Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jadar jedzie do Jastrzębia

Jadar jedzie do Jastrzębia

Siatkarze beniaminka PLS-u, Jadaru Radom oraz ich trener, Dariusz Luks, szukają sposobu aby pokonać w 3. kolejce wicemistrza Polski Jastrzębski Węgiel. Przed nimi trudne zadanie.

Jarosław Macionczyk, rozgrywający Jadaru, na konferencji prasowej uznał, że sposobem na zwycięstwo albo zdobycie jakiegokolwiek punktu w Jastrzębiu może być tylko bardzo dobra gra całego zespołu. – Najlepiej gdyby udało nam się powalczyć na… 200 procent możliwości, a wówczas rywalom nie będzie łatwo nas ograć – dodał. Taka recepta na sukces wydaje się wręcz konieczna, ale to nie ona zadecyduje o wyniku konfrontacji. Beniaminkowi z Radomia przyjdzie bowiem zmierzyć się z bardzo silnym zespołem naszpikowanym byłymi i aktualnymi reprezentantami Polski, którym marzy się znów mistrzostwo kraju.

W internetowej sondzie, jaka od kilku dni trwa na stronie klubowej Jastrzębskiego Węgla, jej uczestnicy nie mają żadnych wątpliwości, kto wygra mecz i w jakim stosunku. Ponad 71 proc. wierzy w zwycięstwo faworyta 3:0. Trudno się zresztą dziwić optymizmowi kibiców, bo gospodarze mają kadrowo mocniejszy zespół, a poza tym grają po raz pierwszy w tym sezonie przed własną publicznością. Zrobią więc wszystko, by jej nie zawieść.



Zespół Ryszarda Boska w pierwszej kolejce wygrał 3:1 z Delectą Bydgoszcz. W miniony weekend w meczu na szczycie uległ po zaciętej walce BOT Skrze Bełchatów 2:3. Siatkarze z Jastrzębia do dziś nie mogą pogodzić się ze stratą szansy na ogranie mistrza Polski, ale w tym meczu popełnili za dużo błędów własnych. Np. w zagrywce oddali rywalom aż 21 punktów. – Byliśmy wszyscy źli, bo można było wygrać ten mecz nawet 3:0 – powiedział rozgrywający Jakub Bednaruk.

Spotkania w Bydgoszczy i Bełchatowie pokazały, że wicemistrzowie Polski nie są jeszcze w optymalnej formie. Delecta walczyła ambitnie, ale nie miała wystarczającego potencjału, by mocniej nastraszyć renomowanego przeciwnika. Mocniejsza kadrowo Skra potrafiła już wykorzystać chwilową słabość rywala. Czy zatem siatkarzy z Radomia stać również na to, by w jakimś momencie „dopaść” faworyta? – Mamy naprawdę mocny zespół, który potrzebuje jeszcze trochę czasu, by się zgrać. Nie możemy sobie pozwolić na stratę punktów, więc radomian potraktujemy tak samo poważnie jak Olsztyn czy Bełchatów. Tu nikt nie rozważa innej ewentualności niż zwycięstwo – dodał Bednaruk.

Radomianie mają świadomość, z kim grają i na co ich aktualnie stać. Ważne jest to, że przynajmniej w deklaracjach nie składają broni.

Dużo na temat aktualnych możliwości rywala mógłby powiedzieć środkowy bloku Arkadiusz Terlecki, który jeszcze w poprzednim sezonie reprezentował barwy tego klubu. Co prawda skład drużyny nieco się zmienił, ale jej trzon pozostał ten sam. – Fajnie będzie grać przeciwko kolegom – usłyszeliśmy od siatkarza. Muszę jedynie zadbać o to, by podejść mentalnie do tego meczu jak do każdego innego. Nieraz tak bywa, że jak się bardzo chce pokazać dobrą grę, to nie wychodzi.

Luks poprzednie spotkania rozpoczynał podobnym składem, ale innym kończył. Nie wykluczył kolejnych zmian w wyjściowej „szóstce”. – Będą one uzależnione od dyspozycji zawodników – argumentował.

Przed meczem w Jastrzębiu w zespole panuje pełna mobilizacja. Jeśli siatkarzom Jadaru uda się szybko przełamać stres, a przy okazji ograniczą liczbę błędów własnych do minimum, mogą być równorzędnym partnerem dla wicemistrza Polski.

Fani wicemistrzów Polski już się nie mogą doczekać meczu swoich ulubieńców. Terminarz nie był dla nich korzystny, bowiem dwa pierwsze mecze jastrzębianie grali na wyjazdach. W sobotę do Szerokiej przyjedzie jednak Jadar Radom. – Pokażemy, na co nas stać! Gardła to nasz największy oręż – uśmiecha się Janusz Cupryś, prezes klubu kibica jastrzębskiego klubu.

Fani mają swoje stowarzyszenie, sami szukają sponsorów i zastanawiają się, jak ubarwić siatkarskie widowiska. – Szyjemy flagi, kupujemy baloniki, staramy się mieć takie same stroje – wyjaśnia Cupryś. Stowarzyszenie zrzesza dziś blisko 80 osób, ponad połowa z nich jeździ na każdy wyjazdowy mecz drużyny z Jastrzębia. Przed sobotnim meczem kibice szykują niespodzianki – chcą bowiem uhonorować wicemistrzów świata Grzegorza Szymańskiego, Łukasza Kadziewicza i Daniela Plińskiego. W zamian oczekują tylko jednego – zwycięstwa!

Jadar to beniaminek w PLS-ie, w ostatniej kolejce uporał się z Gwardią Wrocław. – Mamy zapis tego meczu. Teraz musimy wszystko pociąć, sprawdzić statystyki poszczególnych graczy. Nic nie można pozostawić przypadkowi – podkreśla Leszek Dejewski, drugi trener naszej drużyny. – Nie mamy wyjścia. Takie mecze po prostu musimy wygrywać. Cały czas się docieramy. Ile to potrwa? Niektórym zespołom braknie roku, inni rozumieją się bez słów po miesiącu wspólnego grania. To zależy od zgodności charakterów, a myślę, że to nasz atut. Jesteśmy grupą ludzi, która ma jeden cel, a indywidualne ambicje odkłada na bok – zapewnia Jakub Bednaruk.

Nasz zespół zagra w Szerokiej pierwszy mecz o ligowe punkty od czasu ubiegłorocznego finału play-off. W Polsce nie ma drużyny, która lubiłaby grać w małej hali Jastrzębskiego Węgla. – Wszyscy mówią, że hala to nasz atut. Proszę jednak wziąć pod uwagę, że trenujemy tutaj na co dzień, a połowę meczów gramy w wielkich obiektach, do których też trudno nam się przyzwyczaić. Przewagę mamy dopiero w play-off – mówi Bednaruk.

Hala może i mała, ale z piękną historią. Mało kto pamięta, że przed laty piłki w jastrzębski parkiet wbijał najlepszy siatkarz świata Brazylijczyk Giba, który przyjechał do Szerokiej z młodzieżową reprezentacją swojego kraju? – Grał też u nas Gustavo [środkowy mistrzów świata – przyp. red.]. To specyficzny obiekt, a doping kibiców wciska rywala w parkiet – uśmiecha się Dejewski. – Gdy przed meczem siedzimy w szatni, to czujemy, jak drżą ściany. To bardzo miłe – uśmiecha się Bednaruk – Zaręczam, że w szatni rywala atmosfera jest zgoła inna – dodaje Dejewski.

Jastrzębski Węgiel zagra w takim samym składzie jak ostatnio ze Skrą Bełchatów. Do gry nie jest jeszcze gotowy Przemysław Michalczyk. – Z urazem zmaga się Daniel Pliński, ale tak może być do końca sezonu… – kończy Dejewski.

Autorami tekstu są Jacek Bednarczyk i Wojciech Todur – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved