Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Skra Bełchatów zwyciężyła w Wiedniu

LM: Skra Bełchatów zwyciężyła w Wiedniu

Po zaciętym meczu rozstrzygniętym w tie-breaku Skra Bełchatów pokonała Aon hotVolleys Wiedeń. Tym samym awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów znacznie się przybliżył.

Dotychczas Skra Bełchatów kojarzyła się z Mariuszem Wlazłym, Piotrem Gruszką czy Janne Heikkinenem. W Wiedniu okazało się, że w drużynie są inni świetni zawodnicy, jak choćby Kanadyjczyk Dan Lewis.

Mistrzowie Polski, mimo że nie byli w najwyższej formie, pokonali aon hotVolleys Wiedeń. Potrzebowali do tego pięciu setów, podobnie jak dwa tygodnie temu w Bełchatowie. Tym razem jednak było jeszcze trudniej, bo przegrywali już 0:2 i nic nie wskazywało, że są w stanie odwrócić losy spotkania.



Już po pierwszych akcjach widać było, że drużyna BOT Skry męczy się. Bełchatowianie mieli kłopoty ze skończeniem ataków ze skrzydeł. Maciej Dobrowolski starał się oszczędzać Mariusza Wlazłego, który narzeka na zmęczenie. Na początku ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Piotr Gruszka, a później wsparł go Janne Heikkinen, bezbłędny w atakach z krótkiej. Jednak mistrzowie Polski popełniali zbyt wiele prostych błędów – psuli zagrywki, mylili się w ataku. Zaś w hotVolleys znów znakomicie spisywał się atakujący Darko Antunović, spełniający w zespole taką rolę, jak Wlazły w Skrze, ale w normalnej dyspozycji. W decydujących fragmentach seta Ivan Ilić praktycznie wystawiał piłkę tylko do niego. Polakom udało się tylko raz go powstrzymać, a dokonał tego Krzysztof Stelmach, zdobywając 13 punkt.

Ale niemal przez cały czas inicjatywa należała do wiedeńczyków, którzy byli szybsi i świeżsi od gości. W decydujących akcjach dwa punkty zdobył Antunović (w sumie w tym secie aż osiem), jednego Tomas Kmet. Wtedy było 24:22 dla gospodarzy, a trener Daniel Castellani wziął czas. Niewiele to pomogło, bo po zbiciu Gruszki piłka trafiła w taśmę i wyszła poza boisko. Pierwsza partia przypominała piątkowy pojedynek Skry z PZU AZS Olsztyn. Wówczas również wyrównana walka toczyła się do 22 punktów, a w decydujących piłkach rywale byli lepsi. Teraz też brakowało dokładności, a także lidera, który wziąłby na siebie ciężar gry.

Jednak nic nie wskazywało, że drugi set będzie jeszcze gorszy, najsłabszy w wykonaniu bełchatowskich siatkarzy w tym sezonie. Zaczęło się od prowadzenia hotVolleys 4:1, a na boisku rozszalał się Ricardo Serafim. Brazylijczyk znakomicie serwował, przyjmował i bronił. Na dodatek Skra rozsypała się zupełnie – jej zawodnicy popełniali proste błędy w przyjęciu zagrywki. Zdarzało się to nawet takiemu specjaliście, jak Stelmach. Występujący pierwszy raz po kontuzji Jewgienij Iwanow miał kłopoty ze skończeniem ataków z krótkiej. Po kolejnej pomyłce Castellani wprowadził na boisku Radosława Wnuka, który świetnie spisywał się w bloku i ataku. Później na ławce rezerwowych usiadł Gruszka, którego zastąpił Dan Lewis. I dzięki rezerwowym udało się odrobić trochę strat. Ale co polski zespół zyskał, szybko stracił. Po asie Stevena Keira było już 20:15 dla wiedeńczyków. Dwa punkty Lewisa pozwoliły uratować twarz.

W grze bełchatowskiej drużyny trudno było dostrzec jakieś pozytywne elementy, no, może poza Lewisem i Wnukiem. Ale w trzecim secie na boisku panowali już podopieczni Castellaniego. Demolowanie hotVolleys rozpoczął Wlazły, który najpierw zaatakował, a później świetnie zagrywał. Na pierwszej przerwie technicznej Skra prowadziła już 8:3, a wkrótce było już 12:4, po świetnej grze Lewisa i Heikkinena. Zwłaszcza Kanadyjczyk imponował grą w ataku – był skuteczny zarówno z pierwszej, jak i drugiej linii. Tym razem to Austriacy przypominali dzieci we mgle, myląc się niczym ich przeciwnicy w poprzedniej partii.

Ale najbardziej wyrównany był czwarty set, w którym wiedeńczycy mieli nawet meczbola. Dwa udane ataki Gruszki i jeden odrodzonego Wlazłego pozwoliły doprowadzić do tie-breaka. Wcześniej jednak goście znów popełnili za wiele prostych błędów. Nie mogli także poradzić sobie z Ricardo.

W piątej partii dwukrotnie zablokowali Brazylijczyka, odbierając mu ochotę do gry. A że obudził się bohater sprzed dwóch tygodni, czyli Heikkinen, prowadzenie Skry było praktycznie niezagrożone. Od stanu 8:5 oglądaliśmy teatr jednego aktora – Lewisa, który zdobył aż cztery punkty, w tym jednego blokiem na Antunoviciu.

Aon hotVolleys Wiedeń – Skra Bełchatów 2:3

(25:22, 25:18, 15:25, 24:26, 7:15)

Składy zespołów:

Skra Bełchatów: Dobrowolski, Stelmach, Iwanow, Wlazły, Gruszka, Heikkinen, Ignaczak (libero), Lewis, Wnuk, Neroj

hotVolleys Wiedeń: Ilić, Keir, Kmet, Antunović, Ricardo, Bergmann, Schützenhofer (libero), David, Reiser, Jacobsen

Zobacz również:

Wyniki 6. kolejki i tabela gr. C Ligi Mistrzów

źródło: gazeta.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved