Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Arie Brokking: Nie jestem tyranem

Arie Brokking: Nie jestem tyranem

Trener Arie Brokking obrusza się, gdy pytamy, czy jest tyranem. Nie przyjmuje jednak wymówek w stylu "już nie daję rady, jestem wykończony...". Twierdzi, że zmęczenie nie przeszkadza w grze i treningu.

Był Pan zaskoczony, gdy nadeszła oferta z Polski?

Arie BrokkingW Polsce nie ma wielu zagranicznych trenerów, więc z tego względu tak. Jak to się stało, że tutaj trafiłem? Byłem w Polsce w ubiegłym roku z reprezentacją Holandii. Miałem wtedy kontakt z kilkoma graczami z Olsztyna, z którymi w przeszłości pracowałem we Francji. Mariusza Szyszko znałem z okresu, gdy trenowałem paryżan i drużynę Tourcoing Lille. To on zapytał mnie, czy nie pomyślałbym o pracy dla Olsztyna. Rozważałem taką możliwość, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Później okazało się, że są inne propozycje. Otrzymałem taką z Częstochowy i doszliśmy do porozumienia.



Ponoć zawodnicy odczuli już Pana żelazny charakter – były ostrzeżenia i żółte kartki po jednym z nieudanych meczów w Pucharze Polski. Nie dostrzegliśmy jednak, żeby Pan był tyranem?

Ja tyranem? Nie… często się uśmiecham. Jeśli jestem twardy, to po to, aby gracze zrozumieli, że wymagam, bo chcę im pomóc, aby stali się lepszymi graczami. Faktycznie mam inny styl pracy niż ten, do którego są przyzwyczajeni. Doskonale to rozumiem, ale myślę, że po czterech miesiącach już się do mnie przyzwyczaili. Nie sądzę, żeby mnie uważali za tyrana. Może na początku byli przerażeni, bo bardzo naciskałem, nie przyjmowałem wymówek w stylu „już nie daję rady, jestem wykończony…”. Zmęczenie, tak na dobrą sprawę, nie przeszkadza w grze i treningu. Nawet jeśli zawodnik czuje się wyczerpany, a ktoś będzie go popychał, motywował, to może z siebie dać jeszcze bardzo dużo. Podczas przygotowań pracowaliśmy ciężko, inaczej, w moim stylu, dlatego na początku chłopcy byli cali obolali. Myślę, że do nich dotarłem. Powinni zrozumieć, że zawsze muszą dawać z siebie sto procent. Wtedy, nawet jak przegrają, będą wiedzieć, że trafili na lepszego. Nie będą sobie robić wyrzutów.

Czuje Pan presję przed pierwszym sezonem w polskiej lidze?

My sami wywieramy na siebie presję i naciski otoczenia nie są nam potrzebne. Od kibiców oczekujemy wsparcia.

Nie zna Pan jeszcze możliwości rywali, ale czy po okresie przygotowań czuje, że Częstochowa może odnieść sukces?

Olsztyn, Bełchatów, Warszawa, Jastrzębie, jeżeli będziemy wygrywać z tymi zespołami, to mamy szansę. W tej chwili trudno o tym dyskutować. Ja nie oglądam rywali, śledzę kroki mojej drużyny i staram się ją jak najlepiej przygotować do rozgrywek. To ciekawy team, mam w nim zawodników doświadczonych, którzy pięć, sześć razy zdobywali złote medale mistrzostw Polski, reprezentantów Polski i USA. Jest też grupa młodych graczy, ale bardzo obiecujących. Oni bardzo ciężko pracują i dopingują innych.

* Więcej w Gazecie Wyborczej

Z Arie Brokkingiem rozmawiał Tadeusz Iwanicki

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-01-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved