Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > W Mielcu mecz o sześć punktów

W Mielcu mecz o sześć punktów

Przed mielczankami kolejne spotkanie z gatunku tych o sześć punktów. Do Mielca przyjeżdża beniaminek Ligi Siatkówki Kobiet, białostocki AZS.

Przed tygodniem mielczanki w przedświątecznej ligowej kolejce miały wywalczyć we Wrocławiu choćby jeden punkt. Ku rozczarowaniu wszystkich Stal nie sprostała jednak gwardzistkom i z Wrocławia wróciła na tarczy. – Zabrakło nam tam przede wszystkim ataku na skrzydłach. Byliśmy często podbijani i później kontrowani – wspomina trener mielczanek Jacek Wiśniewski. – My natomiast, mimo tego, że coś obroniliśmy, to przeciwniczki za drugim czy trzecim razem zdobywały punkt – dodaje.

Tym razem Stal czeka mecz z ligowym beniaminkiem, czyli kolejne spotkanie z gatunku tych „o sześć punktów”. Białostockie akademiczki, sobotni rywal Stali, do ekstraklasy dostały się dzięki wykupieniu prawa gry w LSK od myślenickiego Dalinu, który ze względów finansowych musiał zrezygnować z występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ekipa z Podlasia przed sezonem znacznie wzmocniła swoje szeregi. Mistrzyni Europy Sylwia Pycia czy Karolina Kosek i Elżbieta Skowrońska, była zawodniczka Stali, to już dobrze znane w polskim środowisku siatkarskim zawodniczki. Te nazwiska nie pomogły jednak dotychczas akademiczkom w odniesieniu zwycięstwa w lidze. Drużyna z Białegostoku spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, jako jedyna nie mając na swoim koncie ani jednej wygranej. – Potencjał ludzki u naszych przeciwniczek z pewnością budzi respekt. Nie ma to jednak przełożenia na ich grę. Myślę jednak, że w końcu zaskoczą, bo grać tam ma kto. Mam jednak nadzieję, że nie stanie się to jeszcze w meczu z nami – mówi Wiśniewski. – Być może te zawodniczki, które wcześniej grały w dobrych drużynach i miały koleżanki, które im pomagały, nie potrafią jeszcze same udźwignąć ciężaru gry i presji, jaka na nich ciąży – dodaje.



Siatkarki Stali dobrze wiedzą, jak duże znaczenie ma dla nich to spotkanie, i obiecują, że zrehabilitują się za ubiegłotygodniową porażkę we Wrocławiu. – Chcemy wygrać. Zwycięstwa z takimi zespołami są bardzo ważne – stwierdza trener mielczanek. – Kluczem do zwycięstwa będzie według mnie dobra zagrywka – dodaje.

Mielczanki są przed tym meczem w lepszej sytuacji, gdyż pokazały już, że przed własną publicznością potrafią wygrać nawet z teoretycznie silniejszym rywalem, jak to miało miejsce w meczu z Bielskiem. Wtedy też podopieczne trenera Wiśniewskiego właśnie zagrywką narobiły dużo szkody przeciwniczkom. – Serwy to indywidualna sprawa każdej siatkarki. Jeśli czuje się pewna, to wykonuje ją coraz trudniejszą i lepszą. To z kolei napędza inne elementy – wyjaśnia Wiśniewski.

Kibice w Mielcu liczą w sobotę na zwycięstwo i miłe zakończenie ligowych występów Stali w 2006 roku. – Nie chciałbym tak szeregować tego spotkania. We Wrocławiu też chcieliśmy sprawić sobie miły prezent świąteczny i wiadomo, jak to się skończyło – mówi szkoleniowiec Stali. – Jest to dla nas ważny mecz, ale po Nowym Roku będziemy mieć kolejne ważne spotkania, w których musimy szukać punktów – dodaje.

Tak słabego początku w LSK w wykonaniu białostoczanek nikt się nie spodziewał – w czterech spotkaniach zdobyły tylko punkt. Zawodniczki, mimo przygnębienia ciągle wierzą, że są jeszcze w stanie w tym sezonie zaskoczyć pozytywnie. Czy przełamią się w Mielcu i wreszcie wygrają? Drużyna Pronaru Zeto Astwy Białystok, choć stworzona niemal od podstaw, od razu miała się włączyć do walki o medale. Rzeczywistość na razie jest okrutna, a z szumnych zapowiedzi nic nie wychodzi. Białostoczanki przegrywają z każdym jak leci i okupują ostatnie miejsce w tabeli. – Potrzeba nam czasu, żeby nasza gra funkcjonowała jak należy. Przed sezonem nie grałyśmy w optymalnym składzie i brakuje nam teraz zgrania – siatkarki wciąż powtarzają to samo, lecz z coraz mniejszym przekonaniem. Nie ukrywają, że liczyły do tej pory co najmniej na dwa zwycięstwa u siebie – z Gwardią Wrocław (wyszło 2:3) i Gedanią Gdańsk (1:3).

Ostatnio w Białymstoku doskonały mecz zagrała Małgorzata Niemczyk-Wolska. Po prostu nie umieliśmy jej powstrzymać – tłumaczy Marian Kardas, trener Pronaru. – Można powiedzieć, że ona nas wykończyła, ale nie robimy z tego tragedii. Sezon jest długi i jest jeszcze dużo punktów do zdobycia. Niestety, postępy w grze białostoczanek są zbyt wolne, aby myśleć spokojnie o przyszłości. Jeżeli gra nie zmieni się diametralnie, trudno być optymistą przed kolejnymi meczami.

Na domiar złego najskuteczniejsza z zawodniczek Pronaru Elżbieta Skowrońska zmaga się z przeziębieniem i jej występ jutro w Mielcu stoi pod znakiem zapytania. – Jeżeli Eli faktycznie zabrakłoby w meczu ze Stalą, byłoby to dla nas poważne osłabienie – nie ma złudzeń białostocka środkowa, Sylwia Pycia. – Chociaż w jakim składzie byśmy nie zagrały, postaramy się powalczyć o zwycięstwo. Gdyby w końcu udało się wygrać, to w nasze poczynania wstąpiłaby nowa wiara. Powtarzamy sobie w kółko, jak bardzo potrzebujemy zwycięstwa.

Nikt nie ukrywa, że po porażce z gdańszczankami (dla których było to pierwsze zwycięstwo w sezonie) atmosfera w białostockiej w drużynie nie jest najlepsza. Pozostało tylko liczyć, że mobilizacja i chęć rehabilitacji weźmie górę nad przygnębieniem. – Mam nadzieję, że wygramy w sobotę w Mielcu i sprawimy sobie prezent na nowy rok – mówi Kinga Baran, przyjmująca Pronaru. – Cały czas zastanawiamy się, co robimy źle i nie ma w naszych szeregach zwątpienia. Jestem przekonana, że jeżeli tylko wygramy ze Stalą, to nasza machina w końcu ruszy, bo przekonamy się, iż nasza praca zmierza w dobrym kierunku.

Na treningach białostoczanki pracowały głównie nad poprawą przyjęcia. Zajęcia po przerwie świątecznej wznowiły w środę i spotykały się na nich dwa razy dziennie – na sali i siłowni. Do Mielca ekipa Pronaru planuje wyjechać dziś rano, aby jeszcze wieczorem przeprowadzić trening na tamtejszej hali. Stal z dotychczasowych czterech spotkań wygrała jedno. – Rywalki pokonały silny zespół z Bielska-Białej i to na pewno była spora niespodzianka – twierdzi Baran. – Ale mimo wszystko jesteśmy w stanie wygrać.

Autorem tekstu jest Tomasz Piekarski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved