Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Święta Sebastiana Świderskiego

Święta Sebastiana Świderskiego

Nie każdy w ten szczególny weekend pojedzie do domu. Sebastian Świderski już w poniedziałek wyrusza z Perugią na ligowy mecz z mistrzem Włoch. W dzień Wigilii ma regularny trening, ale wieczorem nie zabraknie ciepła polskich świąt.

Jest poniedziałek, 18 grudnia. W Perugii temperatura w ogóle nie pozwala poczuć atmosfery Bożego Narodzenia. Ale w tym czasie i w kraju nad Wisłą panują anomalie pogodowe. Punktualnie o 13.15 Sebastian Świderski stawia się przed szkołą podstawową i jak dziesiątki rodziców wyczekuje na swoją pociechę. Wreszcie z tłumu dzieciaków wybiega ubrana na różowo blondynka. Różowy to ulubiony kolor Mai – tłumaczy „Świder”.

Chwilę później wicemistrz świata wraz ze starszą pociechą jedzie po drugie dziecko. Tomek powoli wychodzi do przedpokoju w przedszkolu. Obok ubierają się inne dzieci, ale to młody Świderski wyróżnia się z tego grona. Ma ledwie 2,5 roku, ale już rządzi wszystkimi. W przedszkolu przerasta rówieśników o głowę i nikomu nie pozwala na odebranie zabawek. Zresztą kiedyś wrócił po jednej ze sprzeczek do domu i zaczął się chwalić, że jest już „piccolo bandita” (mały bandyta) – opowiada nam tata o swoim synu.



Teraz możemy już pojechać razem do domu państwa Świderskich. A raczej do ich apartamentu. Prawie wszyscy siatkarze RPA Perugia mieszkają bowiem na jednym osiedlu, w dwóch klatkach. Bohater mistrzostw w Japonii zajmuje jeden z apartamentów w bloku „Zima”. Wszystkie tworzą cztery pory roku. Jak nazwa kompleksu – „Residence Le Quattro Stagioni”. W domu witają nas małżonka i matka siatkarza. Jest ciepło i już świątecznie, jest choinka, są pierwsze ozdoby. Ale to nie to samo co we własnym domu. Tutaj nawet nie możemy zrobić większego remontu, albo urządzić wszystkiego jak byśmy chcieli – trochę kręci nosem Olga, żona Sebastiana.

Widać jednak, że rodzina Świderskich szybko urządziła sobie polskie gniazdko na włoskiej ziemi. Olga zapowiada nawet, że chcą pozostać w Perugii do 2010 roku, aby Maja ukończyła szkołę jeszcze na obczyźnie. O tym jeszcze nie dyskutowaliśmy. A na poważnie, to wolałbym niczego nie zapowiadać. Wszystko jest możliwe. Dla dzieci na pewno byłoby dobrze, gdyby mogły tutaj jeszcze trochę się pouczyć i wrócić do kraju już ze znajomością dwóch języków. Szczególnie że warunki mamy doskonałe. Zresztą dzieciaki po powrocie z wakacji w kraju czuły, że to tutaj jest ich dom. Ludzie w klubie są życzliwi, mieszkańcy Perugii także. Zresztą jak wszyscy Włosi – opowiada reprezentant kraju. Ale święta będą przebiegać obowiązkowo według naszej rodzimej tradycji – dodaje natychmiast.

W międzyczasie dzieci powoli zaczynają rządzić domem. Tomek pilnuje pilota od telewizora i kanałów z bajkami, a Maja radośnie pozuje do zdjęć. Za chwilę przyjdzie do niej Kasia Nowakowska, córka zaprzyjaźnionej sąsiadki, aby pomóc w lekcjach. Wszyscy nauczyciele w szkole chwalą Maję. Nie ma problemów z włoskim. W zasadzie muszę tylko kontrolować, aby dokładnie odrabiała zadania domowe – podkreśla korepetytorka „różowej panny Świderskiej”. Po lekcjach Maja ma często także dodatkowe zajęcia z tenisa i baletu. Najchętniej zajęłaby się wszystkim co możliwe. Chce jeszcze spróbować siatkówki i karate, ale na razie musi poprzestać na dwóch sportach – opowiada dumny ojciec. Tak naprawdę Maja zna chyba najlepiej z nas włoski. W domu oczywiście mówimy po polsku, ale dla niej nie ma już żadnej różnicy, w którym języku ma się porozumiewać – opowiada Olga. Niedawno napisała list do świętego Mikołaja i podpisała się pod nim po włosku: Sviderscha – dodaje ojciec. Pogoda w Perugii nie jest najciekawsza. Raczej szare chmury zalegają nad miastem, ale jeśli przypomnimy sobie, że niedługo święta… Tutaj raczej śnieg nam nie grozi. Dwa lata temu jak spadło kilkanaście centymetrów, to w mieście był paraliż. Ludzie zostawiali samochody i nie szli do pracy – mówi z uśmiechem na twarzy „Świder”. Tymczasem pierwsze przygotowania już zostały poczynione. Problemów nie brakowało, bo gdzie kucharek sześć… A u nas są przynajmniej trzy: żona i dwie mamy. Ja jednak na pewno do kuchni nie będę wchodził. Ale też nie muszę. Mam kilka ulubionych potraw i zawsze na nie wyczekuję. Kocham krokiety, które zresztą już są gotowe, przygotowane przez moją mamę. Lubię też smażonego karpia – opowiada Sebastian. Ale w tym roku nie będzie karpia – wtrąca mama wicemistrza świata. Będzie, będzie – prostuje małżonka. Znacznie mniej konkretnie mówi głowa domu o prezentach. Oj, jest tego trochę. Lista jest długa, więc wolałbym nie wymieniać. Maja napisała dwa listy: jeden za siebie i jeden za Tomka. Nie chcę swoich wymieniać, bo dla mnie najważniejsze, żeby było zdrowie. Resztę jakoś sprezentujemy sobie sami – podkreśla „Seba”.

Tymczasem dzień wcześniej, w ponure popołudnie padał deszcz. W przepięknie położonej Perugii ciężko było wyczuć atmosferę nadchodzących świąt, ale przybyliśmy do brzydkiej, szarej hali miejscowego klubu, aby podziwiać co innego. A raczej kogo innego. Dzień przed wizytą w domu mogliśmy obejrzeć starcie RPA z liderem Serie A – BRE Banca Lannutti Cuneo. Dla miejscowych kibiców to było powitanie z ich ukochaną drużyną, która wróciła do ligowej walki po przerwie na mistrzostwa świata. Dla nas była to okazja do obejrzenia ligowych zmagań naszego srebrnego medalisty. Dla Sebastiana Świderskiego szansa na rewanż za finał tamtej imprezy. W końcu liderem Cuneo jest Giba – siatkarski fenomen z Brazylii. Miejscowi fani docenili sukces Polaka – on i Goran Vujević z ekipy Serbii i Czarnogóry zostali przywitani niezwykle gorąco. „Świder” otrzymał nawet od prezesa klubu pamiątkową tabliczkę. A kibice w czasie prezentacji trzymali biało-czerwone chorągiewki i krzyczeli głośno Seba! Niestety, to rywale z Cuneo i niesamowity Giba okazali się skuteczniejsi. Goście wygrali 3:0. Po meczu Sebastian zaprosił nas na kolację. Jedyny problemem okazało się… znalezienie na parkingu samochodu. Okazało się, że wszyscy gracze mają do dyspozycji klubowe Mini Coopery. Znaleźć swój można więc tylko po dźwięku wyłączającego się alarmu. – Często po meczach spotykamy się w gronie kolegów z drużyny. Ale to nic w porównaniu z poprzednimi latami. Wtedy to była dopiero wesoła atmosfera – opowiada polski atakujący.

Gościliśmy więc w „L’Orto del frate”, czyli zaprzyjaźnionej restauracji. Jej właściciel, Super- Mario często funduje w miłej atmosferze klubowe kolacje. A 8 marca, w Dniu Kobiet zawsze namawiam siatkarzy, aby popracowali trochę za barem. Panie mają wtedy wolne i do pracy zabierają się tylko mężczyźni – opowiada szef lokalu. Nie musieliśmy go długo kusić, by podpuścił dla nas Sebastiana. Pod koniec wieczoru za barem restauracji stanął wicemistrz świata i zaczął obsługiwać uczestników kolacji. Szkoda że tym razem zabrakło żon siatkarzy. Często wybieramy się z Martinem Leblem i Janem Stokrem. Wtedy rozmawiamy po czesku oraz polsku i łatwo się dogadujemy. Najczęściej na kolacji króluje jednak miejscowy dialekt – mówi nam Olga. Niemniej to Sebastian jest bohaterem wieczoru. To jemu co chwilę goście lokalu śpiewają włoskie „100 lat”, czyli „Tanti Auguri”. Nawet jeśli urodziny wicemistrza przypadają na… 26 czerwca. W przyszłym roku Sebastianowi stuknie „trzydziestka”. Teraz wreszcie doczekał się sukcesu z reprezentacją, a niedługo zapewne pozna werdykt czytelników w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. [q]Te wszystkie wyróżnienia wynagrodziły nam lata ciężkiej pracy. Teraz nikt już nie powie nam: utalentowani, ale wiecznie niespełnieni. Jeśli znajdę się wysoko w plebiscycie, uznam to także za nagrodę dla całej drużyny, trenerów i wspaniałych kibiców. Fanów mamy najlepszych na świecie, pod tym względem nawet Włosi nie mogą się z nami równać – podkreśla „Świder”. I dodaje: Na Nowy Rok kibicom życzę cierpliwości, bo w sporcie nie zawsze można wygrywać, ale zarazem wiary w zawodników. Ona często nam pomaga. No i obyśmy teraz w finałach już tylko wygrywali.

źródło: Przegląd Sportowy, reprezentacja.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved