Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > LSK: AZS Białystok – Energa Gedania Gdańsk 1:3

LSK: AZS Białystok – Energa Gedania Gdańsk 1:3

Po porażce na własnym boisku 1:3 z Energą Gedanią Gdańsk akademiczki z Białegostoku spadły na ostatnie miejsce w tabeli LSK. Gdańszczanki zdobyły pierwsze punkty w sezonie.

W coraz gorszych humorach są białostoccy kibice siatkówki. Sen o potędze prysł jak bańka mydlana. Wygląda na to, że walka o utrzymanie się w lidze będzie heroiczna. Podopieczne Mariana Kardasa miały w planie do końca 2006 roku zdobyć przynajmniej 9 punktów. Przed ostatnią grudniową kolejką na swoim koncie notują zaledwie jedno oczko i są już jedyną drużyną w LSK, która nie odniosła zwycięstwa.

Białostoccy kibice mogli w piątkowy wieczór przekonać się jak ważna jest zagrywka. Siatkarskie porzekadło mówi, że wszystko zaczyna się właśnie od tego elementu gry. Rzeczywiście po dobrym serwisie gdańskiego zespołu, białostoczanki nie mogły poradzić sobie z odpowiednim dograniem do rozgrywającej, a ta nie było w stanie porządnie wystawić do atakujących. Chaotyczne ataki często podbijały przyjezdne i dzięki temu miały okazję do kontr, które wykorzystywały. Taki obraz kibicie widzieli przez długie fragmenty spotkania.



Trener Kardas zaskoczył kibiców zmianami w składzie. W podstawowej szóstce nie wybiegły Dominika Koczorowska i Joanna Szeszko. Szkoleniowiec przestawił także Elenę Hendzel z ataku po przekątnej na pozycję środkowej. W podstawowym składzie wybiegły, dotąd rezerwowe, Kinga Baran i Justyna Sachmacińska. Nowe ustawienie nie przyniosło pożądanych efektów. Gra zespołu zupełnie się nie kleiła. Zawodniczki z Gdańska, głównie dzięki dobrej zagrywce, zdobywały punkty seriami. Na początek przyjezdne od stanu 2:3 doprowadziły do 7:3. Dobra zagrywka Dominiki Kuczyńskiej przyczyniła się do problemów w ataku białostoczanek. Kinga Baran najpierw zaatakowała w aut, a w następnej akcji została zablokowana. Białostoczanki nie potrafiły wyprowadzić skutecznej akcji. Bardzo często popełniały też własne błędy. W odpowiedzi gdańszczanki z każdą minutą grały coraz bardziej konsekwentnie. Przy stanie 5:9 w polu zagrywki stanęła Małgorzata Niemczyk–Wolska i dała prawdziwy popis taktycznych zagrywek, z którymi zespół Pronaru nie mógł sobie zupełnie poradzić. Kiedy przy stanie 5:15 córka byłego trenera kadry, który oglądał to spotkanie z trybun, zaserwowała asa i kibice wiedzieli, że ten set musi zakończyć się katastrofą gospodyń. Nie pomagały ani przerwy na żądanie, ani zmiany jakich dokonywał trener Kardas. Ostatecznie AZS w tej partii zdobył 13 „oczek”. Gdyby nie siedem własnych błędów Gedanii rezultat byłby z pewnością jeszcze wyższy. Zawodniczkom AZS w pierwszej partii praktycznie nic nie wychodziło.

Cień nadziej dla białostockich kibiców przyniósł drugi set. Trener Kardas desygnował do gry zawodniczki, które dotąd były uważane za podstawowe. W tej partii spisały się one poprawnie. Głównie dlatego, że w drugim secie serwis drużyny z wybrzeża nie miał aż tak decydującego wpływu na ostateczne rozstrzygnięcie. AZS rozpoczął od dwóch udanych ataków, najpierw Szeszko, później Skowrońskiej. Jednak już trzecia akcja partii i skuteczny blok Energi po ataku ze środka Pyci pokazał, że gdańszczanki w tym mecz były naprawdę groźne. Jednak AZS dość szybko uzyskał trzypunktową przewagę (4:1, 6:3). Tym razem Niemczyk nie miała aż tak długiej i dobrej serii zagrywek. Chociaż i w drugim secie po jej dobrym zagraniu białostoczanki nie były w stanie przebić piłki na druga stronę siatki (6:5). Kiedy wydawało się, że Gedania przejmuje kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie sygnał do ataku po stronie gospodyń dała Marta Pluta. Jej skuteczny blok oraz as serwisowy sprawiły, że białostoczanki miały ponownie 3 „oczka” więcej na swoim koncie (10:7). Po skutecznym ataku Hendzel (12:8) trener Milewski poprosił o przerwę. Po niej Szeszko zaatakowała w aut, ale Pronar nie miał dłuższego przestoju w grze. Punkty ponownie po atakach zdobyły Hendzel i Koczorowska. (14:10). Po dwóch następnych akcjach trener Kardas był zmuszony poprosić o czas. Kilka niewykorzystanych kontr i dobra postawa Energi w obronie sprawiły, że w szeregach gospodyń znowu pojawiły się nerwowe zagrania. Po chwili ponownie kolejny punkt po zagrywce Niemczyk zdobyła Gedania. Białostoczanki miały również problemy z odbiorem po serwisach Bereniki Tomsi. Kiedy na tablicy był remis 17:17 akademiczki ponownie poderwały się do gry. Skuteczny blok Pluty oraz jej dobry serwis pozwolił drużynie AZS przezwyciężyć kryzys. W decydujących momentach seta dobrze zaprezentowała się Sylwia Pycia. Zdobyła ona ważne 3 punkty i przy wyniku 21:18 trener Energi poprosił o drugi czas. W końcówce białostoczanki nie dały wyrwać sobie prowadzenia. Ładny atak Hendzel i udany blok Koczorowskiej doprowadziły do setbola dla AZS. Po pierwszej niewykorzystanej piłce setowej na zgrywkę powędrowała Niemczyk. Kibicom wielokrotnie zawodniczka ta udowodniła, że jej serwisy są bardzo skuteczne. Tym razem udało się Pronarowi przyjąć zagrywkę na tyle dobrze, że Marta Pluta z drugiej piłki rozstrzygnęła o losach tej partii.

Trzeci set rozpoczęły od prowadzenia gospodynie (3:1). Po raz kolejny problemy z przyjęciem sprawiły, że AZS tracił punkty seriami. Po sprytnych serwisach Niemczyk zespół gości zdobył cztery punkty przewagi (6:10). Następnie trwała walka punkt za punkt. Przed drugą przerwą techniczna (11:15) gedanistki w jednym ustawieniu straciły trzy oczka. As serwisowy Skowrońskiej i dobra gra na siatce Koczorowskiej spowodowały, że trener gości poprosił o czas (14:15). Przyniósł on skutek, ponieważ w końcówce seta lepiej poradził sobie zespół Energi. Skuteczna w ataku była Niemczyk. Kiedy gedanistki zablokowały Hendzel miały już cztery punkty przewagi (17:21). Trener Kardas poprosił o przerwę, ale nie zmieniła ona obrazu gry. Kolejna akcja przyniosła punkt dla gości. Energa w ostatnim fragmencie partii zachowała zimną krew i nie roztrwoniła zdobytej przewagi.

Czwarty i jak się okazało ostatni set przebiegł bez historii. Trener Kardas próbował nowego ustawienia, białostoczanki rozpoczęły z Palczewską na rozegraniu. Jednak i ta zmiana na niewiele się zdała. AZS prowadził tylko po pierwszym skutecznym ataku Hendzel (1:0). Od tego momentu uwidoczniła się przewaga drużyny gości. Siatkarki Pronaru popełniały bardzo dużo błędów. Powrót na plac gry Marty Pluty tylko na chwilę spowodował, że walka stała się bardziej wyrównana. Białostoczanki do połowy seta jeszcze starały się nawiązywać walkę. Później z każdą chwilą miały mniej wiary we własne umiejętności. Skrzętnie wykorzystała to ekipa gości, która grała skutecznie w ataku i zmuszała AZS do kolejnych błędów. Dobre zagrywki Natalii Nuszel spowodowały, że przy stanie (13:21) nawet najwięksi optymiści stracili nadzieję na zmianę losów spotkania. Ostatecznie AZS przegrał seta do 17. Ostatnia akcja dobrze obrazuje cały mecz. Niezbyt silna, ale taktyczna zagrywka Energi sprawia problemy w odbiorze, a Marta Pluta dogrywa piłkę do Dominiki Koczorowskiej w taki sposób, że ta nawet nie ma szans trafić w piłkę. Po tym błędzie zawodniczki z Gdańska cieszyły się z odniesionego pierwszego zwycięstwa w LSK.

W przekroju całego spotkania zespół Energi był zdecydowanie lepszy. Konsekwentnie realizował założenia taktyczne. Dobrą partię rozegrała Małgorzata Niemczyk–Wolska, która udowodniła jak ważne jest doświadczenie. Białostoczanki po raz kolejny przekonały się o tym, że siatkówka to najbardziej zespołowa ze wszystkich gier. Drużyna Pronaru ma w swoim składzie zawodniczki, które dysponują niezłym potencjałem, ale nie stanowią one monolitu. Jak dotąd nie widać poprawy w ich grze. Trener Kardas cały czas szuka optymalnego rozwiązania, ale na razie nie udało mu się go odnaleźć.

Aleksandra Kruk (kapitan zespołu Energa Gedania Gdańsk:

Zrobiłyśmy sobie najlepszy prezent na święta jaki mogłyśmy wymarzyć. Do tego meczu przystąpiłyśmy bardzo skoncentrowane. Miałyśmy pewne zadania określone przed meczem. Te zadania zostały wykonane, może z wyjątkiem drugiego seta, troszeczkę opadła nam zagrywka. Dziewczyny pokazały, że potrafią grać, że jesteśmy dobrym zespołem i potrafimy wygrywać. Myślę, że będzie tak dalej.

Joanna Szeszko (kapitan zespołu Pronar Zeto Astwa AZS Białystok:

Kolejny mecz i kolejny raz nie udało się nam zdobyć trzech punktów. Mocno to przeżywamy. Gratuluję zespołowi z Gdańska. Personalnie skład jest u nas jak widać bardzo dobry, ale jeszcze na boisku nie tworzymy całości. Nad tym jeszcze pracujemy. Troszeczkę brakuje, ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda nam się wygrać i zdobyć punkt.

Leszek Milewski (trener – Energa Gedania Gdańsk):

Dzisiaj widać było bardzo wyraźnie w tym meczu jaka odpowiedzialność spoczywała na zawodniczkach, jaka była waga dla obu zespołów. Były to dwa zespoły, które do tej pory nie zaznały zwycięstwa. Myślę, że ten mecz na początku zdecydowanie usztywnił dziewczyny, ale mógł się jednocześnie podobać. Przez to, że nie było mocnych ataków, bo każda akcja była bardzo odpowiedzialna, było można więcej bronić, te akcje były dłuższe a dla publiczności było to bardzo ciekawe. Cieszę się, że na początku pierwszego seta ułożyło się to na naszą korzyść i dalej grały konsekwentnie. Na zagrywce dziewczyny wykonały kawał dobrej roboty. Była ona naszym bardzo mocnym elementem. Spowodowało, że przeciwnik na pewno miał utrudnione zadanie jeżeli chodzi o prowadzenie ataku. My przy okazji zaczęliśmy bronić sporo piłek, wyprowadzaliśmy z tego dość skuteczne kontry. Dzięki temu mamy zwycięstwo za trzy punkty i bardzo się z tego cieszymy. Myślę, że to jest taki dobry prognostyk.

Marian Kardas (trener – Pronar Zeto Astwa AZS):

Był to do tej pory nasz najsłabszy mecz jaki zagraliśmy. Szkoda, że akurat to przytrafiło się w meczu z Gedanią, bo to bezpośredni przeciwnik w tabeli. Przeciwnik naszą słabość wykorzystał jak chciał. Niestety nie udało się nam tutaj zapunktować. Zaczęliśmy dzisiaj w innym ustawieniu. Było to spowodowane tym, że dziewczyny, które wybiegły w podstawowym składzie najlepiej spisywały się podczas całego tygodnia, który przygotowywaliśmy się do tego meczu. Niestety nie wytrzymały one napięcia i w drugim secie trzeba było wrócić do naszego podstawowego składu. Udało się wygrać tego drugiego seta. Niestety, to taka nasza bolączka, że jak wygrywamy nie potrafiliśmy dalej pójść za ciosem i efekt był taki, że Gedania wygrała. Przeciwnik miał dobrą zagrywkę, może nie taką mocną, ale dość skuteczną, która nam robiła dużo bałaganu i nie mogliśmy rozegrać tego co chcieliśmy. Efekt tego jest taki, że jesteśmy z jednym punktem, bez zwycięstwa i musimy się z przykrością rozjechać na święta. Nie będą one takie wesołe jak w drużynie Gedanii.

AZS Pronar Białystok – Energa Gedania Gdańsk 1:3

(13:25, 25:22, 21:25, 17:25)

Składy zespołów:

Pronar: Hendzel, Pluta, Skowrońska, Pycia, Baran, Sachmacińska, Saad (libero) oraz Szeszko, Koczorowska, Palczewska, Kosek.

Gedania: Kuczyńska, Ślusarz, Niemczyk, Tomsia, Reimus, Szczygielska, Siwka (libero) oraz Gorszyniecka, Nuszel, Sołodkowicz, Kruk.

Zobacz również:

Wyniki 4. kolejki oraz tabela Ligi Siatkówki Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved