przypadki, gdy drużyny z dalszych miejsc potem skutecznie walczyły o mistrzostwo. Najważniejsze będzie, aby GTPS wrócił do regularnego zdobywania punktów i szybko ponownie znalazł się w czołowej szóstce. Mam nadzieję, że w dalszej części rozgrywek będziemy jednak spoglądać w górę, a nie w dół tabeli, gdzie może być naprawdę nerwowo.

Rozmawiał Ireneusz Klimczak – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved