Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Gabrych „demoluje” siatkarskie parkiety w Rumunii

Gabrych „demoluje” siatkarskie parkiety w Rumunii

Piotr Gabrych, były zawodnik Ivettu Jastrzębie i Polskiej Energii Sosnowiec, zawsze chodził własnymi drogami. Rok temu zadziwił, podpisując kontrakt z brazylijskim klubem Ulbra Ferraz. Teraz gorące plaże Porto Alegre zamienił na złote piaski rumuńskiej Constanty.

Do Jastrzębia przyjechał tuż przed sylwestrem. Kibice, gdy tylko dojrzeli go na trybunie podczas meczu z Jadarem Radom, zgotowali mu owację… – Oj, w Rumunii nie mogę liczyć na takie przyjemności – śmiał się siatkarz. Konstanca to czarnomorski kurort. – Lata świetności ma już za sobą, ale wciąż można znaleźć tu ciekawe miejsca – opowiada Gabrych. Miasto słynie przede wszystkim z nadmorskiego bulwaru i pięknego barokowego kasyna. – Miasto ma turystyczny charakter, chociaż tak naprawdę nie sprzyja temu liczba mieszkańców – prawie 250 tysięcy – wyjaśnia Gabrych.

Siatkarz związał się z Club Volei Municipal Tomis Constanta. Zespół rozgrywa swoje mecze w dzielnicy Tomis i słynie przede wszystkim z niezwykle mocnej sekcji piłki ręcznej. – Kobiety, jak i mężczyźni, rywalizują w Lidze Mistrzów. Kibice oglądają na co dzień dziewczyny, które wywalczyły nie tak dawno wicemistrzostwo świata. Mamy też piłkarzy, ale ci już do najlepszych nie należą – dodaje. Co ciekawe, wychowankiem klubu jest sam Gheorge Hagi – najsłynniejszy rumuński piłkarz.



Zespół Gabrycha to aktualny wicemistrz kraju, w obecnych rozgrywkach plasuje się w połowie stawki. – Za kolegów mam międzynarodowe towarzystwo: Turka, Brazylijczyka, dwóch Serbów. Ze mną jest pięciu obcokrajowców – wylicza. Trenerem Polaka jest Jorge Cannestracci – doświadczony szkoleniowiec z Argentyny, który wcześniej przez wiele lat pracował we Włoszech. Na rumuńskich portalach internetowych nie ma wielu informacji o grze Polaka, który jest podstawowym przyjmującym zespołu. Wiedząc, jak niepokornym siatkarzem bywał w przeszłości Gabrych, zaniepokoił nas tytuł artykułu w „Telegraf Online Constanta”: „CVM Tomis l-a pierdut temporar pe Gabrych, accidentat”.

Nasze wątpliwości rozwiązał Dumitru Turcu, tłumacz przysięgły z Warszawy. – Nie stało się nic złego. Po prostu przez moment nie brał udziału w treningach z powodu wypadku samochodowego – wyjaśnił nam Rumun. 34-letni siatkarz nie ukrywa, że decyzja o wyjeździe na Bałkany do łatwych nie należała. – Jak się trafia do rumuńskiej ligi? Kupuje się bilecik z Warszawy do Bukaresztu i jest się na miejscu! – żartuje. – Tak naprawdę liczyłem, że będę grał w Polsce. Żałuję, że nie udało mi się podpisać kontraktu z Resovią Rzeszów. Do klubu z Konstancy trafiłem dzięki menedżerowi – mówi.

Rumuńska siatkówka jest na dużo niższym poziomie niż w Polsce. W rankingu FIFB Rumuni zajmują miejsce w połowie piątej dziesiątki. Wyżej jest m.in. Kongo czy Panama. Najbardziej znanym klubem jest Dinamo Bukareszt. – Z Polską nie ma co porównywać! Zainteresowanie naszymi meczami jest umiarkowane, najwięcej ludzi przyszło właśnie na mecz z Dinamem – wspomina. Gabrych nie narzeka też na wysokość kontraktu i życie w Konstancy. – To już przecież Unia Europejska – uśmiecha się. – Na ulicach jest bezpiecznie, sklepy pełne. Niestety, ludzie są biedni i pewnie szybko się to nie zmieni – kończy siatkarz.

Autorem tekstu jest Wojciech Todur – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved